Balansowanie o krok od blackoutu

A person takes a photograph from a hotel powered by a generator during a continued power outage in Caracas, Venezuela, on Sunday /Bloomberg

Intensywne modernizacje sieci energetycznych to większe ryzyko przeciążeń systemu. Tyle że remonty to konieczność.

– W sieciach przesyłowo-dystrybucyjnych prowadzi się sporo prac remontowych, elektrociepłownie nie pracują, co przekłada się na niski poziom rezerw – ostrzegała w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Forum Energii Joanna Maćkowiak-Pandera. Innymi słowy, intensywne prace remontowe zwiększały ryzyko niewydolności sieci, których konsekwencją mógłby być blackout. To tym bardziej istotne, że w ostatnich dniach padają kolejne rekordy poboru, np. 12 czerwca w całym kraju z systemu pobraliśmy ponad 24 GW energii, dzień później swój rekord ustanowiła Warszawa, gdzie zapotrzebowanie wyniosło 1327 MW.

Zmiana podejścia

O ironio, nasi rozmówcy z branży energetycznej zapewniają, że remontów nie intensyfikowano. – Średnioroczne wydatki na remonty i modernizacje sieci dystrybucyjnych, którymi w ramach grupy zarządza PGE Dystrybucja, wynoszą ok. 1,8 mld zł. I tegoroczne nie różnią się jakoś specjalnie od ubiegłych lat – mówi nam Maciej Szczepaniuk z Grupy Kapitałowej PGE.

– Od 2015 r. zmieniło się podejście i prace modernizacyjno-remontowe przesuwa się na wiosnę lub jesień. Jeżeli elektrownia lub dystrybutor muszą coś wyremontować, robią to w okresach relatywnie najbardziej optymalnych z punktu widzenia obciążenia sieci – uzupełnia w rozmowie z nami Maciej Wapiński z Polskich Sieci Elektroenergetycznych. – URE zatwierdza plany remontowo-modernizacyjne w taki sposób, żeby nie doszło do ich ryzykownej kumulacji – uspokaja też prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej.

Dlaczego „o ironio”? Bowiem teoretycznie linie przesyłowe (pozostające w gestii PSE) i dystrybucyjne (odpowiadają za nie spółki czterech dużych państwowych koncernów oraz innogy w Warszawie) powinniśmy remontować w Polsce na potęgę. W tym systemie ma ginąć aż 12 proc. wyprodukowanej energii, w dużej mierze we wschodniej części Polski. Tę liczbę powtarza się w kolejnych publikacjach od początku dekady. Polska miałaby tracić w ten sposób nawet 2 mld zł, co w oczywisty sposób odbija się na rachunkach. Według niektórych ekspertów polskim instalacjom przesyłowym i dystrybucyjnym pozostało od kilku do kilkunastu lat życia, co dotyczy przede wszystkim transformatorów – w wielu przypadkach ostatnie prace nad sporą częścią linii prowadzono w latach 70., a przerwy w dostawach prądu zdarzają się z tego powodu trzykrotnie częściej, niż wynosi unijna średnia.

Bilans strat

Może jednak nie chodzi o przestarzałość sieci, ale ich charakter, nieodpowiadający nadchodzącym wyzwaniom. – Nasze sieci prezentują się całkiem nieźle w porównaniu z amerykańskimi czy kanadyjskimi – mówi nam jednak prof. Mielczarski. Również straty szacuje skromnie: w sieciach przesyłowych na 2,1–2,2 proc. (według Macieja Wapińskiego z PSE sięgały one 1,6 proc. w 2017 r. i 1,62 proc. w 2016 r.) oraz 6–10 proc. w sieciach dystrybucji. W sumie 8 proc.

CZYTAJ TAKŻE: Już wiemy, ile wyniósł rekord poboru energii

– W ten sposób można ograniczać straty techniczne, a do tego dochodzą straty bilansowe: czyli ile energii kupiliśmy, a ile sprzedaliśmy. Straty bilansowe to – mówiąc kolokwialnie – złodziejstwo, znikanie prądu bez wystawiania faktur. W niektórych krajach straty bilansowe mogą dobijać do poziomu 40 proc. całości wyprodukowanej energii. Ale to już nie jest zdecydowanie przypadek Polski – twierdzi prof. Mielczarski. Tyle dobrych wiadomości. Nawet jeżeli polskie sieci prezentują się tak dobrze, nie oznacza to, że nic im nie grozi.

