Komisja Europejska ogłosiła w środę plan turbodoładowania programu Fit for 55, który jest pakietem wielu instrumentów nakierowanych na osiągniecie celu obniżenia emisji CO2 o 55 proc. do 2030 roku. To, co jeszcze rok temu było koniecznością klimatyczną, teraz stało się niezbędne z geopolitycznego punktu widzenia. Im mniej paliw kopalnych, tym bardziej UE będzie niezależna od Rosji. Już zakazała importu węgla (na początku sierpnia stanie się on faktem), w szybkim tempie zmniejsza też zależność od gazu. Jeszcze w 2021 roku importowała go w 40 proc. z Rosji, w tym roku jest to 26 proc.

– Idziemy w dobrym kierunku, ale musimy przyspieszyć – powiedziała Ursula von er Leyen, przewodnicząca KE. I przedstawiła program pod nazwą REPowerEU. Opiera się na trzech filarach. Pierwszy dotyczy strony popytowej, czyli oszczędności energii. Cel efektywności energetycznej UE na 2030 rok zostaje zwiększony z 9 do 13 proc., co ma się realizować m.in. poprzez przyspieszenie renowacji w budownictwie, ale też poprzez zmiany zachowania zmierzające do zmniejszenia zużycia energii, jak choćby słynne obniżenie temperatury na termostacie o 1 czy 2 stopnie. Drugi filar to dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia, kluczowa w okresie przejściowym, zanim UE przejdzie całkowicie na czystą, wytwarzaną u siebie energię.

Czytaj więcej

Unia Europejska wyda 300 mld euro, by uwolnić się od rosyjskich surowców

W tym celu Komisja uruchamia platformę do zakupów energii przez grupy państw członkowskich. Miałoby to dotyczyć gazu tłoczonego gazociągami, LNG oraz wodoru. Platforma ma charakter dobrowolny: chętni mogliby razem kupować, żeby dostać lepsze warunki. Ale docelowo KE chciałaby stworzenia mechanizmu na wzór tego zastosowanego w czasie pandemii, czyli negocjowania i kupowania surowca przez KE w imieniu państw członkowskich. Ta propozycja spotyka się jednak na razie z silnym oporem największych państw członkowskich. Uważają one, że same mogą uzyskać lepsze warunki od zewnętrznych dostawców.

Wreszcie trzeci filar to przyspieszenie kursu na zieloną energię. Bruksela proponuje zwiększenie celu udziału energii odnawialnej w miksie energetycznym w 2030 roku z 40 do 45 proc. Ma się to odbywać m.in. poprzez przyspieszenie wydawania pozwoleń, które teraz dla farmy wiatrowej może trwać od 6 do 10 lat. Miałyby zostać zdefiniowane obszary docelowe, gdzie proces zostałby skrócony do roku. Inny przykład to zobowiązanie do instalowania paneli słonecznych na dachach nowych budynków: od 2025 roku dla budynków komercyjnych, a od 2029 roku – dla budynków mieszkalnych.

Wszystko to wymaga ogromnych pieniędzy – komisja szacuje, że 300 mld euro. Część będzie pochodzić z oszczędności w zużyciu energii, część z niższej ceny energii odnawialnej, gdy ta już będzie produkowana. Większość inwestycji w infrastrukturę ma pochodzić z dostępnych funduszy zarówno z Funduszu Odbudowy (Polska ciągle negocjuje swój Krajowy Plan Odbudowy), jak i z budżetu UE na lata 2021–27. Tam już na etapie planowania przewidziano ogromne pieniądze na energię ze względu na konieczność realizowania celów klimatycznych UE.

Teraz KE proponuje, żeby państwa przeznaczyły na ten cel dodatkowo część pieniędzy planowanych na inne cele w polityce spójności oraz w polityce rolnej. Ponadto zachęca do zaciągania pożyczek w Funduszu Obudowy, na które większość państwa się na razie nie zdecydowała lub zakontraktowała tylko część przysługujących im kredytów. Wreszcie proponuje nową kwotę 20 mld euro, która jest wartością zamrożonych pozwoleń na emisję CO2 w systemie handlu emisjami ETS. Takie uwolnienie obniży co prawda cenę CO2 i czasowo może osłabić zachętę do obniżania jego emisji, ale Bruksela uważa, że taka cena warta jest zapłacenia w krótkim terminie.

Czytaj więcej

Znaczący wzrost emisji CO2 w Polsce. Winny eksport prądu