W piątek ceny ropy naftowej na świecie wzrosły w obliczu perspektywy kontynuacji cięć wydobycia przez kraje porozumienia OPEC+. Jednak w całym kończącym się tygodniu zanotowały największy spadek od trzech miesięcy, podkreśla Reuters.
Czytaj więcej
Drugi sponsor rosyjskiej wojny znów zaczął ją finansować. Po przerwaniu zakupów w marcu, w strachu przed skutkami amerykańskich sankcji, koncerny z...
Ropa zależy od sytuacji w USA
Lipcowe kontrakty terminowe na ropę Brent podrożały o 31 centów do 83,98 dolarów za baryłkę. Czerwcowe amerykańskie kontrakty terminowe na ropę teksańskiej marki WTI o 26 centów, czyli o 0,3 proc., do 79,21 dolarów za baryłkę. Jednak obie te marki odnotowały w ostatnich miesiącach rekordowe tygodniowe straty: Brent zanotował w ciągu tygodnia potaniała o 6,2 proc., a WTI o 5,6 proc.
Wśród przyczyn tej dynamiki eksperci pytani przez agencję wymieniają obawy o wysoką inflację w Stanach Zjednoczonych, które są największym konsumentem ropy na świecie. W przypadku niskiej inflacji można by się spodziewać pobudzenia wzrostu gospodarczego i w efekcie wzrostu popytu na „czarne złoto”.
Czytaj więcej
Brytyjskie firmy bez skrupułów wykorzystują lukę w brytyjskim prawie i importują rekordowe ilości rosyjskiej rafinowanej ropy przez kraje trzecie:...
Kreml chce wyższej ceny
Inną przyczyna potanienia surowca na świecie było także zmniejszenie napięcia geopolitycznego na Bliskim Wschodzie, w szczególności informacja o negocjacjach Izraela z Hamasem.
Przypomnijmy, że na początku ubiegłego tygodnia ceny ropy naftowej spadły, co wynikało ze zmniejszenia ryzyka eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Pod koniec ubiegłego tygodnia ceny ropy naftowej wykazały umiarkowany wzrost. Było to spowodowane w szczególności wypowiedzią sekretarz skarbu USA Janet Yellen, która wyraziła optymizm, co do wzrostu gospodarczego w USA.
Tanienie ropy jest szczególnie niekorzystne dla rosyjskiego reżimu, dla którego zyski z eksportu surowca dają pieniądze na wywołaną przez Kreml wojnę na Ukrainie. Dlatego Moskwa naciska innych eksporterów z porozumienia OPEC+ do dalszej redukcji podaży. Miałoby to wywindować cenę ropy do ponad 100 dolarów za baryłkę. I choć rosyjska ropa i produkty naftowe jest objęta sankcjami (pułap cenowy) Zachodu, to wciąż znajdują się donatorzy wojennego kasy Kremla, jak Chiny, Indie, Turcja czy ostatnio Brazylia, gotowi płacić za rosyjski surowiec. Koncerny z Rosji sprzedają go z dużymi zniżkami, ale czym wyższa cena na wolnym rynku, tym i Kreml zarabia więcej.