Niedostosowany system

– Jak wszędzie na świecie, jak jest gorąco, linie się nagrzewają – mówi Maciej Wapiński. Polskie bardziej? – Nie, problemy tego typu pojawiają się w każdej sieci przesyłowej. Blackout grozi nam zawsze, bo z definicji jest awarią nagłą i nieprzewidzianą. Na zagrożenia, które jesteśmy w stanie przewidzieć, przygotowujemy się zawczasu – deklaruje.

Zagrożenia może tak, nieco gorzej z wyzwaniami. – Mamy problem z wyprowadzaniem energii z nowo powstających w elektrowniach bloków energetycznych, to choćby przypadek Kozienic – punktuje Mielczarski. – Jeszcze gorzej jest z OZE, ponadto sieć przesyłowa jest kompletnie nieprzystosowana do poboru energii z planowanych elektrowni jądrowych. Musielibyśmy wybudować pięć–sześć nowych linii energetycznych wysokiego napięcia. Nasz system przesyłu jest kompletnie niedostosowany do polityki energetycznej, jaką chcemy prowadzić – dodaje.

CZYTAJ TAKŻEPSE chcą mocy ze słońca

BLACKOUT W POLSCE I NA ŚWIECIE

Ostatni weekend dał nam przedsmak tego, co może nastąpić. Według informacji udostępnianych na Twitterze przez wiceszefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa bez prądu znalazło się 7 tysięcy odbiorców.

Najpoważniejszy problem mieli mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego: tam od energii elektrycznej zostało odciętych aż 4000 odbiorców. W województwie opolskim było ich 1600, warmińsko-mazurskim – 970, a na Podlasiu – 423. We wszystkich tych przypadkach – podobnie jak w województwach pomorskim, kujawsko-pomorskim, wielkopolskim, łódzkim i lubuskim – obowiązywał alert RCB, wynikający z trudnych warunków atmosferycznych, przede wszystkim wiatru osiągającego w porywach do 115–130 km/h. To właśnie ten silny wiatr jest postrzegany jako potencjalna przyczyna awarii energetycznych. Teoretycznie Polsce nie grożą takie awarie, jakie dotknęły w tym samym czasie Ameryki Południowej, gdzie bez prądu znalazło się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin aż 50 mln ludzi (dane dotyczą Argentyny i Urugwaju, ale potężne awarie paraliżowały również Brazylię i Paragwaj). Natomiast kiepski stan infrastruktury przesyłowej z pewnością przekłada się na podatność polskiej sieci energetycznej na awarie wywołane warunkami atmosferycznymi.

Eksperci ostrzegają przed potencjalnym długoterminowym spiętrzeniem szkodliwych czynników: w Polsce regularnie rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną, co wynika z rozwoju gospodarczego i bogacenia się społeczeństwa. Wyższy pobór wymuszają kolejne fale upałów (obciążenie sieci przez klimatyzatory). Pośrednio trzy grosze dorzucili politycy: zamieszanie wokół tzw. ustawy prądowej zahamowało inwestycje w modernizację sieci. ∑

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Gaz w Polsce jest za drogi

Drogo kupujemy od Gazpromu, drogo sprzedajemy obywatelom. Najwięcej gazu za średnią pensję kupią sobie ...

Rewolucja w energetyce: ciepło z małego atomu

Zastosowanie technologii jądrowych może zrewolucjonizować krajowe ciepłownictwo obecnie oparte głównie na węglu. Budowa wysokotemperaturowych ...

Są chętni na wiatraki Polenergii

Kontrolowana przez rodzinę Kulczyków spółka energetyczna do końca roku może zamknąć proces sprzedaży udziałów ...

„Przyjaźń” będzie czysta dopiero na początku czerwca

Odsuwa się w czasie przywrócenie transportu jakościowej ropy rurociągiem „Przyjaźń”.  Dla chętnych na zanieczyszczony surowiec, ...

Gazprom może się odwołać w sprawie Opal

Kancelaria prawna Gazprom Export analizuje „prawne i komercyjne skutki” decyzji sądu UE w sprawie ...

Zrzutka na kredyt pomostowy na Nord Stream 2

Rosyjski koncern Gazprom i jego zachodni partnerzy współpracujący z nim w ramach projektu gazociągu ...