Rośnie ryzyko blackoutu w całej Europie

A person takes a photograph from a hotel powered by a generator during a continued power outage in Caracas, Venezuela, on Sunday /Bloomberg

Piątkowa awaria systemu energetycznego w Wielkiej Brytanii to dla europejskiej energetyki powrót do rutyny sprzed kryzysu gospodarczego. Tyle że tym razem słabym punktem na mapie kontynentu są Niemcy.

Tysiące ludzi zostało uwięzionych w metrze, stanęło w korkach lub przerwało pracę na kilka godzin, gdy pod koniec ubiegłego tygodnia na Wyspach doszło do spektakularnej awarii systemu energetycznego. Choć przebieg wydarzeń ma jeszcze zostać potwierdzony w specjalnym śledztwie, wygląda na to, że z systemu wypadły niemal jednocześnie dwie instalacje produkujące energię. Odcięto zatem, co tylko się dało, by system wytrzymał.

Brytania w chaosie
„Brytania pogrążyła się w chaosie” – donosił z właściwą sobie emfazą tabloid „The Sun”, informując o uwięzionych pod ziemią pasażerach londyńskiego metra, którzy w desperacji przesiedzieli w odciętych od świata składach sześć godzin, załatwiając potrzeby fizjologiczne przez okna. Część wracała po torach na najbliższą stację. Awaria miała też sparaliżować ruch uliczny m.in. w Londynie, Liverpoolu, Glasgow czy Manchesterze. W sumie jej skutki miało odczuć około miliona Wyspiarzy.

 

CZYTAJ TAKŻE: Balansowanie o krok od blackoutu

 

– Z roku na rok będzie w Europie coraz gorzej – przewiduje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Władysław Mielczarski, specjalista z Politechniki Łódzkiej. – Niemcy w czerwcu kilkakrotnie byli na granicy załamania, my i Francuzi bardzo im pomogliśmy. Myślę, że jeżeli OZE będą się rozwijały dalej w niekontrolowany sposób, to w przyszłym roku Europę czeka wielka awaria systemowa. Środowisko zastanawia się już, jak będziemy w takich warunkach funkcjonować.

Sądzę, że w ciągu dwóch–trzech następnych lat Europę czeka blackout – kwituje.
Rzeczywiście, Niemcy otarli się w czerwcu o krach systemu. – 6, 12 oraz 25 czerwca operatorzy sieciowi odnotowali znaczący brak mocy w systemie, co przełożyło się na spadek częstotliwości napięcia w całej europejskiej sieci – tłumaczyli rzecznicy operatorów sieci Amprion i TransnetBW. Okazało się, że dostawcy nie są w stanie dostarczyć zakontraktowanej energii, a zapasy z elektrowni – około 3000 MW – były niewystarczające. Przejściowo cena MW mocy na rynku we wspomniane dni wystrzeliła z ok. 100 euro do nawet 37 900 euro. Sytuację opanowano dzięki importowi od sąsiadów.

Zbyt szybko do OZE
– Europa uczy się na własnych błędach: nawet awaria na Wyspach nie była ogólnym blackoutem, lecz kontrolowanym wyłączeniem części odbiorców, żeby uniknąć załamania się całego systemu – uspokaja w rozmowie z „Rz” Aleksander Śniegocki, ekspert ośrodka Wise Europa. – Te procedury działają: nawet jak dochodzi do bardzo nietypowych zdarzeń wstrząsających systemem energetycznym, nie prowadzi to do blackoutu w skali całego kraju czy kontynentu – dodaje.

 

 

 

 

To symptom powrotu krajów europejskich do gospodarczej formy – i normy. – Kilka ostatnich lat było dla systemu energetycznego w Europie dosyć spokojnych: wskutek spadku popytu wywołanego kryzysem z ubiegłej dekady w systemie były spore nadwyżki – wskazuje Śniegocki.

Nasi rozmówcy z branży energetycznej przekonują, że ani problemy Wielkiej Brytanii, ani Niemiec nie przekładają się na polski system elektroenergetyczny. Krytycy z kolei uważają, że jest w tym ziarno prawdy: polskie sieci są w niewielkim stopniu zintegrowane z europejskimi, co oznacza, że w potrzebie nawet nie będzie jak Polsce pomóc.

Eksperci są dosyć zgodni: w Polsce strukturalnym problemem jest słabe połączenie naszego systemu energetycznego z resztą Europy, co sprawia, że import energii w sytuacji kryzysowej może nam pomóc jedynie w ograniczonym zakresie. – Z czasem sytuacja będzie się jednak poprawiać, wraz z dalszym wzmacnianiem współpracy transgranicznej oraz budową kolejnych połączeń – podkreśla Śniegocki.

 

 

CZYTAJ TAKŻE: Prosta kontynuacja tego, co robimy teraz, oznacza blackout

 

Jak wskazuje, współpraca operatorów europejskich stopniowo się zacieśnia. – I dobrze – kwituje. – Gdyż głównym powodem zagrożeń awariami była słaba koordynacja między operatorami sieci przesyłowych w różnych krajach oraz niepełne wdrożenie zasad współpracy w warunkach kryzysowych – dodaje.

—————————————————————————————————

REKORDOWE AWARIE
620 mln ludzi zostało odciętych od prądu, gdy siedem lat temu padł system energetyczny Indii. Ale dla mieszkańców subkontynentu to żadne zaskoczenie. Największe awarie systemu energetycznego zaliczono w tym regionie także w Pakistanie i Bangladeszu.
Rekordzistom depcze po piętach Indonezja: tylko ubiegłotygodniowa awaria pozbawiła elektryczności 120 mln mieszkańców tego rozsianego na tysiącach wysp państwa.
Przy tych blackoutach polskie awarie wydają się żartem. Najpoważniejsza przydarzyła nam się niemal dokładnie cztery lata temu: 10 sierpnia 2015 r. wprowadzono tzw. 20. stopień zasilania, co oznaczało – ni mniej ni więcej – odcięcie od systemu niektórych szczególnie energożernych firm

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ropy z Rosji będzie mniej

Rosji kończą się rozpoznane złoża ropy i będzie jej pompować już tylko mniej. Za ...

PKN Orlen zwiększył zyski

W ostatnich miesiącach koncern zwiększył marże w segmencie detalicznym oraz otrzymał kolejną kwotę odszkodowania ...

Orlen Paliwa z nowym prezesem i członkami zarządu

Spółka Orlen Paliwa z grupy PKN Orlen ma nowego prezesa i dwóch nowych członków ...

Wytwórcy energii dostaną zachęty inwestycyjne

Jest zgoda na wprowadzenie mechanizmów zachęcających spółki energetyczne do budowy nowych mocy. – Balansujemy ...

Bezgotówkowe rozwiązania dla miast przyszłości

Władze miast, które chcą dążyć do miana „smart”, muszą zadbać o wiele różnych aspektów ...

PGE samo kupi EDF

PGE zobowiązała się do samodzielnego zakupu elektrowni i elektrociepłowni EDF. Wcześniej największa grupa energetyczna ...