Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak kształtowały się ceny ropy naftowej po ostatnich wydarzeniach geopolitycznych i jakie są krótkoterminowe prognozy rynkowe.
- Jakie są rozważane formy reakcji państw importujących ropę naftową w obliczu tych zmian.
- Jakie konkretne działania analizują polskie władze w celu stabilizacji cen paliw.
- Jakie są potencjalne konsekwencje i ryzyka związane z różnymi rodzajami interwencji państwowych na rynku paliw.
Transakcje sięgnęły nawet 120 dol. Potem spadły do 108 dol. za baryłkę Brenta. Ale i tak był to wzrost o 11 proc. w porównaniu z zamknięciem w ostatni piątek i największy skok cen od 1988 r. A od początku konfliktu, czyli od 28 lutego, Brent podrożał już o 29 proc. I nie ma wątpliwości, że im dłużej pozostanie zamknięta Cieśnina Ormuz, tym bardziej ceny ropy będą rosnąć. W najbardziej alarmistycznych prognozach pojawia się nawet 200 dol. za baryłkę Brenta. W tej chwili na rynek nie dociera 4 mln baryłek ropy dziennie, które byłyby wysyłane z Bliskiego Wschodu.
Rekordowe ceny ropy naftowej
Rządy z krajów importerów zastanawiają się, czy już reagować
Taki rozwój sytuacji natychmiast spowodował reakcję krajów importerów ropy. Jeszcze rano wydawało się, że możliwa jest interwencja ze strony państw G7, którą koordynowałaby Międzynarodowa Agencja Energii. Po naradzie online – jak powiedział francuski minister finansów Roland Lescure – uznali jednak, że sytuacja jeszcze nie dojrzała do takiej interwencji. Francja obecnie przewodniczy w G7. – Zgodziliśmy się co do tego, że sytuację trzeba śledzić z bliska. I jesteśmy gotowi podjąć wszelkie możliwe środki stabilizujące rynek, z uwolnieniem rezerw strategicznych włącznie – mówił francuski minister.
Niektóre kraje Azji już teraz nie wytrzymują nerwowo i postanowiły skorzystać z możliwości ograniczenia szoku cenowego. Możliwość interwencji na rynku zasygnalizował także Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, w wypowiedzi dla Polsatu. Ale bez konkretów.