Coraz więcej Gazpromu w Unii

Bloomberg

Udział Rosjan przekroczył jedną trzecią w gazowym rynku UE. W 2017 r. Koncern miał już niemal 35 procent tego rynku.

Gazprom jest dziś największym jednostkowym dostawcą gazu dla europejskich odbiorców. – W minionym roku ustanowiliśmy absolutny rekord eksportu gazu do Europy w całej historii sowieckiego i rosyjskiego przemysłu gazowego – pochwalił się Aleksandr Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu, podczas spotkania z inwestorami w Nowym Jorku.

Menedżer podał, że w 2017 r. dostawy rosyjskiego surowca na rynek Europy sięgnęły 194,4 mld m sześc. A to według wyliczeń Rosjan daje 34,7 proc. europejskiego rynku gazu. Jeszcze w 2012 r udział ten wynosił 26 proc.

Nie koniec wzrostu

Miedwiediew wyjaśnił, że tak duża zwyżka sprzedaży rosyjskiego gazu w Europie ma związek z rosnącym zapotrzebowanie i spadkiem wydobycia własnego, szczególnie na terenie Unii. Zapowiedział, że do 2035 r. Gazprom oczekuje wzrostu importu gazu z Rosji do UE nawet do 459 mld m sześc.

Dziś na gazowym rynku Starego Kontynentu jedynym poważnym konkurentem Rosjan jest norweski Statoil. W 2016 r. Norwegowie eksportowali do Europy ok. 115 mld m sześc. gazu. W 2017 r. na rynku pojawił się gaz z USA.

Wiceprezes Gazpromu zapewnił amerykańskich inwestorów, że nie obawia się dostaw gazu z USA do Europy. – Straszą nas amerykańskim LNG już od kilku lat. A my się nie boimy. Jesteśmy pewni, że tak jak sprzedawaliśmy po cenach konkurencyjnych, tak i dalej będziemy sprzedawać – podkreślił Miedwiediew.

Aby jednak więcej sprzedawać, Rosjanom potrzebne są szlaki, którymi można by transportować tak duże ilości gazu. Gazprom od dawna zapowiada, że chce jak najmniej przesyłać tranzytem przez Ukrainę. Umowa tranzytowa wygasa z końcem przyszłego roku. Jeżeli Rosjanie jej nie przedłużą (jest to mało prawdopodobne), to pozostanie im gazociąg Jamał–Europa, Nord Stream i Błękitny Potok do Turcji. Nowe inwestycje – Turecki Potok i Nord Stream 2 na razie są w fazie budowy (pierwszy) i przygotowania do budowy (drugi).

Transportowe przeszkody

Gazprom w maju 2017 r. przystąpił do budowy morskiego odcinka Tureckiego Potoku. Gazociąg ma dostarczać gaz nie tylko do Turcji (pierwsza nitka), ale i na południe i południowy wschód Europy. Miedwiediew zapowiedział, że lądowa część drugiej nitki gazociągu będzie budowana zgodnie z normami i prawem energetycznym Unii przez operatorów gazowych państw europejskich.

W środę Andriej Krugłow, przedstawiciel Gazpromu, poinformował, że koszt Tureckiego Potoku zwiększył się z 6 mld dol. do 7 mld dol. – Inwestycja prawdopodobnie zostanie sfinansowana z budżetu Gazpromu, a w drugiej kolejności z emisji obligacji, jak to było w wypadku Nord Stream 1 – dodał Krugłow.

Rozbudowa gazociągu północnego jest jeszcze większą niewiadomą. Koncern otrzymał niedawno pozwolenie Niemiec na przejście dwóch nitek przez wody terytorialne oraz na budowę terminalu odbiorczego na lądzie. Jednak wciąż nie ma zgód Szwecji i Danii. A ten ostatni kraj zmienił w końcu 2017 r. prawo tak, że może takiej zgody odmówić. Moskwa zaczyna więc naciskać na Kopenhagę. W tym tygodniu szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow stwierdził, że Duńczycy powinni rozpatrzyć wniosek spółki Nord Stream 2 AG (należy do Gazpromu) zgodnie ze starym prawem.

Kolejna przeszkoda to listopadowa inicjatywa Komisji Europejskiej, by objąć także podmorską część gazociągu unijnym prawem energetycznym (Trzeci pakiet energetyczny). Gdyby do tego doszło, to Gazprom musiałby przyjąć takie normy jak taryfy przesyłu niedyskryminujące nikogo czy rozdział działalności handlowej od transportowej. Wtedy kosztująca 9,5 mld euro inwestycja przestanie się opłacać.

Niebezpieczeństwo jest realne, bo w środę Matthias Warnig, dyrektor wykonawczy Nord Stream AG zapowiedział, że jeżeli prawo unijne zostanie zmienione, to będzie żądał rekompensaty za poniesione przez spółkę (czyli Gazprom) straty. – Jeżeli wskutek wniosku KE zostaną wprowadzone szkodliwe dla nas zmiany, to pojawi się sprawa rekompensaty za straty. Spółka inwestowała w projekt, bazując na obowiązującej obecnie dyrektywie gazowej – dodał Warnig.

Aleksiej Kokin, analityk rynku ropy i gazu banku Uralsib w Moskwie

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Enea inwestuje w laboratoria

Spółki Selvita i Ardigen dostarczą specjalistyczne oprogramowanie dla laboratoriów Enei. Na mocy podpisanej umowy ...

Europa kończy z plastikowymi sztućcami

Parlament Europejski przegłosował stopniowy zakaz używania części produktów jednorazowych – Plastikowymi resztkami z dna ...

Aramco: oferta za ponad 100 mld dolarów?

Władze Arabii Saudyjskiej potwierdziły, że zamierzają dokonać oferty publicznej państwowego koncernu naftowego Aramco. Na ...

S&P wierzy w Transneft

W ciągu trzech dni Białorusini przepompowali z powrotem do Rosji ponad 80 tysięcy ton ...

Ile będzie kosztował katowicki szczyt klimatyczny

Blisko 130 mln zł ma kosztować organizacja przyszłorocznego szczytu klimatycznego w Polsce – wynika ...

Paliwa w Niemczech podrożeją przez nową opłatę ekologiczną

Rząd niemiecki zapowiedział wprowadzenie dodatkowych opłat dla producentów paliw. Nie ma wątpliwości, że natychmiast ...