Bundestag opowiedział się za wcześniejszym wycofaniem z węgla brunatnego w Nadrenii Północnej-Westfalii. W nocy z czwartku na piątek (2.12.2022) posłowie przyjęli rządowy projekt ustawy większością 525 głosów. Przeciwko głosowało 92 posłów, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.

O osiem lat wcześniej

Rząd Olafa Scholza podjął decyzję na początku listopada. Ustawa przewiduje przyspieszenie odejścia od węgla brunatnego nad Renem o osiem lat – czyli do 2030 roku. Ostatnie elektrownie RWE opalane węglem brunatnym zostaną wyłączone 31 marca 2030 roku. Pierwotnie miały pracować do 31 grudnia 2038 roku.

Jednocześnie jednak dwie elektrownie na węgiel brunatny, które miały zostać wyłączone z końcem bieżącego roku, będą podłączone do sieci do końca marca 2024 roku.

Zrównana z ziemią

W sprawie wcześniejszego odejścia od węgla niemieckie ministerstwo gospodarki osiągnęło porozumienie z koncernem energetycznym RWE. Przewiduje ono między innymi, że – wbrew pierwotnym planom – szereg miejscowości nie padnie ofiarą kopalni odkrywkowej Garzweiler.

Nie dotyczy to jednak szczególnie kontrowersyjnej miejscowości Luetzerath, „okupowanej” przez aktywistów klimatycznych. Węgiel pod miejscowością jest „potrzebny do eksploatacji wysoko wydajnej floty węgla brunatnego w warunkach kryzysu energetycznego” – zaznaczono w porozumieniu. Decyzję ostro krytykują aktywiści klimatyczni.

W skali całego kraju wycofanie z węgla brunatnego nastąpi w 2038 roku. Do tego czasu będą nadal pracować elektrownie węglowe na terenach wydobywczych we wschodnich Niemczech.