„PERN zdecydował, by wschodnia część rurociągu „Przyjaźń” uzyskała możliwość rewersyjnego tłoczenia ropy naftowej, czyli tłoczenia surowca z Płocka do Adamowa. Obecnie transport odbywa się jedynie w przeciwnym kierunku. Celem jest wzrost elastyczności sieci logistycznej Spółki oraz poprawa bezpieczeństwa energetycznego Polski. Firma rozpoczęła już poszukiwania wykonawcy tego projektu” – informuje polski operator w komunikacie.

Decyzję polskiego operatora skomentowała Białoruś.

„Prowadziliśmy rozmowy z PERN w tej sprawie (dostaw rewersem-red). I jeżeli wcześniej możliwość wykorzystanie danego kierunku ocenialiśmy jak 50 na 50, to obecnie mamy wynik tych rozmów – oświadczenie polskiego operatora o możliwości rewersu” – skomentował Aleksandr Tiszczenko rzecznik Bienieftiechim – białoruskiego operatora Przyjaźni.

W jego ocenie sukces osiągnięty w negocjacjach z Polską zmienia całkowicie obraz naftowego rynku Europy.

„Obserwujemy oznaki tektonicznego przesunięcia na rynku ropy w Europie. Wywołał to nie tylko koronawirus, ale też stanowisko rosyjskich graczy (koncernów naftowych-red), które skierowało wysiłki strony białoruskie na poszukiwanie alternatywnych źródeł (dostaw ropy-red) – cytuje Tiszczenko agencja Interfaks.

PERN widzi w możliwości rewersu także szanse na poszerzenie swojego rynku odbiorców.
„Możliwości rewersyjnej pracy ma dziś tylko rurociąg północny łączący Gdańsk z Płockiem. Jak bardzo takie rozwiązanie jest potrzebne, przekonaliśmy się (…) kiedy do kraju napłynęła z Rosji zanieczyszczona ropa naftowa (kwiecień 2019 r-red). Na 46 dni zatrzymano tłoczenie rurociągiem „Przyjaźń”, a ciężar pracy wziął na siebie właśnie odcinek północny sieci PERN.

Jego rola jeszcze bardziej wzrośnie, gdy zostanie wybudowana II nitka tej magistrali – 6 lutego 2020 roku PERN ogłosił postępowanie na wybór „Inżyniera budowy” dla tej inwestycji” – głosi komunikat polskiej spółki.

Wobec braku umowy na import ropy z Rosji, Białoruś jako najtańszy wariant, widzi import amerykańskiej lub saudyjskiej ropy dostarczonej do naftoportu w Gdańsku, a potem rewersem z Przyjaźni.

Rocznie Białoruś potrzebuje 24 mln ton ropy. W ciągu dwóch miesięcy 2020 r obie białoruskie rafinerie przerobiły zaledwie 1,5 mln ton, zamiast 4 mln ton.