Fala mrozów, która w styczniu przetacza się przez Europę, przyniosła ze sobą nie tylko ochłodzenie, ale też wzrost cen uprawnień do emisji CO2. Ceny te na rynku spotowym przebiły niedawno rekordowe 34 euro/t. Od razu przełożyło się to też na ceny prądu, które w kontraktach rocznych wzrosły w styczniu nawet do ponad 261 zł, czyli o 11 proc. więcej niż wynosiła średnia cena w grudniu 2020 r.

Długofalowy trend

– Ostatni skok cen uprawnień do emisji CO2 ma związek z falą mrozów, z którą mieliśmy do czynienia w Europie. Gdy zapotrzebowanie na energię rośnie, rosną też ceny CO2. Podobnie jak obserwowaliśmy spadek cen CO2 w czasie zamrożenia gospodarek z powodu pandemii, kiedy to popyt na energię elektryczną mocno spadł – wyjaśnia Michał Sztabler, analityk Noble Securities.

""

Bloomberg

energia.rp.pl

Jednak w dłuższym terminie o wysokich cenach CO2 decydować będzie nie tylko pogoda. – Długofalowo rosnące koszty emisji to trend, który będziemy obserwować z uwagi na unijną politykę klimatyczną, mającą na celu ograniczanie spalania paliw kopalnych. To z pewnością przełoży się też na ceny prądu w Polsce, z tym że odbiorcy mogą to odczuć z opóźnieniem, w zależności od tego, na jaki okres kontraktują energię – twierdzi Sztabler.

Jak zauważa Bartłomiej Kubicki, analityk Societe Generale, podczas gdy w październiku energia w kontraktach rocznych kosztowała najniżej 215 zł/MWh, to na koniec 2020 r. było to już 245 zł. – Obecny rok przyniósł kolejne zwyżki, bo na razie średnia cena energii z dostawą na 2022 r. sięga już niemal 258 zł, a to o około 10 proc. więcej niż wynosiła średnia cena w kontraktach na 2021 r. Jeśli takie ceny się utrzymają, to z pewnością przełożą się na wzrost cen prądu dla odbiorców końcowych. Gospodarstwa domowe te rosnące koszty emisji CO2 zobaczą najpewniej na swoich rachunkach dopiero w 2022 r. – kwituje Kubicki.

""

Coraz więcej firm wybiera zawieranie kontraktów poza giełdą

energia.rp.pl

Polski koszty emisji gazów cieplarnianych dotykają w szczególny sposób, bo nasza energetyka wciąż w ponad 70 proc. oparta na jest na blokach spalających węgiel. Już w ubiegłym roku, jak wynika z raportu przygotowanego przez energetyczny think tank Ember, ceny hurtowe energii elektrycznej u nas okazały się najwyższe w Unii Europejskiej. Polska stanęła na czele tego zestawienia już kwietniu 2020 r., wyprzedzając Grecję.

Bartłomiej Kubicki zauważa, że aktualnie ceny prądu na polskim rynku hurtowym rosną w tempie wolniejszym od rosnących cen emisji CO2. To zła informacja dla firm energetycznych. – Dla wytwórców energii zbyt wolne tempo wzrostu cen energii względem podwyżek CO2 oznaczać będzie erozję marż na produkcji. Z pomocą przychodzi jednak rynek mocy, który jest dla nich już od tego roku solidnym finansowym wsparciem – komentuje analityk.

Prąd może być tańszy

Dla Pawła Puchalskiego z Santander BM w dłuższym terminie wzrost cen CO2 jest nieunikniony, bo wydaje się, że na tym właśnie zależy Unii Europejskiej, która wprowadza coraz bardziej ambitną politykę klimatyczną. – W krótkim terminie to oczywiście przełoży się na wzrost cen energii elektrycznej najpierw na giełdzie, a następnie dla odbiorców końcowych. Natomiast docelowo może wpłynąć na obniżenie cen prądu, bo daje impuls do zmniejszania coraz droższej produkcji z węgla, a w to miejsce do zwiększania importu tańszej energii z zagranicy i budowania instalacji OZE, w tym morskich farm wiatrowych. Jeśli wszystkie te puzzle dobrze ułożymy, to pomimo – a być może dzięki – wzrostom cen CO2 polscy konsumenci mogą mieć tańszą energię z importu i źródeł odnawialnych – przekonuje Puchalski.

""

Shutterstock

energia.rp.pl