Reklama

Ceny ropy przebijają psychologiczną granicę. Co zrobią rządy?

Po informacjach, że nie ma szans na szybki powrót tranzytu ropy przez Cieśninę Ormuz oraz kolejnych atakach irańskich dronów na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej, ceny ropy bez trudu przebiły granicę 100 dol. za baryłkę.
Skok cen ropy o 29 proc. od początku konfliktu. Co dalej z paliwami?

Skok cen ropy o 29 proc. od początku konfliktu. Co dalej z paliwami?

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak kształtowały się ceny ropy naftowej po ostatnich wydarzeniach geopolitycznych i jakie są krótkoterminowe prognozy rynkowe.
  • Jakie są rozważane formy reakcji państw importujących ropę naftową w obliczu tych zmian.
  • Jakie konkretne działania analizują polskie władze w celu stabilizacji cen paliw.
  • Jakie są potencjalne konsekwencje i ryzyka związane z różnymi rodzajami interwencji państwowych na rynku paliw.

Transakcje sięgnęły nawet 120 dol. Potem spadły do 108 dol. za baryłkę Brenta. Ale i tak był to wzrost o 11 proc. w porównaniu z zamknięciem w ostatni piątek i największy skok cen od 1988 r. A od początku konfliktu, czyli od 28 lutego, Brent podrożał już o 29 proc. I nie ma wątpliwości, że im dłużej pozostanie zamknięta Cieśnina Ormuz, tym bardziej ceny ropy będą rosnąć. W najbardziej alarmistycznych prognozach pojawia się nawet 200 dol. za baryłkę Brenta. W tej chwili na rynek nie dociera 4 mln baryłek ropy dziennie, które byłyby wysyłane z Bliskiego Wschodu.

Rekordowe ceny ropy naftowej

Rekordowe ceny ropy naftowej

Foto: PAP

Rządy z krajów importerów zastanawiają się, czy już reagować

Taki rozwój sytuacji natychmiast spowodował reakcję krajów importerów ropy. Jeszcze rano wydawało się, że możliwa jest interwencja ze strony państw G7, którą koordynowałaby Międzynarodowa Agencja Energii. Po naradzie online – jak powiedział francuski minister finansów Roland Lescure – uznali jednak, że sytuacja jeszcze nie dojrzała do takiej interwencji. Francja obecnie przewodniczy w G7. – Zgodziliśmy się co do tego, że sytuację trzeba śledzić z bliska. I jesteśmy gotowi podjąć wszelkie możliwe środki stabilizujące rynek, z uwolnieniem rezerw strategicznych włącznie – mówił francuski minister.

Niektóre kraje Azji już teraz nie wytrzymują nerwowo i postanowiły skorzystać z możliwości ograniczenia szoku cenowego. Możliwość interwencji na rynku zasygnalizował także Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, w wypowiedzi dla Polsatu. Ale bez konkretów.

Reklama
Reklama

– Zmienność na rynku jest potężna. Dziś rozmawiałem z ministrem energii i prezesem Orlenu i wszystkie rozwiązania są przez nas analizowane. Nie uchylamy się od działań, jeżeli będzie się to przekładać na długoterminowe wzrosty. Nie możemy wykluczyć żadnych działań, dzięki którym ceny na stacjach będą niższe. Wachlarz możliwości jest duży – mówił Domański.

Czytaj więcej

Baryłka ropy po 150 dol.? Katar ostrzega gazowych klientów, w tym Orlen

W podobnym tonie wypowiedział się minister energii, Miłosz Motyka. – Jeżeli ceny paliw będą dalej rosły w wyniku rynkowych skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie, rząd będzie podejmował w tej sprawie działania – zapewnił w RMF24.

Zapytany o możliwość obniżenia akcyzy i VAT-u na paliwa Motyka powiedział, że nie wyklucza żadnego scenariusza. Jak ujawnił w grę wchodzi m.in. obniżka marży do odpowiedniego poziomu, tak, żeby zagwarantować również odpowiednią podaż paliw. Nie jest natomiast przewidziana reglamentacja na stacjach.

Interwencja na rynku paliw wiąże się z poważnym ryzykiem

Wątpliwości co do celowości takiej interwencji ma Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. I nie jest jej zwolennikiem.

Czytaj więcej

Andrzej Domański: Dostawy ropy do Polski są zabezpieczone
Reklama
Reklama

– Pierwszy rodzaj interwencji to sięgnięcie do rezerw strategicznych. Czyli dostarczenie podaży. Byłoby to uzasadnione w normalnej sytuacji geopolitycznej, ponieważ pomogłoby to ustabilizować sytuację. Ale sytuacja geopolityczna normalna nie jest. Uszczuplanie strategicznych rezerw surowców i paliw, kiedy za granicą trwa wojna, nie jest rozwiązaniem rozsądnym – uważa Janusz Jankowiak.

