Największy blok na węgiel kamienny w Polsce – należący do Enei B11 w Elektrowni Kozienice o mocy 1075 MW – od 30 maja do 2 czerwca jest w nieplanowanym postoju ze względu na warunki eksploatacyjne. Operator obiektu – najprawdopodobniej – wykorzystuje długi weekend do drobnych napraw i przeglądu. Długi weekend to okres, kiedy zapotrzebowanie na energię jest mniejsze, a jednocześnie mamy nadwyżki energii w ciągu dnia w związku dużą produkcją energii z OZE.
Czytaj więcej
Panele słoneczne odnotowały kolejny rekord produkcji energii. Jak wynika z danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych 27 maja 2024 roku o godz. 12...
Energia w 50 proc. z OZE
Jak wynika z danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych, produkcja energii z OZE między godziną 12 a 13 wynosi 50,7 proc., z czego ok. 45 proc. to fotowoltaika. Pojawiły się ponownie nadwyżki energii, ale PSE udało się je przesłać do naszych sąsiadów w Niemczech i Szwecji, dlatego też nie ma dzisiaj konieczności redukcji mocy instalacji OZE.
Niemniej, mimo że sytuacja w polskim systemie energetycznym wydaje się być stabilna (mimo nieplanowanych przestojów bloków węglowych, jak tego w Kozienicach) w Planie Rozwoju Systemu Przesyłowego (PRSP) do 2034 r. mowa jest o deficytach mocy do produkcji energii w systemie energetycznym już w 2025 r.
Bez ryzyk, ale z pytaniami
W kolejnych latach sytuacja miałaby się pogarszać. Jak mówi w kwietniowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” prezes PSE, Grzegorz Onichimowski, co prawda blackouty nam nie grożą, ale jeśli chodzi o ograniczenia dostaw, to odpowiedź nie jest jednoznaczna.
Czytaj więcej
Blackouty nam nie grożą, ale jeśli chodzi o ograniczenia dostaw, to odpowiedź nie jest jednoznaczna – mówi Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich S...
– Nieoczekiwane przerwy w dostawach prądu z powodów bilansowych zasadniczo nam nie grożą, bo mamy połączony europejski rynek energii i jeśli w polskim systemie energetycznym pojawią się braki, zazwyczaj możemy szybko je uzupełnić. Na dzisiaj nie widać zagrożenia, że w sytuacji czasowych deficytów mocy nie będziemy w stanie skorzystać z pomocy naszych sąsiadów. Zastrzegam jednak przy tym, że żadne odpowiedzialne państwo nie powinno polegać tylko na imporcie. Natomiast nagłe przerwanie dostaw energii nam nie grozi, o ile nie nastąpi jakiś kataklizm. Jednak nawet w perspektywie krótkoterminowej nie mamy 100-procentowej pewności, że jesteśmy bezpieczni, o ile nie podejmiemy działań natychmiast – mówił prezes dodając, że potencjalnie, w najgorszym przypadku, mogą wystąpić ograniczenia w poborze energii.
– Jeśli bylibyśmy zmuszeni je wprowadzać, to byłby to problem dla polskiej gospodarki i znaczące utrudnienie w pozyskiwaniu inwestycji zagranicznych. By tego uniknąć, powinnyśmy zrobić wszystko, aby nowe moce wytwórcze zaczęły powstawać i były dopasowanie do naszych potrzeb. Produkcja energii powinna być jak najbardziej elastyczna i jak najtańsza – wskazywał w niedawnej rozmowie szef PSE.