Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak kształtuje się realna cena paliwa w Polsce w odniesieniu do naszych zarobków i siły nabywczej.
- Które czynniki – od globalnych cen ropy po podatki – w największym stopniu wpływają na kwotę na paragonie.
- Jaki jest rzeczywisty wpływ rządu na ceny przy dystrybutorach i dlaczego nie należy spodziewać się interwencji.
- Dlaczego mimo nominalnych podwyżek, paliwo w Polsce staje się relatywnie coraz tańsze.
Ponad 8 zł za litr Pb95, prawie 9 zł za litr ON – tyle możemy płacić na koniec września, tankując nasze samochody. To prognozy ekspertów biura Reflex, którzy przestrzegają, że cenowy szczyt na rynku paliw dopiero przed nami. Scenariusz ten jest echem napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie i rajdu cenowego ropy naftowej – w środę cena baryłki Brent na światowych giełdach przebiła poziom 100 dol.
– Sytuacja może się jednak bardzo szybko zmienić, jeśli doszłoby do kolejnego zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie i powrotu do rozmów. Rynek nie oczekuje jednak deeskalacji konfliktu w najbliższych tygodniach – komentuje Rafał Zywert, analityk biura Reflex.
Polscy kierowcy nie mogą też liczyć na kolejną odsłonę programu CPN, który administracyjnie obniżał ceny w okresie wakacyjnym. Ze źródeł „Rzeczpospolitej” zbliżonych do kierownictwa resortu energii, dowiedzieliśmy, że obecnie nie ma szans na wskrzeszenie tego programu. Barierą są koszty – pierwsza edycja CPN pochłonęła 4,7 mld zł.
Czytaj więcej
Rząd nie wprowadzi parasola ochronnego na ceny paliw, więc te będą dalej rosły. Jeszcze w tym miesiącu za litr Pb95 możemy płacić powyżej 8 zł, a z...
Rekordowa dostępność paliwa
Ceny nominalne krocząco i systematycznie rosną, ale w ujęciu realnym paliwo od lat tanieje. Dzieje się tak, gdyż ceny na stacjach rosną wolniej niż wynagrodzenia Polaków. Jak przypominają ekonomiści mBanku od 2008 r. do 2025 r. mediana wynagrodzeń w gospodarce wzrosła prawie 3-krotnie – z 2640 zł brutto do 7414 zł brutto. Paliwa drożały znacznie wolniej, dzięki czemu dziś stać na nas dwa razy więcej paliwa niż jeszcze 17 lat temu.
Jednocześnie rośnie kwota, jaką polskie gospodarstwa domowe przeznaczają na Pb95, Pb98, LPG lub ON. To nie tylko efekt wzrostu ceny w nominale, ale przede wszystkim większego zapotrzebowania – obecnie „wykręcamy” znacznie więcej kilometrów transportem indywidualnym niż dekadę czy dwie dekady temu. To efekt upowszechnienia się samochodów, postępującej suburbanizacji czy większego apetytu na wyjazdy turystyczne. Rosnąca mobilność Polaków odbija się w statystykach budżetów domowych – analitycy mBanku podają, że jeszcze 25 lat temu wydatki na transport stanowiły 10 proc. ogółu naszych wydatków, a dziś już 17 proc. To może częściowo tłumaczyć, dlaczego ceny paliw są tak wrażliwe społecznie – na tę kategorię z konta bankowego ucieka bowiem niemal co piąty złoty.
Paliwo nadal tanie na tle UE...
Mimo powszechnego przekonania o „paliwowej drożyźnie”, ceny na polskich stacjach benzynowych pozostają jednymi z najniższych w UE. Dane biura Reflex pokazują, że na początku września – a więc już po wygaśnięciu programu CPN – litr Pb95 kosztował u nas równowartość 1,52 euro. Taniej tankują jedynie kierowcy na Malcie (najtańszy litr Pb95 w UE – 1,34 euro) i w Szwecji. Więcej za paliwo muszą natomiast płacić wszyscy nasi unijni sąsiedzi – Litwini, Słowacy, Czesi oraz Niemcy. Wyższe ceny przy dystrybutorach czyhają też na mieszkańców krajów z niższymi dochodami niż Polacy – Bułgarów, Węgrów czy Rumunów.
Złorzecząc podczas tankowania, warto więc pamiętać, że cena Pb95 jest w Polsce o 21 proc. niższa niż średnia w UE (1,84 euro). Jeszcze dalej nam do rynków, gdzie litr benzyny jest najdroższy: Danii (rekordowe 2,52 euro), Holandii czy Niemiec.
Czytaj więcej
Ropa Brent na światowych giełdach drastycznie drożeje, zbliżając się do psychologicznej bariery 100 dolarów. za baryłkę. To reakcja rynków na niszc...
...lecz względnie dość drogie
Jedne z najniższych cen paliw mogą nas cieszyć, ale żeby porównywać sytuację polskich kierowców z kierowcami z innych krajów UE, należy uwzględnić siłę nabywczą, czyli wziąć pod uwagę nie ceny nominalne na stacjach benzynowych, a ich relację do zarobków. Tu możemy już z zazdrością patrzeć na mieszkańców bogatszych krajów.
