Taki wniosek wynika z debaty „System elektroenergetyczny pod presją”, która odbyła się podczas konferencji Energy Days w Katowicach.
O węglu politycy i eksperci mówią ostatnio z większym zrozumieniem. To efekt kryzysów geopolitycznych, w tym wojny na Bliskim Wschodzie, która zaburzyła handel surowcami. – Być może trwający kryzys energetyczny spowoduje, że państwa członkowskie UE (…) zmienią zapisy rozporządzenia rynkowego, co pozwoli przeprowadzić aukcje na rynku mocy także dla jednostek węglowych. A jeśli nie, to będziemy szukali innych rozwiązań - mówił Konrad Purchała, wiceprezes PSE. Póki co prawo nie zostało zmienione, więc Polska próbuje znaleźć sposób, by móc przedłużyć funkcjonowanie niektórych bloków węglowych ponad rok 2028, kiedy one utracą możliwość uzyskania przychodów z rynku mocy. – Będziemy szukali skutecznego mechanizmu, bo w naszej opinii to ma sens – tłumaczył wiceprezes PSE.
Sporo jest w systemie jednostek starych, nienadających się do dalszej eksploatacji, jednak część bloków węglowych jest w dobrym stanie technicznym i te mogłyby dalej działać. Poseł Grzegorz Płaczek z Konfederacji zaznaczał, że utrzymanie węgla w miksie jest gwarancją bezpieczeństwa energetycznego kraju. Tym bardziej, że budowa atomu będzie jego zdaniem opóźniona. – Naszym priorytetem powinno być zdywersyfikowanie się na wszystkich możliwych polach i uniezależnianie od konkretnych dostawców, konkretnych technologii. Jedną z dróg do tego jest węgiel. Jestem wielkim przeciwnikiem eliminowania węgla z naszego miksu energetycznego – wtórowała mu Wanda Buk, doradczyni prezydenta RP.
Nowe technologie wsparciem dla OZE
Bez zmian pozostają cele związane z transformacją. Docelowo to OZE i magazyny mają stanowić istotną część systemu, stabilizowanego najpierw blokami gazowymi i węglowymi, a docelowo atomem. – Odnawialne źródła zmniejszają naszą ekspozycję na paliwa, zmniejszają emisję CO2. To jest wartość sama w sobie. Wpływają też na spadek ceny hurtowej energii w szczycie generacji – podkreślał Adam Szulc, dyrektor rozwoju biznesu w firmie Electrum specjalizującej się w integrowaniu zielonej energii i zielonego ciepła oraz tworzącej systemy energetyczne wspierane przez nowe technologie i sztuczną inteligencję. Zaznaczał jednak, że w związku z tym, że uzależnione są od warunków pogodowych, wymagają wsparcia, uelastycznienia miksu.
W zwiększeniu tej elastyczności pomogą magazyny energii, które przechowają niewykorzystaną energię, by oddać ją w momentach wzmożonego popytu. – Jednak najistotniejsze jest połączenie części wytwórczej z częścią odbiorczą. Czyli zarządzanie informacją w przepływie energii. My to nazywamy kolejnym etapem, to już nie jest sama transformacja energetyczna, ale również transformacja biznesowa. Połączenie danych z prognozami, z predykcją, odpowiednim sterowaniem i na koniec z decyzjami podejmowanymi na podstawie konkretnych parametrów pozwoli wygenerować właściwą wartość dodaną płynącą z OZE – mówił Szulc.
Uwolnienie sieci
Aby rynek się właściwie rozwijał, powinny powstawać kolejne zielone źródła i magazyny energii, tymczasem w ostatnich latach głośno było o problemach z uzyskiwaniem przyłączeń takich jednostek do sieci. Sytuacja poprawiła się po wprowadzeniu wiosną tego roku tzw. ustawy sieciowej. Jednym z kluczowych jej celów było ograniczenie spekulacyjnego zajmowania mocy przyłączeniowych. Przepisy wprowadziły bardziej rygorystyczne zasady realizacji inwestycji, konieczność wniesienia opłat i skrócenie okresu ważności warunków przyłączenia z 24 do 12 miesięcy. – Po zmianie przepisów z kolejki w naszym przypadku zniknęło ok. 80 proc. wniosków, co pokazuje skalę zjawiska, jakim były fantomowe projekty. Tylko ok. 20 proc. podmiotów, które złożyły wniosek o wydanie warunków przyłączenia, wniosło wymagane zgodnie z nową ustawą opłaty – mówił przedstawiciel PSE. Robert Świerzyński, prezes firmy Energa Operator, informował z kolei, że w przypadku sieci dystrybucyjnych odpadło ok. 40 proc. wniosków, co przełożyło się na uwolnienie ok. 9 GW mocy przyłączeniowych. – Jesteśmy miesiąc przed kolejnym kamieniem milowym, czyli koniecznością wniesienia zabezpieczenia do już zawartych i realizowanych umów o przyłączenie. Myślę, że to będzie kolejny punkt zwrotny dla części inwestorów – mówił Maciej Mróz prezes Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, wiceprezes Tauron Dystrybucja.
Adam Szulc reprezentujący Electrum uważa, że zmiany są słuszne, dzięki nim projekty, które zostały dużo lepiej przygotowane i są praktycznie gotowe do budowy, będą mogły warunki przyłączeniowe uzyskiwać sprawniej i w krótszym terminie. Podkreślał, że deweloperzy dokładają starań, by realizować zadania w jak najkrótszym czasie. Choć zaznaczał, że dla części inwestorów zmiany będą niekorzystne. Zwłaszcza dla tych, którzy budują mniejsze instalacje fotowoltaiczne przyłączane do sieci średniego napięcia. W ich przypadku koszty stałe (np. opłaty za rezerwację gruntów, koszty zabezpieczeń finansowych) stanowią procentowo znacznie większe obciążenie niż dla wielkoska lowych farm.
Polska energetyka, łącząc tradycyjne filary bezpieczeństwa energetycznego z nowymi rozwiązaniami i technologiami cyfrowymi, ma szansę zyskać nową jakość. Uzdrowienie kolejki przyłączeniowej dzięki ustawie sieciowej, rozwój zielonych źródeł i magazynów oraz decyzja o budowie atomu to krok we właściwą stronę. Kluczem do sukcesu pozostaje stabilność rynków, przewidywalność legislacji i bliska współpraca regulatorów z biznesem.
PARTNER RELACJI: ELECTRUM