Wyższa zmienność znowu pojawiła się na rynku ropy naftowej. We wrześniu najpierw przycisnęły niedźwiedzie, sprowadzając wycenę ropy WTI z 44 do 36 USD za baryłkę. Ropa Brent zaliczyła z kolei zjazd z 46 do 39 USD. Później jednak rewanż wzięły byki. Ropa WTI kończyła miesiąc w okolicach 40 USD, a Brent blisko 42 USD za baryłkę. Październik na razie rysuje podobny scenariusz. Za nami jest pierwsza fala mocniejszego spadku, a po nim przyszło odbicie.
Na brak wrażeń inwestorzy z pewnością nie mogą więc narzekać. – Poprzedni tydzień na rynku ropy naftowej był nerwowy za sprawą ograniczeń w produkcji tego surowca w niektórych częściach świata. Chodzi przede wszystkim o objętą strajkiem pracowników sektora naftowego Norwegię oraz owładnięty huraganem rejon Zatoki Meksykańskiej. Oba te wydarzenia wywoływały presję na wzrost notowań ropy naftowej w poprzednim tygodniu – tłumaczy zachowanie cen ropy Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.
Wydobycie ropy w Teksasie/Bloomberg
Już jednak pod koniec ubiegłego tygodnia ruch wzrostowy został zatrzymany. Ropa WTI kończyła notowania w okolicach 40,5 USD, a ropa Brent przy poziomie 42,80 USD. W poniedziałek spadki cen surowca były kontynuowane.
– Sytuacja zaczyna powoli powracać do normalności. W Norwegii nie spełnił się najczarniejszy scenariusz, czyli nie doszło do zamknięcia największego pola naftowego w tym kraju (a jednocześnie w całej Europie Zachodniej), a to oznacza, że nie doszło do łącznego spadku produkcji o prawie milion baryłek dziennie. Na skutek wypracowania nowych warunków pracy (w tym nowych płac) zakończenie strajku zostało ogłoszone przez obie strony negocjacji, co oznacza perspektywę wzrostu produkcji ropy naftowej w Norwegii w kolejnych dniach – wskazuje Sierakowska. Podkreśla ona, że i przejściowe problemy kończą się także w rejonie Zatoki Meksykańskiej, gdzie dużym zagrożeniem w minionym tygodniu był huragan Delta. – Uderzył on w południowe wybrzeże USA w piątek, a tymczasem już w niedzielę niektóre firmy wydobywcze podały, że część ich załóg powraca do pracy na platformach wiertniczych. Stopniowy powrót do „normalności” potwierdziły takie firmy jak Chevron, BHP i Royal Dutch Shell. Sezon huraganów w Stanach Zjednoczonych powoli się już kończy, co oznacza, że prawdopodobieństwo kolejnych przerw w wydobyciu ropy w Zatoce Meksykańskiej jest niewielkie. Powyższe informacje sprzyjają stronie podażowej – podkreśla analityk DM BOŚ.