Prezes wyjaśnił, że wzrost cen energii wynika przede wszystkim ze wzrostów cen paliw (węgiel, gaz), które są używane do produkcji tej energii i dodał, że ok. 80 proc. kosztów sprzedawców prądu wynika z zakupu energii do odsprzedaży jej klientom końcowym— W związku z tym w przyszłym roku spodziewamy się co najmniej kilkudziesięcioprocentowych podwyżek cen energii elektrycznej w zatwierdzanych taryfach. Ale trudno dziś przesądzić, jaki rząd wielkości będziemy ostatecznie mogli uznać za uzasadniony — podkreślił, zaznaczając, że nie potrafi na razie określić, jak duża będzie skala uzasadnionych podwyżek.

W majowej rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes URE wyjaśnił, że przy uwzględnieniu cen energii elektrycznej, która została sprzedana do początku kwietnia 2022 r., taryfa za samą sprzedaż energii elektrycznej (bez kosztów dystrybucji) może wzrosnąć o 50 proc. To jednak tylko założenie, gdyż nie wiemy, jaka będzie wycena energii elektrycznej w kolejnych miesiącach – stwierdził wówczas prezes URE. W ub.r. taryfa dla energii elektrycznej (bez kosztów dystrybucji) na ten rok wzrosła o 37 proc.

Czytaj więcej

Prezes URE: Węglowa niepewność napędza ceny prądu. Zbadamy rynek energii

Podobnie mówi Gawin w rozmowie z „DGP”. — Według naszych wyliczeń z mają br. wzrost kosztów wynikający z cen energii na rynku hurtowym wyniósł co najmniej 50 proc. Nie potrafię jednak powiedzieć, jakie będą ceny energii na rynku hurtowym w pozostałej części roku, a tym samym czy ich wzrost spowoduje wzrost taryfy do poziomu np. 80 proc. Te analizy są jednak prowadzone przy założeniu braku jakiejkolwiek interwencji na rynku — dodał Gawin.

Rafał Gawin wskazał także, że na rynku mogą być zastosowane interwencje cenowe, by chronić klientów przed skutkami podwyżek. Pierwszym jest ustalenie maksymalnych cen energii, co jednak może skutkować dotowaniem odbiorców w innych państwach Europy, do której eksportowalibyśmy tańszą energię. Kolejnym działaniem może być "interwencja na poziomie rachunków klientów końcowych". Chodzi o ulgi podatkowe lub dopłaty. — Dopuszczalna jest wreszcie interwencja pośrednia, przykładowo taka jak w przypadku gazu, poprzez zamrożenie ceny dla klienta końcowego, ale z mechanizmem rozliczania różnicy przez sprzedawcę — wskazuje prezes URE.

Czytaj więcej

Rząd szykuje Polaków na reglamentację gazu. To będzie trudna zima