Reklama

Nie tylko Rosja zyskała na blokadzie Ormuzu. Iran zwiększa eksport

Zyski z nawet czasowego zniesienia przez USA sankcji na eksport rosyjskiej ropy wyliczane są na 10 mld dol. Ale nie tylko Rosjanie już zyskują na tym konflikcie.
Kłopoty z dostawami z Bliskiego Wschodu to wielka szansa powrotu Rosji na rynki.

Kłopoty z dostawami z Bliskiego Wschodu to wielka szansa powrotu Rosji na rynki.

Foto: Bloomberg

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany zaobserwowano w eksporcie irańskiej ropy w ostatnim czasie?
  • Jaka jest rola Chin jako kluczowego odbiorcy irańskiej ropy?
  • Jakie są konsekwencje obecnej sytuacji dla innych eksporterów ropy z Zatoki Perskiej?
  • W jaki sposób aktualne wydarzenia wpływają na pozycję Rosji na globalnym rynku ropy?

Eksport irańskiej ropy jest w tej chwili większy, niż przed 28 lutego, czyli przed amerykańsko-izraelskim atakiem na ten kraj – wynika z informacji opublikowanych przez Kplera, analityczną firmę zajmującą się statystykami na rynkach energetycznych.

Czytaj więcej

Mocne słowa prezydenta Czech o surowcach z Rosji. „To ostateczna decyzja"

Ormuz pod presją, a irańska ropa w drodze do Chin

W sytuacji, kiedy blokada Cieśniny Ormuz wstrzymała transport tą drogą, zostawiając jedynie opcję korzystania z rurociągów, irańska ropa płynie tamtędy bez jakichkolwiek ograniczeń. Uprzywilejowane są także jednostki chińskie poinstruowane w jaki sposób mają unikać min rozstawionych tam przez Irańczyków. Ormuzem w czasach pokoju przepływało ok. 20 proc. światowej podaży ropy.

Z danych Kplera wynika, że od 28 lutego na 9 tankowców załadowano irańską ropę. Większość z tego transportu udała się w kierunku Chin. Ten kraj, jeszcze przed wojną był największym odbiorcą irańskiej ropy. Dostawy sięgały 2 mln baryłek dziennie. Całkowite wydobycie ropy przez Iran wyniosło w tym roku 3,1 mln baryłek dziennie.

Reklama
Reklama

Tymczasem jak wyliczył Kpler, w tej chwili irański eksport zwiększył się do 2,1 mln baryłek. Czyli do 12 marca tą drogą zostało przetransportowanych do Chin 13,7 mln baryłek. Potwierdzają to dane z firmy zajmującej się statystykami na rynku tankowców. Iran chciałby zwiększyć ten eksport, ale w tej chwili uniemożliwia to zniszczenie przez amerykańskie bomby instalacji naftowych na wyspie Chark.

Na razie nie wiadomo, jak zmieni się sytuacja w nadchodzącym tygodniu, ponieważ Irańczycy wspomnieli, że dopuszczą do korzystania z Ormuzu jednostki, które nie pochodzą z Izraela bądź ze Stanów Zjednoczonych. Na ile jest to prawda, okaże się po oficjalnym oświadczeniu władz w Teheranie. Złagodzenie konfliktu ze strony Irańczyków wydaje się mało prawdopodobne po ataku na instalacje naftowe w Fudżejrze, jednym z emiratów arabskich. Jak na razie wiadomo, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), czyli elitarna niezależna jednostka irańskich sił zbrojnych, która sprawuje kontrolę nad siłami lądowymi, morskimi i powietrznymi od wybuchu konfliktu zniszczyła bądź poważnie uszkodziła 15 jednostek, które przepływały Ormuzem.

IRGC poinformował armatorów, że korzystanie z tej drogi transportu jest związane z potężnym ryzykiem.

Czytaj więcej

Świat boi się o dostawy ropy. Trump zapowiedział plan działania

Szukanie alternatywnych dróg transportu

W tej sytuacji inni eksporterzy z regionu Zatoki dwoją się i troją, żeby znaleźć alternatywne drogi transportu. Saudyjczycy i Irakijczycy już ograniczają wydobycie, ponieważ ich magazyny są przepełnione, a nie ma jak wywieźć z nich ropy.

W najlepszej sytuacji jest Arabia Saudyjska, która ma porty przeładunkowe nad Morzem Czerwonym, dokąd prowadzą rurociągi, ale i tak przed konfliktem główną drogą transportu była Cieśnina Ormuz. To dlatego ceny ropy wystrzeliły i od wybuchu wojny oscylują między 80 a 120 dol. za baryłkę.

Reklama
Reklama

Według firmy analitycznej IIR Energy kraje Zatoki wyłączyły z eksploatacji moce przetwarzania ropy równe 1,9 mln baryłek dziennie. A jak wyliczył amerykański bank inwestycyjny JP Morgan, jeśli Ormuz zostanie wyłączony przez 2 tygodnie, dostawy ropy z krajów Zatoki spadną do 3,8 mln baryłek dziennie. Dla porównania przed wojną tylko Arabia Saudyjska eksportowała tamtędy 10 mln baryłek.

Czytaj więcej

Trump otwiera magazyny USA z ropą. Iran atakuje, surowiec drożeje

Wielka radość na Kremlu

Kłopoty z dostawami z Bliskiego Wschodu to wielka szansa powrotu Rosji na rynki. Chociaż Donald Trump zapowiedział, że sankcje dotyczące rosyjskiej ropy mają obowiązywać wyłącznie przez miesiąc, na Kremlu nie posiadają się z radości, tym bardziej, że już wcześniej Stany Zjednoczone „pozwoliły” odbiorcom rosyjskiej ropy z korzystania z surowca, który został załadowany na tankowce przed 12 marca. Donald Trump już wtedy sugerował, że to poluzowanie sankcji może zostać przedłużone.

– Dla nas teraz rynek stał się naprawdę ogromny i mamy wielu odbiorców zainteresowanych rosyjską ropą – mówił w ostatni piątek rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow. Wśród chętnych wymienił Sri Lankę, Tajlandię oraz Japonię. – Dla nas sytuacja jest całkowicie jasna. Po prostu międzynarodowa infrastruktura energetyczna nie może sobie pozwolić na to, żeby utracić duże dostawy rosyjskiej ropy. Nasza ropa to podstawa – mówił Pieskow.

Ropa
USA luzują sankcje na rosyjską ropę. Kreml może zyskać nawet 5 mld dolarów
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Ropa
Ataki w Zatoce Perskiej wstrząsają rynkiem ropy. Polska liczy zapasy paliw
Ropa
Ropa może wystrzelić do 140 dolarów. Widmo recesji wraca
Ropa
Trump otwiera magazyny USA z ropą. Iran atakuje, surowiec drożeje
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama