Ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii źle wróżą przyszłorocznym rachunkom za prąd dla kilkunastu milionów gospodarstw domowych w Polsce. Jeśli założyć, że do przygotowania nowych taryf posłużą tylko i wyłącznie mechanizmy gry rynkowej a nie polityka, cena za samą MWh może wzrosnąć o ok. 100 zł względem stawek na ten rok. Przeciętne gospodarstwo domowe zużywa w Polsce ok. 2 MWh rocznie. Podobnie może być w przypadku gazu ziemnego.
Drogo, coraz drożej
Powody do niepokoju wzbudziły najnowsze dane o obrocie prądem i gazem na Towarowej Giełdzie Energii. Wolumen obrotu energią elektryczną na TGE wyniósł w sierpniu 2026 r. 11,9 TWh, co oznacza wzrost o 35,0 proc. w stosunku do sierpnia 2025 r. Średnia cena energii na Rynku Dnia Następnego (zakup dzisiaj na jutro) ukształtowała się w sierpniu na poziomie 583,66 zł/MWh i była wyższa o 92,97 zł/MWh niż w lipcu. Wielkość obrotu energią elektryczną na tym rynku wzrosła w sierpniu względem poprzedniego miesiąca po raz czwarty z rzędu, osiągając poziom 4,38 TWh i była najwyższa od stycznia 2024 r.
Czytaj więcej
We wrześniu ma zostać opublikowane nowe rozporządzenie taryfowe, które zmieni sposób kalkulacji rachunków za prąd w Polsce. Szczegóły podała prezes...
Rynek Dnia Następnego ma znaczenie dla przedsiębiorstw, które uzupełniają swój portfel potrzebnej energii. Ceny na nim wpływają także na wysokość rachunku płaconego przez konsumentów posiadających tzw. taryfy dynamiczne (potrafią oni zużywać energii najwięcej w ciągu dnia, kiedy jest najtańsza), a także przez prosumentów.
Wciąż największe znaczenie mają jednak kontrakty na rynku terminowym energii elektrycznej, z dostawą na rok kolejny. Głównie ten kontrakt jest wyznacznikiem do weryfikacji wniosków taryfowych spółek energetycznych na następny rok. Kontraktują one z rocznym wyprzedzeniem energię, którą będą sprzedawać swoim klientom. Na TGE średnia ważona cena kontraktu rocznego na rok 2027 (BASE_Y-27) wyniosła w sierpniu 495,52 zł/MWh, co oznacza, że wzrosła przez miesiąc o 31,50 zł/MWh.
To przede wszystkim ten kontrakt jest wyznacznikiem weryfikacji wniosków taryfowych spółek energetycznych ws. cen energii na następny rok. Spółki energetyczne kontraktują z rocznym wyprzedzeniem energię, którą będą sprzedawać swoim klientom.
Czytaj więcej
Na koniec lipca liczba przymusowych wyłączeń pracy OZE jest wyższa niż w całym ubiegłym roku. Polecenia operatora systemu energetycznego dotyczące...
Ceny w taryfach dla konsumentów na przyszły rok mogą znacząco wzrosnąć, bo rok wcześniej cena energii z dostawą na rok następny wynosiła tylko 419 zł/MWh. Oczywiście taryfy zatwierdza pod koniec każdego roku prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), ale czyni to na bazie rynkowych danych, a te nie sprzyjają utrzymaniu obecnego poziomu cen. Na spółkach jednak może być wywierana presja, aby maksymalnie ograniczyły koszty na rok wyborczy i nie składały wyższych wniosków taryfowych.
Chętni na gaz czekają, ale ceny rosną
Na rynku gazu ziemnego widać wciąż piętno wojny na Bliskim Wschodzie. Na tym rynku zawarto w sierpniu 2026 r. transakcje o wolumenie 7,3 TWh, co stanowi spadek rok do roku aż o 54,4 proc.
