Rada Ministrów przyjęła we wtorek 27 września w trybie obiegowym projekt noweli prawa energetycznego oraz ustawy o odnawialnych źródłach energii, przedłożony przez minister klimatu. Zakłada on zniesienie obowiązku sprzedaży energii elektrycznej poprzez giełdę. Już następnego dnia projekt trafił po obrady Sejmu. To jednak niejedyna zmiana przeprowadzana przez rząd, która wpływa na handel energią.

Projektowane zmiany obejmują zniesienie tzw. obliga giełdowego, czyli obowiązku sprzedaży prądu poprzez giełdę energii oraz zaostrzają odpowiedzialność w zakresie manipulacji na tym rynku.

Czytaj więcej

Rząd na nowo mebluje hurtowy rynek energii. Radykalne zmiany

„W perspektywie przeobrażeń na rynku energii elektrycznej dalsze stosowanie obliga giełdowego stanowiłoby istotny czynnik ograniczający efektywne funkcjonowanie przedsiębiorstw lub grup przedsiębiorstw energetycznych” – czytamy w stanowisku Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Chodzi m.in. o pokrycie zabezpieczeń transakcji depozytami zależnymi od ceny energii na Towarowej Giełdzie Energii. Ich pokrycie wraz z rosnącymi cenami staje się coraz trudniejsze dla sprzedających i kupujących.

W opinii TGE, którą to giełda wyrażała kilka tygodni temu, likwidacja obliga giełdowego, za czym idzie spadek płynności na rynku, będzie niekorzystna dla odbiorców hurtowych, którzy zostaną pozbawieni możliwości nabycia energii po cenie wyznaczonej w najbardziej transparentny sposób, tj. na giełdzie. – Brak transparentnej ceny energii to także wyższe koszty oraz wzrost ryzyk rynkowych w zakresie jej nabywania dla polskich firm, co może wpłynąć na ograniczenie ich konkurencyjności na rynku polskim i międzynarodowym – uważała TGE. Podobnie sądzi Urząd Regulacji Energetyki. – Zniesienie obliga giełdowego wpłynie na spadek płynności handlu. Transakcje będą zawierane w sposób bilateralny. To może się przełożyć na wzrost cen energii, a nie jej spadek – powiedział podczas sejmowych prac nad tą ustawą Piotr Orzech, zastępca dyrektora Departamentu Prawnego i Rozstrzygania Sporu w URE. Prace nad projektem dopiero ruszyły, ale mogą się potoczyć szybko.

W Dzienniku Ustaw także we wtorek opublikowano rozporządzenie dotyczące zmiany warunków funkcjonowania systemu elektroenergetycznego. Najważniejsza zmiana dotyczy wprowadzenia ceny maksymalnej na rynku bilansującym, a więc technicznym, kiedy dany podmiot musi dokupić na bieżąco brakującą energię.

Czytaj więcej

Mrożone taryfy trafiły do Sejmu. Jest niespodzianka dla warszawiaków

Zdaniem Grzegorza Onichimowskiego, byłego prezesa TGE, podejście rządu dotyczące zmiany sposobu handlu na rynku bilansującym, jak i likwidacji obliga giełdowego jest niewłaściwe. – Rząd chce zająć się rynkiem bilansującym i tam regulować ceny. Problemem zaś są ceny na rynku terminowym, które oderwały się od rynków bieżących i od kosztów wytwarzania. Ustawy i rozporządzenia zaś nie zmienią w tym zakresie niczego. Zniesione obligo daje możliwość przesunięcia marży pomiędzy spółkami tego samego koncernu. Wtedy okaże się, że marże wytwarzania nie są już takie duże. Regulacje są ze sobą sprzeczne, bo rynek bilansujący nie jest rynkiem, tylko mechanizmem, mającym zabezpieczyć przed deficytem energii wynikającym z niedokontratowania energii na rynku – uważa Onichimowski. Jego zdaniem rynek bilansujący to nie jest miejscem gdzie trzeba zawierać transakcje, od tego są rynki giełdowe i kontrakty dwustronne. Dodatkowym efektem zniesienia obliga będzie natomiast upadek ostatnich niezależnych firm obrotu, które nie będą miały dostępu do energii.