Konflikt w Turowie powinien przyspieszyć transformację energetyczną

Z uwagi na brak rezerw nie możemy sobie pozwolić na wyłączenie elektrowni w Turowie, ale sprawa z Czechami i TSUE powinna przyspieszyć dekarbonizację energetyki.

Publikacja: 20.09.2021 22:15

To nie jest dobry czas na wyłączanie elektrowni, bo do tego sprowadza się cała sprawa. Czesi co prawda domagają się zaprzestania wydobycia węgla brunatnego ze złóż z tzw. worka turoszowskiego, ale w praktyce oznaczałoby to wstrzymanie działalności elektrowni.

Węgiel brunatny z uwagi na uwarunkowania geologiczno-energetyczne transportowany jest ze złoża taśmociągami prosto do elektrowni. Nie jest praktykowane

dowożenie tego surowca przez wagony czy ciężarówki z innych kopalń odkrywkowych. Trudno sobie wyobrazić sytuację, by zamknięto odkrywkę w Turowie, a dla polskiej elektrowni sprowadzać surowiec z pobliskich odkrywek w Czechach czy Niemczech. Bo zarówno Czesi, jak i Niemcy skarżą się na problem z wodą w związku z eksploatacją odkrywki w Turowie.

Nie mamy obecnie w systemie zbyt dużo rezerw mocy, bo po awarii bloku w Jaworznie i odstawieniu go z Krajowego Systemu Elektroenergetycznego ubyło 910 MW mocy, blok 858 MW w największej polskiej elektrowni, czyli w Bełchatowie, cały czas nie działa w pełnej mocy. Do tego trzeba dodać planowane remonty, bo wiele bloków węglowych w naszym kraju to wysłużone jednostki o mocy 200 MW, które dożywają swoich dni.

Dzienne zapotrzebowanie na moc waha się w przedziale 21–22 GW, z czego moc kompleksu w Turowie to ok. 2 GW mocy zainstalowanej. W poniedziałek w zależności od pory dnia rezerwa wynosiła od 1,4 do 5,5 GW mocy. Toteż gdyby nagle wypadł z systemu duży blok lub kilka małych dla zbilansowania systemu potrzebny byłby import. Przy takim stanie systemu nie możemy teraz zrezygnować z elektrowni w Turowie.

Czy w związku z karą w wysokości 500 tys. euro dziennie nie powinniśmy zamknąć kopalni, a co za tym idzie elektrowni i nie przestawić się na import? Pomijając rosnące ceny energii elektrycznej na rynku UE w związku z drożejącymi surowcami, warto zwrócić uwagę, że może być problem z importem o takiej skali. Bo który z sąsiadów jest nam w stanie taką moc – przyjmijmy 2 GW – postawić na najbliższe pół roku, rok, pięć lat, z dostawą od jutra? Lasu rąk nie widać.

Czekają nas trudne negocjacje z Czechami i zapewne po jesiennych wyborach u naszych południowych sąsiadów będzie można sfinalizować porozumienie.

To nie jest dobry czas na wyłączanie elektrowni, bo do tego sprowadza się cała sprawa. Czesi co prawda domagają się zaprzestania wydobycia węgla brunatnego ze złóż z tzw. worka turoszowskiego, ale w praktyce oznaczałoby to wstrzymanie działalności elektrowni.

Węgiel brunatny z uwagi na uwarunkowania geologiczno-energetyczne transportowany jest ze złoża taśmociągami prosto do elektrowni. Nie jest praktykowane

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Węgiel
Kiepski węgiel z importu zalega w portach. Zgubna decyzja dla polskiego rynku
Węgiel
JSW sięgnie po rezerwy? Słaba koniunktura zmusza do działań
Węgiel
JSW może sięgnąć po fundusz na trudne czasy. Dywidendy prędko nie będzie
Węgiel
JSW ze stratą niewidzianą od trzech lat. Firma chce poprawić rentowność
Węgiel
Rosyjskie kopalnie tracą klientów. Cuda na węglowym rynku