Średnia cena gazu na rynku spot (rynek dnia następnego i bieżącego) ukształtowała się na poziomie 280,22 zł/MWh i była o 35,35 zł/MWh wyższa względem miesiąca poprzedniego. Z kolei na rynku terminowym (RTPG) średnia cena kontraktu z dostawą w roku 2027 (GAS_BASE_Y-27) wyniosła w sierpniu 214,20 zł/MWh, o 31,77 zł/MWh więcej względem ceny podobnego kontraktu w lipcu.
Czytaj więcej:
Pojawiające się coraz częściej problemy z utrzymaniem bezpiecznej rezerwy do produkcji prądu w polskich elektrowniach mogą w najbliższych latach st...
Pro
Mniejsze obroty to skutek tego, że wielu nabywców czeka z zakupem gazu na spadek cen, który zależy od zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie. Tymczasem z początkiem września ceny gazu w Europie przekroczyły 70 euro/MWh i są najwyższe od pierwszych tygodni wojny na Bliskim Wschodzie.
Źródło spirali cenowej na rynkach energii
To, co się dzieje na TGE, jest odzwierciedleniem ogromnej niepewności na rynkach światowych. Spowodowany wojną w Zatoce Perskiej kryzys wysokich cen ropy i paliw rozlewa się na inne sektory rynku, takie jak gaz i energia energetyczna. Zdaniem ekspertów, jeśli się utrzymają wysokie ceny gazu, a w konsekwencji rosnące ceny węgla, może to doprowadzić do ingerencji politycznej w taryfy na prąd i gaz na kolejny rok.
Czytaj więcej
Rząd chce podnieść CIT dla największych firm energetycznych i paliwowych nawet do 30 proc. w 2027 r. Nowa danina ma finansować m.in. pomoc dla prze...
– Jako punkt odniesienia zobaczmy indeks węgla ARA (cen węgla z Antwerpii, Rotterdamu i Amsterdamu – red.), gdzie widać systematyczny wzrost cen – mówi Krzysztof Hrywniak, doradca i ekspert rynku energii. – Rosnący popyt na węgiel w Europie, wywołany przez drogi gaz, podbija również ceny uprawnień do emisji CO2, tworząc „spiralę” wzajemnych zależności. Oczywiście to gaz jest głównym motorem wzrostu kosztów energii. Drogi gaz winduje koszty wytwarzania energii i przekłada się na wyższe ceny kontraktów rocznych – mówi Hrywniak i wskazuje, że jesienne wybory połówkowe w USA mogą skłonić Amerykanów do zawieszenia broni nad Zatoką, a wówczas ceny gazu mogą spaść o 20-25 proc.
Zależności między rynkami energii i gazu sprawiają, że wzrost cen gazu zwiększa opłacalność spalania węgla, co podbija popyt na to paliwo i uprawnienia do emisji CO2, a w konsekwencji podnosi ceny energii. – Rynek energii elektrycznej nie może ignorować wzrostu cen gazu, ale to może sprowokować interwencje regulacyjne i polityczne. – Realne jest ryzyko wyższych taryf, ale możliwe jest też równoważenie tego ryzyka przez URE, który zatwierdza taryfy – zwraca uwagę Hrywniak. – URE będzie ważył obiektywne przesłanki wzrostu kosztów z wcześniejszą kontraktacją energii. Wzrost taryf jest prawdopodobny, ale skala może zostać złagodzona – wskazuje ekspert.
Czytaj więcej
Po raz pierwszy od kilku lat więcej Polaków uważa, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej może w przyszłości obniżyć ceny energii, niż że je pod...
O ile więcej zapłacimy za prąd?
Nasi rozmówcy podają tylko szacunkowe wyliczenia na przyszły rok dla tej części rachunku, która dotyczy samej energii elektrycznej (bez dystrybucji), stanowiącej nieco ponad 50 proc. wartości rachunku. Prognozy nie są optymistyczne.