Jego zdaniem pozostają więc interwencje bezpośrednio w cenę detaliczną. Czyli próba ingerencji w marże Orlenu, największego koncernu energetycznego i zmuszenia zarządu tej spółki, żeby zrezygnował z części marży przy sprzedaży paliw. – Ale to jest spółka giełdowa, więc pochwalić tego w żadnym wypadku nie można. Nie mówiąc o tym, że za to samo obecny rząd potępiał poprzedników. Więc skorzystanie z takiego manewru teraz byłoby co najmniej nietaktem – uważa główny ekonomista PRB.

Czytaj więcej

Cieśnina Ormuz sparaliżowana. Setki tankowców utknęły na morzu

Co więc pozostaje? – Decyzje ministra finansów, czyli podatki: opłaty paliwowe, VAT, akcyza – mówi. I natychmiast ostrzega, że oznaczałoby to dopuszczenie do utraty dochodów dla budżetu państwa, który i tak jest głęboko niezrównoważony.

Jaka z tego konkluzja? – Niestety przykra. Zapewnienia, że rząd będzie interweniował, uważnie obserwował są, moim zdaniem, raczej bez pokrycia. Sięgnięcie po którąkolwiek z tych form interwencji zawsze jest obarczone kosztami. Co nam pozostaje? Czekać, płacić i patrzeć, jak ten wstrząs podażowy przełoży się na inflację – podsumowuje Janusz Jankowiak.

Polska już odczuwa skutki konfliktu na rynku ropy

Nieco innego zdania jest Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, który dodatkowo uważa, że z obecnej sytuacji powinniśmy wyciągnąć konkretne wnioski.

Reklama
Reklama
Ceny paliw w Polsce

Ceny paliw w Polsce

Foto: PAP

– Jeśli próba deeskalacji kryzysu w Iranie przez władze USA i Chin i szybkiego otwarcia Cieśniny Ormuz się nie powiedzie, Polska będzie istotnie dotknięta jako importer ropy i gazu oraz sąsiad Rosji, która korzysta na ograniczeniu podaży i wzroście światowych cen paliw. Te obawy już odzwierciedliły notowania złotego, polskich obligacji i akcji – mówi Kamil Sobolewski.

Jego zdaniem rząd może w tej sytuacji korzystać z zapewnionych dostaw ropy i gazu, które nie są zagrożone. – A rezerwy strategiczne pozwolą złagodzić nawet kilkumiesięczne zawirowania wokół Iranu. Wpływ na ceny detaliczne paliw będzie na razie ograniczony: prąd i gaz sprzedawane są po cenach zatwierdzonych przez URE i ich cena raczej nie zmieni się w tym roku dla odbiorców detalicznych, zaś przełożenie cen światowych na paliwa samochodowe będzie ograniczone jak w poprzednich podobnych sytuacjach: przez spadające marże detaliczne i rafineryjne oraz przez kwotowe a nie procentowe stawki akcyzy – tłumaczy Kamil Sobolewski. Jednak jego zdaniem na razie wzrost cen na stacjach benzynowych wydaje się zbyt mały, by użyć obniżenia stawek VAT czy innych podatków lub opłat.

Azja reaguje na skok cen ropy

Kilka krajów azjatyckich już reaguje na drożejącą ropę i paliwa. Wśród nich są Korea Południowa, Japonia, Wietnam, ale także i Chiny. Decydują się na uwolnienie rezerw strategicznych, wprowadzenie cen urzędowych na paliwa i energię, znoszą podatki oraz cła na ropę. Koreańczycy 70 proc. ropy sprowadzają z krajów Bliskiego Wschodu. Japończycy są w jeszcze gorszej sytuacji, bo aż 95 proc. ropy importują z krajów pogrążonych teraz w konflikcie i szykują się do uwolnienia rezerw. Z kolei Chiny wstrzymały eksport paliw i to nawet tych, które już były załadowane na tankowce.

Ropa
Spełnia się czarny scenariusz. Czeka nas szok cenowy na stacjach benzynowych
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Ropa
Szok naftowy na rynkach. Ropa powyżej 100 dolarów i przecena na giełdach
Ropa
Ropa drożeje wolniej. Donald Trump uspokaja, polscy kierowcy płacą więcej
Ropa
USA mogą eskortować tankowce przez Ormuz. Trump reaguje na skok cen ropy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama