Ładowanie e-aut dłużej będzie skuteczniejsze i tańsze

Fotolia

Producenci samochodów na świecie naciskają na rządy, by tworzyły sieci szybkich ładowarek e-aut. W Europie firmy energetyczne i operatorzy sieci twierdzą na podstawie testów, że wolniejsze ładowanie jest skuteczniejsze i tańsze.

W opracowaniu sporządzonym na podstawie 15 miesięcy obserwacji zachowania posiadaczy e-aut w Niemczech wynika, że konsumentów można przekonać do wolniejszego ładowania ich pojazdów nocą, co pozwoli unikać szczytów poboru mocy i kosztownych modernizacji sieci przesyłowych.

Perspektywa milionów a-aut krążących po drogach, gdy rządy stopniowo ograniczają korzystanie z samochodów na olej napędowy czy benzynę, stała się poważnym wyzwaniem dla firm energetycznych zwłaszcza w Niemczech, które postanowiły odejść od energetyki jądrowej i węglowej i przestawić się na korzystanie z odnawialnych źródeł energii.

Skromne opracowanie na podstawie zachowania mieszkańców bogatej podmiejskiej dzielnicy Stuttgartu, Ostfildern-Ruit pozwoliło zmniejszyć zaniepokojenie niektórych operatorów sieci, że zbyt wiele e-aut w szczytowych okresach doprowadzi do załamania dostaw elektryczności.

 

CZYTAJ TAKŻE: Czy elektromobilność zardzewieje?

Inżynierowie z lokalnego operatora sieci Netze BW, którzy prowadzili obserwacje zachowań mieszkańców stwierdzili, że wszystkie gospodarstwa domowe podłączały swe auta do ładowania na noc, a jedynie połowa z nich ładowała je jednocześnie. — Od czasu przeprowadzenia tego eksperymentu staliśmy się znacznie spokojniejsi. Możemy sobie wyobrazić, że w przyszłości połowa mieszkańców tej ulicy będzie mieć e-auta — stwierdziła inż. Selma Lossau z Netze BW, kierująca tym badaniem.

Mała na razie pojemność baterii sprawia, że ich wolne ładowanie w nocy nie pozwala rozwiązać problemu, jak przekonać zmotoryzowanych do rezygnowania z napędu spalinowego. Bez sieci stacji szybkiego ładowania kierowcy mogą unikać dłuższych podróży e-autami, dlatego producenci chcą, by takich stacji było mnóstwo, a wtedy będą zachęcać do używania napędu elektrycznego.

Przykład Norwegii
Wolniejsze ładowanie stało się już opłacalne w Norwegii, największym europejskim rynku e-aut, gdzie niemal połowa nie emituje spalin. Opracowanie organu nadzoru rynku energii NVE wskazało, że Norwegię czeka koszt 11 mld koron (1,2 mld dolarów) w ciągu 20 lat rozbudowy sieci przesyłowych niskiego i wysokiego napięcia, podstacje i transformatory, jeśli nie uda się władzom przekonać posiadaczy tych pojazdów do ich ładowania poza popołudniowym szczytem.

 

A charging plug sits connected to an electric vehicle (EV) at a charging station in Jeju, South Korea/Bloomberg

Te inwestycje w kraju 5,3 mln mieszkańców mogą zmaleć do nieco ponad 4 mld koron, jeśli auta będą ładowane nocą, a nawet zmaleją do zera, jeśli ładowane będą wyłącznie nocą — uznał NVE. Urząd pracuje obecnie nad stawkami, które będą karać za korzystanie z sieci w szczytowym okresie poboru mocy.

Norweska firma energetyczna Tibber już oferuje tańszą elektryczność do e-aut, jeśli to ona będzie decydować, kiedy należy je ładować, a inne firmy, np. ZAPTEC proponują dostosowanie pory ładowania do dostępnych mocy.

W Niemczech będzie trudniej
Kilka z 10 rodzin uczestniczących w testach w Stuttgarcie przyznało, że początkowo chciało mieć auta w pełni naładowane, bo bało się nieprzewidzianego postoju, ale szybko pozwoliło, aby firma energetyczna robiła to za nich nocą. — Na początku nie chciałem ryzykować i często ładowałem swoje auto. Z czasem zmieniłem podejście — powiedział emerytowany nauczyciel używający Renault Zoe, Norbert Simianer, uczestnik testów.

