Po 22 latach negocjacji i sporów prezydencie Rosji, Iranu, Kazachstanu, Azerbejdżanu, Turkmenistanu podpisali w niedzielę Konwencję o statusie prawnym Morza Kaspijskiego. Teraz muszą ją ratyfikować parlamenty i dopiero wejdzie w życie. W planach jest też podpisanie sześciu szczegółowych porozumień w dziedzinie gospodarki, transportu i bezpieczeństwa.
Podczas Szczytu Kaspijskiego w Kazachstanie Władimir Putin podkreślił, że liczy na „energiczną współpracę w realizacji konwencji.
Dodał, że Rosja proponuje pozostałym krajom regionu skupienie się na technologiach cyfrowych, telekomunikacyjnych, na cyfryzacji gospodarki i logistyce.
Przedstawiciele Azerbejdżanu podkreślali, że brak konwencji nie przeszkodził w realizacji dużych projektów energetycznych – uruchomienia wydobycia z podmorskich złóż ropy i gazu. Teraz dokument chroni Baku inwestorów przez roszczeniami i sporami ze strony Iranu i Turkmenistanu.
Konwencja ma ogromne znaczenie dla regulacji dotyczących nie tylko wydobycia ropy i gazu; zanieczyszczeń, ale też kawioru, którym handlują państwa nad kaspijskie. Nadmiernymi połowami, zanieczyszczeniem wód i masowym kłusownictwem Rosjanie i ich sąsiedzi znad Morza Kaspijskiego (Iran, Azerbejdżan, Kazachstan, Turkmenistan) doprowadzili swoje cenne ryby na skraj zagłady. Rosja z eksportera kawioru stała się importerem.
Kazachstan, podobnie jak Rosja liczy na zwiększenie obrotów towarowych z sygnatariuszami konwencji. Prezydent Nursułtan Nazarbajew podkreślił, że w ostatnich pięciu latach „z różnych powodów” obroty towarowe spadały.