Na poniedziałkowej aukcji ukraińskiego operatora magistrali gazowych wystawione zostały przepustowości w ilości 9,8 mln metrów sześciennych dziennie na kolejny miesiąc. Gazprom nie zareagował na ofertę, podobnie jak na poprzedniej aukcji, na której zaoferowano dodatkową przepustowość na październik.

Jednocześnie, według Platformy GSA, spółka zarezerwowała na listopad przepustowość 31,4 mln m3 gazu dziennie na tranzyt przez Polskę gazociągiem Jamał-Europa z proponowanych 89,1 mln m3.

Zgodnie z zawartym pod koniec grudnia 2019 r. pięcioletnim kontraktem tranzytowym między Moskwą a Kijowem, Gazprom gwarantuje przepompowanie przez terytorium Ukrainy 65 mld m sześc. gazu w pierwszym roku i 40 mld w kolejnych czterech. Tak więc w 2021 r. dzienna objętość pompowanego gazu wynosi około 109 mln metrów sześciennych.

Jednak po uruchomieniu 1 października dostaw gazu na Węgry przez gazociąg Turecki Potok, w październiku przepompowanie gazu rosyjskiego przez Ukrainę spadło do 85-89 mln m3 dziennie. Zgodnie z warunkami kontraktu Gazprom ma prawo nie korzystać z zarezerwowanej przepustowości jeżeli za nią zapłacił.

Rynek zareagował na to w poniedziałek gwałtownym wzrostem cen. Kontrakty terminowe na gaz w holenderskim hubie TTF, które na początku dnia potaniały do 984 dolarów za tysiąc metrów sześciennych (82 euro za megawatogodzinę), skoczyły o 31 procent w ciągu czterech godzin po tym, jak Gazprom odmówił podpisania umów na tranzyt dodatkowych ilości przez Ukrainę i Polskę.

Kontrakty listopadowe szły po 1293,2 dolarów za tysiąc metrów sześciennych (+11 proc. w porównaniu z piątkiem). Gaz z dostawą w grudniu został sprzedany po 1297,5 dolarów, a w styczniu po 1296 dolarów. Odmowa dodatkowego przesyłu zbiega się w czasie w komunikatem Gazpromu o zapełnieniu jednej nitki gazociągu Nord Stream 2 gazem technologicznym. „Naszym celem jest jak najszybsze zapewnienie Europie dodatkowych, pewnych mocy przesyłowych" - zapewniła spółka Nord Stream 2 AG.

Spółka stara się o status niezależnego operatora gazociągu, choć w całości należy do Gazpromu - dostawcy gazu. Nie ma więc mowy o wymaganej przez prawo unijne niezależności. Do procesu certyfikacji NS2 prowadzonego przez Niemiecką Agencję Sieciową dopuszczony został PGNiG, a o ten sam status stara się też ukraiński Naftogaz.