Podczas kongresu Energy Days jednym z wielu tematów był ten poświęcony realizacji ustawy sieciowej, która miała odblokować rozwój projektów OZE poprzez odsianie części wniosków. Niektórzy inwestorzy bowiem, zamiast realizować projekty, spekulowali warunkami przyłączenia.
80 proc. wniosków w sprawie OZE dotyczyło „fantomowych projektów”
Jak wynika z danych Ministerstwa Energii, na początku tego roku wydane warunki przyłączenia do sieci opiewały na 240 GW mocy. Z tej liczby ponad 150 GW to same OZE, a 90 GW magazyny energii. 36 GW mocy dotyczy instalacji, które już pracują, a kolejne 50 GW to inwestycje, które z dużym prawdopodobieństwem zostaną zrealizowane.
Rząd zakładał, że w wyniku reformy i ustawy sieciowej, nawet 150 GW mocy przyłączeniowych może zostać odblokowanych dla tych inwestorów, którzy faktycznie chcą się przyłączyć i wybudować OZE czy magazyny energii. Rządzący chcieli odsiać inwestorów od tych, którym zależy tylko na skupowaniu warunków przyłączenia poprzez wzrost kwoty zaliczek. Zgodnie z ustawą kwota zaliczki na poczet opłaty za przyłączenie wzrosła z 30 zł do 60 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej. Maksymalna kwota wyniesie 6 mln zł. Zaliczkę będą musiały wnosić wszystkie podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV. Pojawi się bezzwrotna opłata za rozpatrzenie wniosku o określenie warunków przyłączenia, w wysokości 1 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej, jednak nie więcej niż 100 tys. zł.
Czytaj więcej
Branża OZE apeluje o szybką interwencję w sprawie interpretacji przepisów tzw. ustawy sieciowej. Jej zdaniem w skrajnej sytuacji może dojść nawet d...
Jak powiedział wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Konrad Purchała, po wejściu w życie „ustawy sieciowej” z kolejki zniknęło 80 proc. wniosków o wydanie warunków przyłączenia. To pokazuje skalę fantomowych projektów. – Spodziewamy się, że duża część tych podmiotów, które mają już warunki przyłączenia, zrezygnuje przed wniesieniem zabezpieczeń. Celem tej ustawy było stworzenie miejsca dla tych, którzy mają zdolność i chęć do realizacji projektów. – powiedział Konrad Purchała podczas debaty „System elektroenergetyczny pod presją” na Energy Days.
Z kolei podczas tego samego panelu Robert Świerzyński, prezes Energi Operator, przypominał, że OZE w Polsce są przyłączane przede wszystkim do sieci dystrybucyjnej: – Poważni inwestorzy, którzy chcieli wybudować projekty, spełnili warunki. Zrezygnowali ci, którzy nie chcieli faktycznie realizować projektów lub nie mieli ku temu możliwości. W sieci dystrybucyjnej (wszystkich dystrybutorów) w wyniku tej operacji zwolniliśmy około 9 GW mocy. To jest ok. 1200 wniosków. Odpadło ok. 40 proc. wniosków. To wielki uzysk, to są wnioski, które byłyby tylko i wyłącznie przedmiotem handlu.
Energia w Polsce
Duzi gracze ruszają po projekty OZE
Małe i średnie firmy branży OZE, które zajmowały się rozwojem od podstaw projektów, mogą nie być w stanie spełnić takich warunków finansowych. Dlatego też część większych spółek energetycznych dysponujących kapitałem (duże firmy, spółki skarbu państwa, podmioty zagraniczne) jest chętna na zakup takich projektów, które w efekcie ustawy mogą nie być zrealizowane.
Kilka miesięcy temu Projekt Solartechnik (PST) z grupy Grenevia uruchomił platformę W.E.T.O. – Wsparcie Energetyki w Trudnym Otoczeniu to inicjatywa PST dla tych – jak tłumaczy firma – którzy mają projekty OZE, obawiają się, że coś pokrzyżuje ich plany lub rozważają sprzedaż projektu bądź szukają partnera. Pod koniec września także PGE uruchamia „Projekt MOC”, aby pozyskiwać z rynku inwestycje z obszaru odnawialnych źródeł energii, magazynów energii i infrastruktury sieciowej. – Grupa zaprasza deweloperów, inwestorów, fundusze i właścicieli projektów na każdym etapie rozwoju, od wczesnej fazy po instalacje działające już na rynku, a w szczególności te, które nie są jeszcze oferowane w ramach zorganizowanych procesów sprzedażowych. Spółka jest gotowa kupić 100 proc. udziałów w spółce projektowej, objąć udziały mniejszościowe, utworzyć joint venture lub zlecić dalszy rozwój projektu na podstawie umowy deweloperskiej – wskazuje firma.
Czytaj więcej
Na koniec lipca liczba przymusowych wyłączeń pracy OZE jest wyższa niż w całym ubiegłym roku. Polecenia operatora systemu energetycznego dotyczące...
Komisja Europejska wyda nieformalne zgody na aukcje rynku mocy dla Polski
Drugim ważnym wątkiem była przyszłość rynku mocy, a więc formy wsparcia dla elektrowni i nowych źródeł energii. Aukcje rynku mocy na elektrownie na nowo miałyby ruszyć w marcu 2027 r. na rok dostaw 2031 r. – Rynek mocy kosztuje ok. 10 mld zł rocznie, ale dzięki niemu wbudowaliśmy w ostatnią generację źródeł węglowych, kilka gigawatów źródeł gazowych, a w budowie jest 12 GW w gazie. Płatności mocowe transformują cały sektor. 10 mld zł to niemało, ale w porównaniu do rynku energii wartego kilkaset miliardów złotych rocznie to koszt, który warto ponieść. Ubolewamy, że 2 GW mocy gazowych z kontraktami na rok 2026 nie weszły jeszcze do systemu, ponieważ mają opóźnienia różnego typu. Dlatego ten rok jest trudny dla systemu – powiedział wiceprezes Purchała. Aukcje na marzec 2027 r. zapowiedział prezes PSE Grzegorz Onichimowski kilka dni temu.
Potrzebna jest jednak zgoda Komisji Europejskiej na taki mechanizm pomocowy. Jak się dowiadujemy, Komisja wyda nieformalne zgody na aukcje rynku mocy dla Polski, ale przedmiotem dyskusji jest tzw. mechanizm dekarbonizacyjny. Zakładał on, że spółka w zamian za deklarację wybudowania nowego bloku gazowego mogłaby czasowo produkować energię z elektrowni węglowych. Na dotacje dla takiego mechanizmu KE jeszcze się nie zgodziła.