Niemiecki gigant energetyczny - E.ON Ruhrgas - liczy na kolejną obniżkę cen gazu rosyjskiego.
O trwających rozmowach z rosyjskim Gazpromem, który sprzedaje niemieckiemu koncernowi 29 proc. potrzebnego gazu, poinformował dziś w Essen dyrektor generalny Klaus Schaefer. Nie podał jednak żadnych szczegółów negocjacji. Przypomniał natomiast, że ceny gazu na światowych rynkach w ostatnich dwóch latach znacząco spadły.
Niemiecka firma jest jednym z najważniejszych klientów Gazpromu. Rosjanie traktują E.ON - tak jak włoski koncern ENI - jako strategicznego partnera. Uczestniczą m.in. w kluczowych dla Gazpromu projektach - E.ON w budowie gazociągu Nord Stream z Rosji przez Bałtyk do Niemiec, a ENI przygotowuje inwestycję South Stream - rurociągu z Rosji przez Morze Czarne - na południe Europy.
Obie firmy już wcześniej zdołały wynegocjować obniżkę cen. Szefowie Gazpromu zgodzili się bowiem zmienić sposób kalkulacji opłat za dostawy dla obu tych firm, tak by były częściowo powiązane z bieżącymi notowaniami gazu. W praktyce E.ON i ENI płacą niższe stawki. Nie ujawniają jednak, jak dużo zaoszczędziły.
O podobne zmiany sposobu wyliczania cen zabiega też Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, ale negocjacji z Gazpromem jeszcze nie rozpoczęło. Kilka dni temu Gazprom w oficjalnym komunikacie przyznał, że jest skłonny renegocjować ceny z niektórymi swoimi klientami.
Na początku roku szefowie koncernu prognozowali, że w tym roku średnia cena gazu dla odbiorców w Europie wyniesie ok. 300 dolarów za 1000 m[sup]3[/sup].
Poszczególne firmy nie ujawniają, jakie stawki płacą, ale eksperci szacują, że to ok. 270-280 dolarów. Ale gdyby PGNiG zdołał wynegocjować tylko 5 proc. obniżkę ceny w efekcie zmiany sposobu jej wyliczenia, to zaoszczędziłby ok.100 mln dolarów rocznie.