Tyle, że dla nich rosyjskie surowce energetyczne są za drogie i nie mają zamiaru płacić europejskich cen. Nie mówiąc o tym, że w przypadku ropy i gazu niezbędna jest jeszcze infrastruktura przesyłowa, gazociągi i ropociągi muszą być wyjątkowo długie. Nie ma także portów, z których można byłoby wysyłać surowce. Program ich budowy dopiero został zapowiedziany. Kolejnym kłopotem jest brak chętnych ubezpieczycieli, którzy zdecydowaliby się na asekurację takich transportów. Zachodnie sankcje bardzo ograniczają dostępność tej usługi. Nie ma także ani jednego zachodniego banku, który zgodziłby się na finansowanie takich zakupów. To dlatego właśnie potencjalni importerzy, zwłaszcza w Indiach domagają się od Rosjan potężnych obniżek cen surowców, jeśli mieliby być nimi zainteresowani, bo muszą wziąć na siebie ryzyko i pokryć wszystkie dodatkowe koszty.

Czytaj więcej

Unia Europejska kusi Indie, by porzuciły Rosję

Prostszy jest eksport rosyjskiego węgla, który może być załadowany do pociągu i wysłany do Chin, kłopoty logistyczne są więc mniejsze. Problem jednak jest w tym, że dla Rosjan eksport węgla stanowi zaledwie jedną dziesiątą tego, co przynosi ropa naftowa i jedną czwartą wartości wysyłki gazu - wynika z rosyjskich danych celnych. Ale i z wysyłką węgla do Chin jest problem. Chińskie firmy bardzo się obawiają narazić zachodowi i niechętnie nawet rozmawiają o możliwościach takich zakupów. - Obawiają się tego zwłaszcza firmy prywatne, które chcą handlować z zachodem - mówi Zhou Xizhou z S&P Global cytowany przez Bloomberga.

Paradoksalnie, krajom zachodnim powinno zależeć na tym, aby Rosjanie znaleźli nabywców na swoje surowce energetyczne. Ich brak na rynkach światowych spowoduje kolejny wzrost cen, a inflacja już potężnie daje się we znaki. Alternatywą są wyłączenia prądu i gazu, także trudne do zaakceptowania.

Tak więc całkowita blokada Rosji nie jest w niczyim interesie. Korzyści będą wtedy, kiedy będzie ona sprzedawała ropę, gaz i węgiel po jak najniższych cenach. - Nie chodzi tutaj o usunięcie Rosji nawet z rynku europejskiego. Tylko o to, by ograniczyć rosyjskie przychody z tego tytułu - uważa Fatih Birol, dyrektor generalny Międzynarodowej Agencji Energii (MAE).

Rosjanie dzisiaj gorączkowo szukają każdego dolara, jaki mogą zarobić na eksporcie, ponieważ za wszelką cenę chcą uniknąć niewypłacalności i niezdolności do obsługi swojego długu. Ten kraj stracił szanse na jakiekolwiek inwestycje zagraniczne, a kraje zachodu zamroziły przynajmniej połowę rosyjskich aktywów ulokowanych w światowych bankach.

Według danych MAE Rosjanie eksportują dzisiaj 5 mln baryłek ropy dziennie i 3 mln baryłek oleju napędowego, benzyny i innych produktów naftowych. Zdaniem analityków znajdą drogę do odbiorców. I wskazują przede wszystkim na Chiny. - Chińczycy potrafili obejść sankcje nałożone na Iran i na Wenezuelę. Znajdą sposób także na obejście sankcji rosyjskich. Tylko tak jak było w tamtych przypadkach cena rosyjskich surowców musi wyraźnie spaść - uważa Michal Meidan, szefowa działu analiz w Oxford Institute for Energy Studies.

Czytaj więcej

Rosjanie nie boją się sankcji na węgiel. Sprzedadzą go Turkom, a Turcy Europie