Wszystkie trzy podmioty łączy jedno – potrzeba dostępu do tańszego prądu, który może dostarczyć potencjał energetyki jądrowej na Ukrainie. Kraj ten dysponuje tańszą energią, nie obciążoną systemem handlu uprawnieniami do emisji CO2. Po warunkowej synchronizacji UE z Ukrainą staje się to coraz bardziej realne, ale jeszcze nie możliwe.

Spółka Orlen Synthos Green Energy, utworzona przez PKN Orlen i Synthos Green Energy, planuje realizację inwestycji, która umożliwi import energii elektrycznej z Ukrainy. Energia elektryczna, która mogłaby być przesyłana do Polski, pochodziłaby z elektrowni jądrowej Chmielnicki w Ukrainie. – Jej import na bazie zmodernizowanej infrastruktury przyczyniłby się do zaspokojenia potrzeb polskiego przemysłu oraz wpłynął na zmniejszenie zależności Polski od źródeł energii opartych na węglowodorach – podaje Orlen w komunikacie.

Spółka Orlen Synthos Green Energy ma przeprowadzić proces uzgodnień technicznych niezbędnych do realizacji tego przedsięwzięcia. Podobną deklarację złożyła na początku marca górnicza spółka ZE PAK. Należący do Zygmunta Solorza koncern złożył gotowość do podjęcia się w trybie natychmiastowym modernizacji i uruchomienia linii energetycznej 750 kV łączącej Polskę z Ukrainą na odcinku polskim oraz przesyłu energii do Ukrainy. Spółka informowała wówczas, że modernizacja tego połączenia pozwoliłaby na pomoc temu krajowi w pierwszej kolejności, a następnie (po zakończeniu wojny) możliwy byłby import energii z Ukrainy. Wówczas było to niemożliwe nie tylko ze względów technicznych, ale i prawnych.

Wszystko zmieniła połowa marca, kiedy Ukraina i Mołdawia znalazły się w elektroenergetycznym systemie UE. Operatorzy systemów przesyłowych z obszaru synchronicznego Europy kontynentalnej (Continental Europe Synchronous Area - CESA) 16 marca 2022 r. rozpoczęli wówczas próbną pracę synchroniczną systemów Ukrainy i Mołdawii z CESA. Przyspieszenie rozpoczętego w 2017 r. projektu synchronizacji było możliwe dzięki zakończonym w 2021 r. studiom i zastosowaniu szeregu środków zaradczych.

Ukraina dysponuje dwiema liniami, które łączą ją z Polską. Chodzi o nieczynną od lat 80. linię 750 kV Rzeszów-Chmielnicki oraz połączenie 220 kV Dobrotwór-Zamość. To za sprawą tej drugiej linii, importowany jest do Polski prąd z Ukrainy. Do momentu rozpoczęcia wojny i testów ukraińskiego systemu energetycznego, na Ukrainie działała węglowa elektrownia Dobrotwór, która funkcjonowała synchronicznie z systemem Europy Kontynentalnej. To tzw. wyspa bursztyńska. Pod koniec marca połączenie to wróciło to pracy, podobnie jak import energii z Ukrainy z tej węglowej elektrowni. W Polsce co miesiąc są ogłaszane przetargi na zdolności przesyłowe na połączeniu Dobrotwór-Zamość. Zwykle przesyłano tą trasą ok. 190-210 MW. Obecnie jednak nie ma technicznych możliwości zwiększenia tego wolumenu.

Za rozbudowę połączenia 750 kV odpowiedzialne byłby Polskie Sieci Elektroenergetyczne, jednak już sam proces synchronizacji leży po stronie ENTSO-E, europejskie stowarzyszenie operatorów systemów przesyłowych i to od niego mogą zależeć losy i decyzje ws. modernizacji tej linii.