Reklama

Spełnia się czarny scenariusz. Czeka nas szok cenowy na stacjach benzynowych

Tydzień temu wydawało się, że konflikt na Bliskim Wschodzie będzie ograniczony. Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości: to wojna, w której USA i Izrael co chwila wyznaczają sobie nowe cele. Zamknięta jest Cieśnina Ormuz, a rakiety spadają na rafinerie.
Ceny ropy bez trudu przebiły się przez psychologiczną granicę 100 dol. za baryłkę Brenta

Ceny ropy bez trudu przebiły się przez psychologiczną granicę 100 dol. za baryłkę Brenta

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są bezpośrednie konsekwencje eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie dla globalnych cen ropy naftowej.
  • Jakie inicjatywy stabilizacyjne podejmuje międzynarodowa społeczność w obliczu kryzysu dostaw surowca.
  • Jak ewoluują prognozy dotyczące czasu trwania konfliktu oraz jego długoterminowych reperkusji dla rynków.
  • Ile baryłek ropy dziennie może zniknąć z rynku wskutek regionalnych ograniczeń wydobycia.
  • Jak te globalne zmiany przekładają się na hurtowe i detaliczne ceny paliw w Polsce.

To dlatego ceny ropy bez trudu przebiły się przez psychologiczną granicę 100 dol. za baryłkę Brenta, a w niektórych transakcjach sięgnęły prawie 120 dol. Czyli wzrosły o 29 proc. od poziomu sprzed konfliktu. Jest to najwyższy poziom od 2020 r. To wszystko przy wzmacniającym się dolarze. I wiadomo, że sytuacja nie będzie się uspokajać. Wręcz przeciwnie, i USA, i Izrael zapowiadają pogłębienie tego konfliktu. Co mają na myśli, pokazała ostatnia noc i bombardowania w Iranie.

Czytaj więcej

Szok naftowy na rynkach. Ropa powyżej 100 dolarów i przecena na giełdach

Będą interwencje G7 i MAE

Przy tym ropa drożałaby dalej, gdyby nie publikacja w „Financial Times”. Brytyjski dziennik ujawnił, że kraje G7 we współpracy z Międzynarodową Agencją Energii rozważają skoordynowaną akcję uwolnienia części zapasów.

Kraje OPEC robią, co mogą, aby w obecnych bardzo trudnych warunkach dostarczyć ropę na rynki. Ale Arabia Saudyjska poinformowała swoich odbiorców, że nie jest w stanie wywiązać się z dostaw i sprzedaje ropę w transakcjach natychmiastowych.

Reklama
Reklama

W tym samym czasie flota załadowanych tankowców gromadzi się w zamkniętej przez Irańczyków Cieśninie Ormuz, a Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie zaczęły ograniczać wydobycie, bo magazyny mają pełne. Irak zmniejszył wydobycie już w ostatnim tygodniu. A Donald Trump już nie zapewnia, że ropa nie będzie drożała z powodu ataku na Iran, tylko że jej wysokie notowania to „bardzo niewielka cena, jaką trzeba zapłacić” za pokój w Stanach Zjednoczonych i na świecie. I że „ceny spadną bardzo szybko, kiedy zniszczenie zagrożenia jądrowego ze strony Iranu przeminie".

Tyle że nie jest to już wojna USA i Izraela z Iranem, a zostało w nią wciągniętych kilkanaście innych krajów. A sam Donald Trump nie ukrywa, że w planach jest uderzenie w cele, jakie wcześniej nie były brane pod uwagę. Była to reakcja na oświadczenie prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana, który zapowiedział, że jego kraj nie cofnie się ani na krok.

Nie ma już nadziei, że ten konflikt się szybko zakończy.

- Jesteśmy świadkami wyjątkowo szybkiej zmiany poglądów, że całe to zamieszanie będzie krótkotrwałe. Teraz wygląda na to, że się mocno przeciągnie. Tak długo, jak nie zobaczymy tankowców przepływających przez Cieśninę Ormuz, ceny będą tylko rosły — uważa Warren Patterson, szef działu surowców w ING Groep NV.

Ale nie tylko o sam Ormuz tutaj chodzi. Przez ostatni weekend Irańczycy kilkakrotnie atakowali instalacje naftowe w Emiratach i w Arabii Saudyjskiej. Drony pojawiły się w pobliżu saudyjskiego pola naftowego Szajbach, gdzie wydobywane jest po 1 mln baryłek ropy dziennie. Saudyjczycy wcześniej musieli wyłączyć z operacji w rafinerii Ras Tanura. Teraz robią wszystko, aby jak najbardziej udrożnić ropociąg prowadzący nad Morze Czerwone. Mimo tego, wszystko wskazuje, że wyłączenie instalacji naftowych w krajach regionu będzie oznaczało zniknięcie z rynku ok. 4 mln baryłek ropy dziennie.

Czytaj więcej

Cena baryłki ropy przekracza symboliczną granicę. Jest komentarz Donalda Trumpa

Paragony grozy przy dystrybutorach

„Bliskowschodni konflikt przekłada się na dynamiczny wzrost cen na hurtowym rynku paliw w Polsce. Notowania paliw gotowych na świecie rosną nawet szybciej niż cena surowca, a krajowi producenci szybko adaptują swoje cenniki do sytuacji na rynkach międzynarodowych. Olej napędowy od poprzedniego piątku podrożał o szokujące 1 373,20 zł i metr sześcienny tego paliwa jest przez producentów wyceniany dzisiaj średnio na 6 150,20 zł. To jego najwyższa cena od stycznia 2023 r. Średnie notowania 95-oktanowej benzyny na przestrzeni tygodnia wzrosły o 536,20 zł i jej aktualna cena to 5 008,20 zł/metr sześcienny. Tak droga benzyna w hurcie ostatni raz była w lipcu 2024 r.” - czytamy w opracowaniu Jakuba Boguckiego i Grzegorza Maziaka z e-petrolu.

Reklama
Reklama

Już teraz za litr benzyny E95 trzeba zapłacić ponad 6 zł , a cena diesla przekraczała poziom 7 zł. Prognozy na nadchodzący tydzień wskazują na to, że na stacjach cały czas będziemy mieć do czynienia z paragonami grozy. Szacowane przez e-petrol.pl przedziały cenowe dla poszczególnych gatunków paliw to: 6,15-6,30 zł/l dla 95-oktanowej benzyny, dla oleju napędowego 7,12-7,29 zł/l oraz 2,97-3,10 zł/l dla autogazu.

Ropa
Szok naftowy na rynkach. Ropa powyżej 100 dolarów i przecena na giełdach
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Ropa
Ropa drożeje wolniej. Donald Trump uspokaja, polscy kierowcy płacą więcej
Ropa
USA mogą eskortować tankowce przez Ormuz. Trump reaguje na skok cen ropy
Ropa
Ceny frachtu tankowców poszybowały. Rosja pod chińskim murem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama