Morska energetyka filarem transformacji energetycznej

tv.rp.pl

Wcześniej morska energetyka wiatrowa nie była rozpatrywana przez rząd jako element miksu energetycznego, a teraz jest bardzo istotna- mówi Kamila Tarnacka, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, gość programu Michała Niewiadomskiego #RZECZoBIZNESIE.

Polska chce mieć swoje wiatraki na Bałtyku. W planie było 10 GW z morskiej energetyki wiatrowej, a Polska w ogóle średnio potrzebuje 25 GW energii.

– Morska energetyka wiatrowa ma stać się jednym z filarów transformacji energetycznej Polski. Nasza energetyka oparta jest na węglu, co musi się zmienić w najbliższym czasie. Bałtyk odegra w tym procesie kluczową rolę – mówiła Tarnacka.

W pierwszym projekcie Polityki Energetycznej Państwa było przewidziane 10 GW do 2040 r. – W zaktualizowanym projekcie mamy 8 GW, czego nie rozumiemy jako branża. Według naszych szacunków to mogłoby być nawet 14 GW. Mam nadzieję, że wrócimy przynajmniej do 10 GW – tłumaczyła gość.

– Według naszych szacunków do 2050 r. to może być nawet 28 GW – podała.

Polski Bałtyk ma ogromny potencjał. – Jest tam duża wietrzność, dobra głębokość, dobre warunki dna morskiego. To świetne miejsce, żeby budować farmy wiatrowe. Polski rząd to zauważył. Wcześniej morska energetyka wiatrowa nie była rozpatrywana jako element miksu energetycznego, a teraz jest bardzo istotna – mówiła Tarnacka.

Polskie firmy dobierają sobie do współpracy przedsiębiorstwa, które mają doświadczenie w energetyce morskiej. – Uczenie się na własnych błędach zazwyczaj sporo kosztuje. Nie ma powodu, żeby zamykać się na doświadczenia firm zagranicznych – oceniła gość.

Premier podczas expose wspomniał, że chcemy wykorzystać nasze zakłady i stocznie, żeby brały udział w transformacji energetyki.

– Polskie firmy już od dłuższego czasu uczestniczą w produkcji i dostawach komponentów do morskich farm wiatrowych dla firm zagranicznych. W łańcuchu dostaw jedynie nie produkujemy turbin. To ogromna szansa dla rozwoju rodzimego rynku – stwierdziła Tarnacka.

Żeby to wszystko ruszyło potrzebna jest ustawa. – Prezes Polenergii mówi, że jeżeli ustawa wejdzie w życie w przyszłym roku, to pierwszy prąd z ich morskiego projektu popłynie w 2025 r. Ustawa jest niezbędna. Bez niej nie zostaną podjęte decyzje inwestycyjne – zaznaczyła gość.

– Ważne jest też dostosowanie regulacji dotyczących wydawania pozwoleń. Przepisy powinny być dostosowane do specyfiki morza. Jeżeli przepisy się nie zmienią, to ten proces będzie bardzo długi – dodała.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Arabskie pompy lepsze od rosyjskich

Arabia Saudyjska wyprzedziła Rosję w ilości wydobytej w styczniu ropy. Według danych za styczeń ...

Energa: rada nadzorcza wybierze wiceprezesów

Rada nadzorcza Energi rozpisała konkurs na dwa stanowiska w zarządzie spółki. W środowej „Rzeczpospolitej” ...

Coraz ciaśniej na rynku gazu

Spółki energetyczne odbierają klientów PGNiG. Były monopolista na razie nie kontratakuje. W ubiegłym roku ...

Kończy się czas kopania węgla na Górnym Śląsku

O przyszłości kopalń powinny decydować tylko dwa czynniki: ekonomia i geologia – mówi Janusz ...

Festiwal podwyżek trwa

Zastanawiając się, po co są tłuste lata, przypomniałem sobie bajkę o trzech świnkach, którą ...

Rusza kolejna batalia o ceny prądu

Cztery największe koncerny energetyczne złożyły wnioski do URE o zmianę taryfy na sprzedaż energii ...