Wiceminister klimatu i środowiska: Nikt nie zostanie bez prądu

Nie boję się załamania rynku energii – mówi wiceminister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Publikacja: 15.11.2022 03:00

Wiceminister klimatu i środowiska: Nikt nie zostanie bez prądu

Foto: rp.pl

W Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie cenowe do ustawy o mrożeniu cen energii na 2023 r. Wskazuje, ile spółki produkujące energię będą mogły zarobić na sprzedaży energii i ile wyniosą zyski spółek obrotu energią. Czy nie boi się pani, że przy marży 3 proc. część firm przestanie produkować energię?

Będziemy bardzo wnikliwie analizować rynek w pierwszych tygodniach obowiązywania rozporządzenia. Te same zarzuty pojawiały się w przypadku poprzedniego rozporządzenia dotyczącego rynku bilansującego, gdzie dostawcy zwykle uzupełniają brakującą ilość energii. Rozporządzenie działa i nie zachwiało bilansu mocy. Te dwa rozporządzenia – o cenie maksymalnej dla rynku bilansującego i dla ogólnego rynku – są czasowe, na okres wojny. Marża to jedno, drugie to rekompensaty za mrożenie cen energii. Musimy pamiętać, że firmy będą miały zagwarantowane także rekompensaty z tytułu różnicy między ceną zamrożoną na 2023 r. wynikającą z ustawy a realnymi kosztami jej produkcji. Część planów biznesowych zapewne będzie musiała zostać odłożona poza 2023 r. Nie mam jednak wątpliwości, że przyhamowanie inwestycji od dużych do małych firm energetycznych nastąpi. Innego rozwiązania jednak nie ma. To przede wszystkim efekt trwającej wojny w Ukrainie.

Zapisana w rozporządzeniu marża 3 proc. może być dla wielu nowych instalacji produkcji zbyt niska, aby pokryć koszty prowadzenia działalności biznesowej czy spłaty kredytu…

Jeśli mowa o instalacji, która „spłaca” kredyt na jej budowę, to w obecnej sytuacji kredytowej jest trudniej. My jednak liczyliśmy uśrednione koszty finansowania wszystkich jednostek. Istnieje dodatek inwestycyjny rzędu 50 zł/MWh, który pozwoli zniwelować koszty kredytów. Z naszych modeli wynika, że to pozwoli na przejście suchą stopą przez tę zimę sektora zarówno wytwarzania, jak i sprzedaży energii. Rzeczywiście jednak nie jest to aż tak atrakcyjna marża, jakiej inwestorzy spodziewali się przed wojną. Wszyscy jednak doświadczają trudnego czasu. Z naszych analiz nie wynikało jednak, że któreś źródło energii, które w Polsce oferuje energię do systemu, nie zbilansuje się kosztowo i będzie przynosić straty. Będziemy jednak na bieżąco korygować te procenty podczas realizacji już samego wytwarzania.

Czy 3-proc. marża pozwoli na przetrwanie branży OZE? Sprzedaż energii pozwala tym firmom spłacać zadłużenie na budowę instalacji.

W przypadku projektów, które działają w ramach mechanizmów aukcyjnych, nic się nie zmienia. Będą one nadal uzyskiwać cenę za energię taką, jaką zaproponowano w aukcji przez te instalacje wygrane.

A co z instalacjami OZE, które powstały na bazie długoterminowych umów sprzedażowych ze stałą ceną przez kilka lat (PPA)?

Podlegają cenie maksymalnej. W naszej opinii te problemy nie będą tak duże, by branża OZE generowała straty. Wyliczenia oparliśmy na szeroko konsultowanym i przyjętym w listopadzie rozporządzeniu dotyczącym cen referencyjnych OZE. Ono już zawierało ceny referencyjne dla różnych źródeł. Możliwości inwestycji w OZE już wkrótce będzie więcej.

O czym pani mówi?

Nie jest tajemnicą, że na przełomie listopada i grudnia wrócimy do analiz i prac parlamentarnych nad ustawą odległościową, która pozwoli na budowę farm wiatrowych w znacznie szerszym zakresie niż obecnie.

Pojawiają wątpliwości co do kosztów węgla brunatnego uwzględnionych przy obliczaniu ceny maksymalnej. Szacujecie je na 7,8 zł/GJ. Czy ta kwota nie jest za niska? Z tego źródła pochodzi 26 proc. energii w kraju.

Została ona opracowana i wyliczona na bazie dostępnych nam danych ze wszystkich odkrywek i jest to kwota uśredniona. Nie wydaje mi się, aby była wyższa, ponieważ koszt pozyskania węgla kamiennego to kilkanaście złotych za gigadżul. Trudno przyjąć, że pozyskanie węgla kamiennego kilkaset metrów pod ziemią na Śląsku jest tańsze od pozyskania węgla drogą odkrywkową. Pojawiają się sugestie, że cena pozyskania węgla z kopalni odkrywkowej to nawet 25 zł za GJ. Nie wydaje mi się, aby to była rzeczywista kwota. Oczywiście są koszty odwadniania kopalń, ale mimo to nie są to koszty dalece wyższe od tych, które zaproponowaliśmy w sposobie wyliczenia ceny maksymalnej dla węgla brunatnego. Rok temu cena megawatogodziny z tego źródła była dalece niższa od tej, która jest teraz, przy takich samych jak teraz kosztach produkcji. Jeśli tak, to czy przy niższej cenie giełdowej dokładano do biznesu, czy nie? Wydobycie i produkcję prowadzono z powodzeniem, mimo że cena oferowana na giełdzie była dużo niższa od tej, którą my oferujemy teraz.

