Gaz przestał płynąć do Polski gazociągiem jamalskim. Potwierdziło to PGNiG. "PGNiG otrzymało od Gazpromu pismo zapowiadające całkowite wstrzymanie dostaw w ramach kontraktu jamalskiego" - czytamy w oświadczeniu koncernu.

PGNiG zapewnia jednak, że dostawy gazu do naszego kraju są zabezpieczone dzięki połączeniom rurociągami z naszymi sąsiadami oraz terminalowi LNG.

Premier Mateusz Morawiecki potwierdził groźby ze strony Gazpromu w sprawie wstrzymania dostaw gazu. - Otrzymaliśmy groźby ze strony Gazpromu w sprawie wstrzymania dostaw gazu. Polska przygotowywała się wcześniej do dywersyfikacji dostaw gazu. Ochronimy Polskę przed tym krokiem Rosji - powiedział.

Czytaj więcej

Rubli za gaz nie będzie. Przerw w dostawach do Polski także - na razie

To nie pierwszy raz

Wcześniej pełnomocnik polskiego rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski podkreślił, że Polska nie będzie płacić Rosjanom za gaz w rublach, czego się domagali. 

Przez ostatnich 18 lat takich przerw było już co najmniej siedem. Dotyczyło to całkowitego wstrzymania przesył ze wschodu albo ograniczeń ilościowych. W zależności od rodzaju incydentu przerwy lub ograniczenia trwały od kilku dni do nawet pół roku. To stało m.in. za decyzją o nieprzedłużaniu wygasającego z końcem 2022 r. kontraktu jamalskiego. Tę decyzję podjął ówczesny zarząd PGNiG pod koniec 2019 roku.

Ruble nie, gaz stop?

Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”, dziwne byłoby, gdyby Rosjanie podjęli decyzję o „zakręceniu kurka” już teraz, w sytuacji kiedy nie mamy jeszcze końca miesiąca, a więc rozliczenie się za kwiecień nie jest jeszcze możliwe. Co więcej, opłaty za kwietniowe dostawy przypadają co do zasady w maju. Wówczas można stwierdzić, czy ktoś realizuje marcowy dekret Putina o płaceniu za gaz w rublach od 1 kwietnia. Co więcej, gaz do Europy płynie gazociągiem Nord Stream, a więc na rynek niemiecki. To bardzo ważne, ponieważ oznacza, że surowca nie braknie na tym rynku, a to właśnie stąd na lokalnej giełdzie możemy kupować gaz i importować go do Polski dzięki możliwości tłoczenia gazu na gazociągu jamalskim z kierunku zachodniego.

Czytaj więcej

PGNiG dostał od Rosjan wezwanie zmiany formy płatności za gaz

Niezależnie jednak od faktu, że gaz nie płynie z Rosji, polski rynek jest bezpieczny. Krajowe magazyny są wypełnione w 75 proc. Zabezpieczają one Polskę – w zależności od wielkości zapotrzebowania – przez 40–180 dni. Z kolei terminal LNG dzięki rozbudowie może od początku roku przyjmować średnio jeden gazowiec więcej miesięcznie. W maju zaś zostanie uruchomiony gazociąg Polska–Litwa. Dzięki niemu PGNiG będzie mógł importować surowiec do Polski wschodniej dzięki litewskiemu terminalowi LNG. Dodatkowo na wiosnę zapotrzebowanie na gaz spada.

W Ministerstwie Klimatu i Środowiska zebrał się jednak sztab kryzysowy, który monitoruje sytuację. – Polska posiada niezbędne rezerwy gazu i pewne źródła dostaw – uspokaja szefowa resortu Anna Moskwa.