Litwa nie wpuści prądu z białoruskiej atomówki

Nuclear Power Plant/Bloomberg

Pierwsza białoruska elektrownia atomowa jest już prawie gotowa. Produkcja prądu ruszy z końcem roku. Litwa wprowadza zasady uniemożliwiające eksport energii z białoruskiego atomu. Ale są inni chętni.

„Administracja prezydenta opracowała i lada dzień przedstawi pod obrady Sejmu poprawki do niektórych ustaw, które ograniczą możliwość otrzymania licencji dla tych uczestników rynku energii elektrycznej, którzy zaczną handlować na Litwie prądem z elektrowni jądrowej w Ostrowcu” – mówił Jarosław Niewierowicz doradca prezydenta Litwy dla agencji BNS.
Chodzi o to, by prąd, który stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, nie był sprzedawany na Litwie. „Dlatego jeżeli zostanie ustalone, że uczestnik rynku handluje takim prądem, jego licencja zostanie wstrzymana”.

Niewierowicz dodał, ze Wilno nie chce dopuścić do zakupów białoruskiego prądu także przez inne kraje. „Rozmawialiśmy tak z Łotyszami jak i Estończykami. Nie wątpię, że dyskusja przeniesie się do Brukseli.”

Wśród republik bałtyckich nie ma w tej sprawie zgody. W sierpniu rząd Łotwy zapowiedział, że jeżeli Wilno zakończy handel prądem z Białorusi, to przejmie to Ryga. Operator sieci Łotwy – firma AST tłumaczył to chęcią zapewnienia handlu prądem między republikami a Rosją.
Litwini obawiają się teraz, że w ten sposób prąd z Ostrowca trafi na rynek Unii, choć premier Łotwy zapewnia, że o zakupach z Ostrowca nie może być mowy.

„Administracja prezydenta opracowała i lada dzień przedstawi pod obrady Sejmu poprawki do niektórych ustaw, które ograniczą możliwość otrzymania licencji dla tych uczestników rynku energii elektrycznej, którzy zaczną handlować na Litwie prądem z elektrowni jądrowej w Ostrowcu” – mówi Jarosław Niewierowicz.

Białoruska atomówka jest budowana przez rosyjski Rosatom i za rosyjski kredyt obok miasta Ostrowiec w obwodzie homelskim. Od początku inwestycja wywoływała protesty u sąsiadów. Szczególnie zaniepokojone było Wilno. Elektrownia powstaje 2 km od litewskiej granicy i 30 km od Wilna. Główny źródłem chłodzenia dwóch reaktorów o mocy 1150 MW każdy, ma być rzeka Wilija – główna rzeka litewskiej stolicy.

Poczucie zagrożenia zwiększają też incydenty, jak ten z 2016 r, kiedy korpus reaktora spadł podczas transportu. Po upublicznieniu sytuacji Rosatom zobowiązał się go wymienić. Sytuację z bezpieczeństwem elektrowni komplikuje fakt, że na Białorusi nie ma stacji hydro-akumulacyjnych, w których nocą woda wykorzystana w elektrowni była tłoczona pompami, tak by w dzień mogla poruszać turbiny i produkować prąd.

Jednak prawdziwy problemem Mińska może pojawić się po uruchomieniu pierwszego bloku zapowiedziany na grudzień 2019 r. Będzie nim nadmiar prądu, z którym wciąż nie wiadomo, co zrobić. Według ocen eksperckich nadwyżka prądu wyniesie 14 mld kWh. Białorusini mieli nadzieję, że będą eksportować prąd do Polski i na Litwę.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Marek Józefiak: Niemcy zużywają więcej węgla niż Polska

Gościem programu Michała Niewiadomskiego #RZECZoBIZNESIE był Marek Józefiak, Greenpeace Polska.

20. stopień zasilania odbija się czkawką

Na firmy padł blady strach. Urząd Regulacji Energetyki rozpoczyna liczne postępowania w przedsiębiorstwach, które ...

Szyszko: propozycje UE nie mogą być sprzeczne z interesem polskiej gospodarki

Propozycje UE dot. reformy unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2 nie mogą stać w ...

Rosja chce Nord Stream-3

 Kreml rozważa rozbudowę Gazociągu Północnego o dwie następne nitki. Wtedy Gazprom mógłby rzucić na ...

Polska szuka drogi do obiegu zamkniętego

To, co dziś jest traktowane jak odpad, jutro musi nabrać walorów materiału do ponownego ...

OPEC chce zagadać ceny

W piątek w Dausze, stolicy Kataru, spotkają się najwięksi producenci ropy zrzeszeni w OPEC. ...