– Nie wykluczałbym ryzyka wzrostu taryf za samą energię elektryczną dla gospodarstw domowych nawet do 590 zł/MWh, podczas gdy na ten rok cena wynosi średnio 495,16 zł – mówi Andrzej Kędzierski, analityk z BM Pekao. – Według naszych szacunków, przy utrzymujących się wyższych cenach gazu, koszt zakupu energii na przyszły rok mógłby wynieść prawie 490 zł/MWh, a po uwzględnieniu pozostałych opłat i minimalnym poziomie marżowości, wysokość taryf na 2027 r. zbliżyłaby się nawet do 600 zł/MWh. Byłaby to podwyżka ok. 20 proc. za samą energię – dodaje Kędzierski.
Jak wskazuje, do ceny samej energii trzeba doliczyć także koszt przesyłu (dystrybucji) energii co stanowi około połowę całego rachunku za prąd. Nawet jeśli koszty dystrybucji nie wzrosną znacząco (m.in. z powodu oczekiwań spadku WACC -średni ważony koszt kapitału w przyszłym roku), całkowity rachunek dla gospodarstw domowych może wzrosnąć w przyszłym roku o ok. 10 proc. Taki wzrost byłby trudny do zaakceptowania zarówno dla polityków, jak i regulatora (URE), co czyni sytuację problematyczną społecznie i politycznie.
Być może więc to spółki energetyczne będą musiały wziąć na siebie ciężar wyższych cen energii, realizując taryfy URE poniżej poziomu pokrywającego pełne koszty. Oznaczałoby to konieczność zawiązywania kolejnych rezerw na przewidywane straty. – Skala strat przy utrzymaniu taryfy na poziomie zbliżonym do obecnego, tj. ok. 500 zł/MWh, byłaby istotnie wyższa. Cztery największe grupy energetyczne już w ubiegłym roku zawiązały łącznie ok. 1 mld zł rezerw, uznając, że nawet obecna taryfa nie pokrywa wszystkich kosztów. Jeśli URE nie zdecyduje się na podwyżkę cen energii dla gospodarstw domowych w przyszłym roku, skala rezerw pod koniec obecnego roku może być „zdecydowanie większa”, a w skrajnym scenariuszu sięgnąć nawet kilku miliardów złotych – wskazuje analityk.
Wzrost cen o 100 zł/MWh oznacza dla gospodarstwa domowego zużywającego średnio 2MWh prądu rocznie podwyżkę rachunku za prąd o 200 zł na rok.
Rośnie ryzyko dla spółek energetycznych
Rosnące ceny gazu to także ryzyko, ale i szansa dla PGE. – W tym roku spółka może korzystać z wcześniejszego zabezpieczenia cen gazu po niższych cenach. – Dzięki temu, zamiast wykorzystywać cały zakontraktowany wolumen gazu do produkcji energii, PGE może odsprzedawać część zabezpieczonego gazu drożej na rynku. Jednocześnie brakujący wolumen energii może być produkowany z tańszego węgla, co dodatkowo wspiera bieżące wyniki w segmencie węglowym – mowi analityk BM Pekao. Warto przy tym wspomnieć, że obecny poziom cen gazu powoduje istotne przetasowania na polskim rynku energii. Wcześniej to źródła węglowe w dużej mierze wyznaczały ceny energii w Polsce, przez co ich marżowość była ograniczona. Przy obecnych cenach gazu, koszt wytwarzania energii z elektrowni gazowych jest wyższy niż z węglowych i to elektrownie gazowe zaczynają wyznaczać ceny energii w Polsce, tym samym wpierając marże elektrowni węglowych. Część tych korzyści może być jednak przejściowa i ograniczona do kilku kolejnych kwartałów. – Ryzykiem w przyszłym roku będzie konieczność ponownego zabezpieczenia wolumenów gazu, przez co rekordowe zyski w segmencie wytwarzania gazowego są nie do utrzymania w dłuższym terminie. Po odnowieniu zabezpieczeń możliwość zyskownej odsprzedaży gazu może bowiem zostać istotnie ograniczona. W dłuższym terminie wysokie ceny gazu podniosą koszty wytwarzania i negatywnie wpłyną na rentowność segmentu gazowego, jeśli warunki rynkowe się nie poprawią – podkreśla.