Od 8 października stoją pompy na sześciu złożach w prowincjach Oreliana i Sukumbios, na których pracuje koncern Petroamazonas. To pochodna protestów społecznych, w wyniku których grupy Ekwadorczyków wtargnęły na tereny wydobywcze i zniszczyły lub uszkodziły część urządzeń. Od tego czasu Petroamazonas traci dziennie od 128 tys baryłek do 165 tys baryłek niewypompowanej ropy.

""

Bloomberg

Foto: energia.rp.pl

„Szkody na sześciu polach wydobywczych nie pozwalają na szybkie przywrócenie wydobycia do poziomu sprzed zamieszek. Wandale uszkodzili linie elektryczne, infrastrukturę wspomagającą; na razie nie można do końca ocenić wielkości wydatków koniecznych do przywrócenia pełnej mocy wydobywczej” – cytuje komunikat Petroamazonas agencja Prime.
Zniszczone też zostały drogi prowadzące do roponośnych pól, co z kolei utrudnia dotarcie specjalistów i ekip naprawczych na miejsce.

Protesty w Ekwadorze wybuchły po zniesieniu przez rząd dopłat do paliw. Ludziom nie spodobały się też reformy gospodarcze zapowiedziane przez władze. W niedzielę rząd i opozycja doszły do porozumienia. Władze zgodziły się jeszcze raz rozważyć wprowadzane zmiany w gospodarce.
Według danych OPEC wydobycie ropy w Ekwadorze w sierpniu wyniosło 537 tys. baryłek na dobę. Kraj był od 1973 r członkiem OPEC a od 2016 r – porozumienia o ograniczeniu wydobycia OPEC+, gdzie zobowiązał się do redukcji pompowania o 16 tys. baryłek/dobę.

""

Oil/Bloomberg

Foto: energia.rp.pl

W październiku władze w Quito ogłosiły, że od 2020 r Ekwador nie będzie już członkiem OPEC. Kraj chce sam ustalać wielkość swojego wydobycia. Liczy na wyższe wpływy do budżetu z eksportu ropy.