Kanclerz Niemiec Friedrich Merz podkreślił, że obecne plany budowy nowych elektrowni gazowych nie oznaczają porzucenia transformacji energetycznej. – To nie oznacza odwrócenia się od energii odnawialnej ani powrotu do paliw kopalnych – zapewniał. Jak jednak zaznaczył, na tę chwilę zapewnienie bezpiecznych dostaw energii elektrycznej nie byłoby możliwe bez elektrowni gazowych.

W zeszłym roku największy udział w niemieckim miksie energetycznym miały OZE – 58,6 proc. Najwięcej energii elektrycznej wyprodukowano z wiatru – 30 proc. – oraz ze słońca – 16 proc. Na kolejnych pozycjach znalazły się tradycyjne paliwa: węgiel z udziałem 22,1 proc. oraz gaz z 16,1 proc. Mocno wzrosła produkcja energii z gazu i ze słońca – odpowiednio o 10,2 proc. i 17,4 proc. rok do roku. Wolumen energii wyprodukowanej z wiatru spadł natomiast o 3,6 proc. rok do roku. Niewielką zniżkę zanotował również węgiel – o 0,5 proc.

Zgodnie z krajowym planem do 2030 r. udział OZE ma wzrosnąć do 80 proc. To oznacza, że system będzie w coraz większym stopniu oparty na źródłach niestabilnych, uzależnionych od pogody. W 2023 r. Niemcy zdecydowały o odejściu od atomu, a reaktory są obecnie w procesie demontażu. Stopniowo wygaszane są również bloki węglowe. Od 2020 r. zamknięto jednostki o łącznej mocy 14 GW. W systemie nadal pracują bloki na węgiel brunatny o mocy 14,3 GW oraz na węgiel kamienny o mocy 7,6 GW. Proces odchodzenia od węgla ma zakończyć się do końca 2038 r. W tej sytuacji gaz ma gwarantować bezpieczeństwo systemu.

Przyszłość w gazie

W lipcu przyjęta została ustawa o zapewnieniu bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej i rozwoju nowych zdolności wytwórczych. Jak zauważa Michał Kędzierski, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, nowe prawo po raz pierwszy w Niemczech wprowadza mechanizm dopłat dla operatorów elektrowni za samą gotowość do produkcji. To odejście od dotychczasowego modelu, w którym wynagradzana była wyłącznie sprzedaż energii elektrycznej. Jednym z głównych kryteriów udziału będzie wymóg tzw. długotrwałości, rozumiany jako zdolność do nieprzerwanego dostarczania mocy przez co najmniej 10 godzin oraz ponownego świadczenia tej usługi po trzygodzinnej przerwie. – Choć mechanizm formalnie pozostaje otwarty na różne technologie, w tym magazynowanie energii, tak skonstruowane kryteria w praktyce faworyzują nowe elektrownie gazowe – pisze Kędzierski.

W drugiej połowie roku, we wrześniu i w grudniu, przeprowadzone zostaną dwie aukcje przeznaczone dla planowanych nowych jednostek wytwórczych o łącznej mocy 9 GW. W 2027 r. odbędzie się kolejna aukcja – na 2 GW mocy. Niemieckie władze argumentują, że nowe elektrownie są niezbędne, by zapewnić bezpieczeństwo dostaw.

Ponieważ Niemcy zadeklarowały osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2045 r., wszystkie nowe elektrownie muszą być projektowane z myślą o konwersji na wodór. Od tego momentu bloki będą musiały funkcjonować bez wykorzystania paliw kopalnych. – Przyspieszeniu przechodzenia na wykorzystanie wodoru ma służyć odrębny mechanizm wsparcia finansowego, pokrywający różnicę w kosztach operacyjnych między spalaniem wodoru a gazu ziemnego. W tym celu przewidziano dwie dodatkowe aukcje obejmujące projekty o łącznej mocy 4 GW. Te wyłonione w pierwszej aukcji – 2 GW – będą zobowiązane do przejścia na spalanie wodoru do 2040 r., a w drugiej – także 2 GW – do 2043 r. – pisze w swojej analizie Michał Kędzierski z OSW.

Kontrowersje wokół rządowych planów

Niemiecki rząd chce zainwestować miliardy w nowe elektrownie gazowe. Przeciwnicy tych planów przekonują jednak, że przedsięwzięcie jest kosztowne, nie wspiera innowacyjnych rozwiązań i szkodzi klimatowi. Badanie Connect Energy Economics, przeprowadzone na zlecenie Niemieckiego Stowarzyszenia Nowego Przemysłu Energetycznego, Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Europejskiej Giełdy Energii i Federalnego Stowarzyszenia Konsumentów Energii, wskazuje, że planowane mechanizmy mocy opierają się na nierealistycznych założeniach kosztowych i szkodzą elastycznym, przyszłościowym technologiom.

Czytaj więcej

USA mają węgla na 600 lat. Trump chce oprzeć na nim bezpieczeństwo energetyczne

Trwa polityczno-ekspercka dyskusja o skali zapotrzebowania na nowe bloki gazowe oraz o tym, w jakim stopniu ich funkcję – jako rezerwowego źródła mocy w okresach niskiej generacji z wiatru i słońca – mogą przejąć magazyny energii. – Kontrowersje części ekspertów wzbudzają zwłaszcza regulacje dotyczące tzw. kryterium długotrwałości, które sprawiają, że mimo formalnej neutralności technologicznej w planowanych aukcjach wyraźnie preferowanym rozwiązaniem są elektrownie gazowe – informuje Kędzierski.

Partia Zielonych akceptuje gaz jako paliwo pomostowe, ale zależy jej na tym, by elektrownie gazowe były w stanie w przyszłości szybko przejść na wodór. Lewica wyraża natomiast sprzeciw wobec planów rządu federalnego. Partia Die Linke uważa, że zamiast subsydiować elektrownie gazowe, należy promować przyjazne środowisku alternatywy, w tym magazyny energii. Podkreśla, że produkcja energii z gazu jest dużo droższa niż z OZE, co sprawia, że zwiększanie udziału tego paliwa w miksie jest nieopłacalne.