On i sąsiedzi dostali e-auta i 22-kilowatowe ładowarki w garażach i 2 punkty ładowania na ulicy — wszystko bezpłatnie. W zamian zrezygnowali z używania tradycyjnych samochodów i pozwolili Netze BW, filii EnBW, obserwować i realizować odroczony zwolniony proces ładowania nocą przez 7,5 godzin. EnBW podała po tym teście, że 9 z 10 jego uczestników z Ostfildern-Ruit postanowiło zatrzymać ładowarki i większość rozważa kupno e-auta.

Inż. Lossau stwierdziła, że tak mała próbka nie daje podstaw do wyciągania wniosków dotyczących całych Niemiec. Potrzeba lepszej dwustronnej łączności między posiadaczami aut i operatorami sieci, aby system był skuteczny na dużą skalę. Firmy energetyczne oferują już usługi V2G (Vehicle to Grid, pojazd do sieci), ale trudno im przekonać producentów aut do korzystania z technologii pozwalających na dwukierunkowy przypływ informacji i energii między bateriami i siecią.

 

A dialling pad sits on the front of an electric charging station outside the Volkswagen AG (VW) factory in Dresden, Germany/Bloomberg

Volkswagen, Daimler i Ford wolą jednokierunkowe szybkie ładowanie. Nissan jest wiodącą firmą, która bada system V2G, BMW postanowił opracować własny, bo uznał, że współpraca samochodów z siecią będzie kluczem do masowego rynku elektrycznej mobilności.

Kierowcy opierają się na razie ładowaniu baterii nocami, ale dostawcy oprogramowania i sprzętu dla operatorów sieci, np. Siemens, szukają już bezpieczniejszych i skuteczniejszych sposobów korzystania z energii do ładowania aut. Władze Hamburga uruchomiły w sierpniu 3-letni projekt pilotażowy, Siemens ma ustalić przeciążenia transformatorów i kabli i dostosować odpowiednio zarządzanie punktami ładowania.

 

CZYTAJ TAKŻE: Kable hamują plany rozwoju OZE i elektromobilności

Oprogramowanie pozwala chronić starsze sieci przesyłowe przed przeciążeniami, a także unikać kosztownej modernizacji sprzętu w sieci 1,7 mln kilometrów w Niemczech. Na razie w tym kraju jest nieco ponad 100 tys. e-aut, więc nie ma ryzyka braku prądu z powodu dużego popytu, ale resort transportu zakłada, że do 2020 r. będzie kursować 10 mln e-aut. Liczba punktów ładowania wynosi obecnie 21 tys., o 50 proc. więcej niż w 2018, ale jest to ułamek tego, co będzie potrzeba.

Netze BW chce przystąpić do trudniejszych testów, bo zarządzanie energią dla 10 domów przy ulicy liczącej 22 domy to nic w porównaniu z blokiem 80 mieszkań, gdzie może dochodzić do kłótni o dostęp do gniazdka ładowania. W planie są też testy na wsi, gdzie dłuższe przewody wymagają zapewnienia stałego napięcia ładowania. Najważniejsza w tym wszystkim jest jednak współpraca z producentami samochodów — uważa inż. Lossau.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Rekordowy kurs akcji PKN Orlen

Podczas dzisiejszej sesji kurs akcji płockiego koncernu przekroczył historyczny poziom 100 zł. Powodów wzrostu ...

Amerykański gaz płynie do Europy

Amerykański gazowiec z 98 tysiącami ton skroplonego gazu wypłynął z Luizjany do Europy. Odbiorcą ...

Jeszcze więcej GE w Polsce

General Electric, światowy lider w energetyce, ogłosił przejęcie LM Wind Power, duńskiej firmy rozwijającej ...

UOKiK podejrzewa PGNiG i Veolię o zmowę cenową

Nadzorca oskarża cztery spółki o doprowadzenie do niedozwolonego podziału rynku energii cieplnej w Warszawie, ...

Azjatycka miedź zagraża Nowemu Zielonemu Ładowi

Nowy Zielony Ład potrzebuje europejskiej miedzi. Tymczasem rośnie import czerwonego metalu z Azji, którego ...