Z ostatniego raportu mBanku wynika bowiem, że przeciętnie każdy Polak może pozwolić sobie na zakup 766 litrów Pb95, co plasuje nas co najwyżej w połowie stawki. Wyraźnie niższą dostępność paliwa od nas mają jedynie mieszkańcy Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii i Grecji. Podobne możliwości nabywcze przy dystrybutorach posiadają z kolei Portugalczycy, Czesi, Litwini, Łotysze i Chorwaci. Natomiast Estończycy mogą zatankować średnio już o prawie 25 proc. więcej Pb95 niż Polacy, Niemcy i Francuzi o ok. 70 proc., a Austriacy aż o 150 proc. więcej.
Takie dysproporcje to oczywiście efekt wyższej średniej i mediany zarobków, które nie idą w parze z proporcjonalnie wyższymi cenami paliw.
Skąd takie różnice w cenach?
Detaliczna cena paliwa w poszczególnych krajach to wypadkowa wielu elementów. Punktem wyjścia dla wszystkich rynków jest oczywiście cena surowca, czyli ropy na światowych giełdach. Na wystrzał cenowy baryłki ropy Brent odporna nie okazała się nawet gospodarka paliwowego giganta, jakim są Stany Zjednoczone.
– Krajowy rynek detaliczny śledzi rynek globalny, a to właśnie rekordowe wzrosty kontraktów na paliwa gotowe na globalnym rynku są główną przyczyną ostatnich wzrostów cen paliw. Potwierdza to przypadek USA, kraju będącego czołowym eksporterem ropy i paliw gotowych, a jednocześnie borykającego się obecnie z najwyższymi w historii cenami oleju napędowego – wskazuje Jan Strubiński, dyrektor ds. analiz rynku w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.
Ponad połowę ceny detalicznej płaconej za paliwa w Polsce (54 proc. dla Pb95, 57 proc. dla ON) stanowi koszt pozyskania towaru od rafinerii. Na to, mówiąc oględnie, ani polski rząd, ani działające w Polsce sieci paliwowe, wpływu nie mają.
Tarczą ochronną na wysokie ceny ropy w rękach administracji publicznej mogłoby być wspieranie miksu energetycznego – wzrost udziału samochodów elektrycznych i większy udział odnawialnych paliw niskoemisyjnych częściowo uniezależniłby nas od ropy. To jednak ruch rozpisany na lata, a nie tygodnie.
Ponad 3 zł ceny paliwa to podatki
To, na co rząd wpływ ma „tu i teraz”, to opodatkowanie paliw. A to zaiste czynnik mocno cenotwórczy. W przypadku Pb95 opłata emisyjna, opłata paliwowa, VAT oraz akcyza stanowią łącznie 43 proc. ceny widocznej na pylonie. Gdyby więc rząd zrezygnował z zarabiania na sprzedaży paliw, to cena litra Pb95 zeszłaby o 3,26 zł. To jednak podejście utopijne, nierealne do wdrożenia w żadnym kraju UE, bo władza podatek od paliw traktuje instrumentalnie. I nie chodzi tylko o ogromne, niezastępowalne wpływy do budżetu.
– Często jest to element egzekwowania polityki klimatycznej. Wysokie stawki akcyzy mają zniechęcać do konsumpcji paliw płynnych i skłonić do wyboru paliw alternatywnych lub w ogóle zmiany środka transportu, czemu sprzyjają inne narzędzia modelujące zachowania konsumentów, jak np. dopłaty do aut elektrycznych oraz inwestycje w transport publiczny – wyjaśnia Jan Strubiński.
Czytaj więcej
Po przejęciu kontroli nad wenezuelską ropą, Biały Dom idzie dalej i chce dla siebie innych zasobów mineralnych Wenezueli, w tym złóż złota, boksytó...
Do czynników rynkowych i administracyjnych dochodzą jeszcze uwarunkowania lokalne, które różnicują ceny na pylonach nie tylko między krajami, ale też między miastami czy sieciami w obrębie jednego rynku. To koszty pracownicze, koszty energii, lokalne podatki od nieruchomości czy – oczywiście – marża dystrybutora zależna choćby od skali działalności danej sieci. Polskie stacje utrzymują marże na poziomie od 1 proc. (11 gr/l) w przypadku Pb98, przez 4 proc. (30 gr/l) dla Pb95, po 14 proc. (42 gr/l) w przypadku LPG.
– W UE obserwujemy systemowy niedobór gotowych paliw kopalnych, szczególnie oleju napędowego. Ceny samego produktu będą więc rosnąć wszędzie, a do tego należy dołożyć wpływ czynników lokalnych – wskazuje ekspert POPiHN.
Polscy kierowcy muszą więc czekać albo na odwilż polityczną na Bliskim Wschodzie i spadek notowań ropy na świecie, albo na przywrócenie rządowego programu CPN.