Przejdźmy do spółek sprzedaży energii. Czy zakładana dla nich marża 3,5 proc. pokryje koszt bieżącej działalności?

W przypadku działalności spółek sprzedażowych także wykorzystaliśmy uśrednione modele. Marża faktycznie nie jest wysoka, ale pozwoli spółkom przetrwać zimę, zwłaszcza że i tu będą rekompensaty wypłacane co miesiąc. Płynność spółek będzie więc zachowana.

Rekompensaty za sprzedaż energii w 2023 r. będą jednak liczone od ceny energii, jaka będzie wtedy na TGE. Będzie zapewne znacznie niższa, niż jest obecnie. Spółki kupowały energię na 2023 r. w ciągu tego roku nawet po 2500 zł/MWh. Rekompensaty liczone od mniejszej kwoty nie pokryją wydatków za zakup znacznie droższej energii…

Nikt nie kontraktował całej energii po najwyższych cenach. Widzimy po danych, że gdy cena rosła, wielkość obrotu na TGE spadała, a więc firmy wstrzymywały się z zakupami po cenie, o której pan mówi. Zapowiedzi upadłości spółek obrotu uważam za przedwczesne.

Istnieje jednak ryzyko, że część firm obrotu przestanie oferować energię, bo nie będzie się im to opłacać, a klienci zostaną bez umowy na zakup energii…

Nie ukrywam, że w jednostkowych wypadkach do takich sytuacji może dochodzić. Zapewne będą zawirowania na rynku obrotu do czasu, aż rynek się do nowych realiów przyzwyczai. Nie boje się wieszczonego przez niektórych załamania rynku energii w Polsce oraz upadku branży i zaburzenia handlu energią w ogóle. Nikt nie zostanie bez dostępu do energii. Prawo mityguje takie ryzyko przez sprzedawcę rezerwowego, który ma obowiązek dostarczyć w takich sytuacjach energię.

Rząd chyba nie jest przyjaźnie nastawiony do obrotu wtórnego, czyli odsprzedaży kontraktów na energię…

Faktycznie nie jesteśmy jego wielkimi zwolennikami. Określiliśmy tylko 1 proc. marży. To świadome rozwiązanie. W wojennej sytuacji wielokrotne obracanie tą samą energią i generowanie wyższych marż nie powinno być superbiznesem. Chcemy, aby marże były niskie, aby cena niepotrzebnie nie rosła. Zaproponowana marża jednak pozwoli traderom przetrwać zimę. To rozwiązanie czasowe, nie na stałe. Zależy nam na powrocie później do klasycznego handlu energią na rynku towarowym.

Anna Łukaszewska-Trzeciakowska

Z wykształcenia jest ekonomistą. Karierę zaczynała w spółkach sektora obronnego. Od 2007 r. pracuje w sektorze energetycznym. Wówczas została prezesem Elektrowni Kozienice. Pracowała także w Polskim Komitecie Energii Elektrycznej. Była też prezesem Baltic Power i Orlen Neptun, spółek odpowiedzialnych za morskie farmy wiatrowe. Od lipca br. pełni funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

W Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie cenowe do ustawy o mrożeniu cen energii na 2023 r. Wskazuje, ile spółki produkujące energię będą mogły zarobić na sprzedaży energii i ile wyniosą zyski spółek obrotu energią. Czy nie boi się pani, że przy marży 3 proc. część firm przestanie produkować energię?

Będziemy bardzo wnikliwie analizować rynek w pierwszych tygodniach obowiązywania rozporządzenia. Te same zarzuty pojawiały się w przypadku poprzedniego rozporządzenia dotyczącego rynku bilansującego, gdzie dostawcy zwykle uzupełniają brakującą ilość energii. Rozporządzenie działa i nie zachwiało bilansu mocy. Te dwa rozporządzenia – o cenie maksymalnej dla rynku bilansującego i dla ogólnego rynku – są czasowe, na okres wojny. Marża to jedno, drugie to rekompensaty za mrożenie cen energii. Musimy pamiętać, że firmy będą miały zagwarantowane także rekompensaty z tytułu różnicy między ceną zamrożoną na 2023 r. wynikającą z ustawy a realnymi kosztami jej produkcji. Część planów biznesowych zapewne będzie musiała zostać odłożona poza 2023 r. Nie mam jednak wątpliwości, że przyhamowanie inwestycji od dużych do małych firm energetycznych nastąpi. Innego rozwiązania jednak nie ma. To przede wszystkim efekt trwającej wojny w Ukrainie.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Ceny Energii
Prądowa pułapka na wybory prezydenckie. Polityczny kontekst mrożenia cen energii
Ceny Energii
O ile więcej zapłacimy za energię? Znamy kwoty
Ceny Energii
Sejm przyjął ustawę o mrożeniu cen energii. Wiadomo ile zapłacimy za gaz i prąd
Ceny Energii
PGE zaproponuje nowe taryfy na prąd. Liczy na rekompensaty
Ceny Energii
Spółki energetyczne nie zapłacą za mrożenie cen energii. Jest deklaracja rządu