Mijający rok był dobry dla zielonej energetyki, zwłaszcza wiatrowej, słonecznej i biogazu. Ich moc wzrosła łącznie niemalże o 650 MW – ocenia Instytut Energetyki Odnawialnej, przy czym udział energetyki wiatrowej wynosi aż 72 proc., a kolektorów słonecznych 21 proc.
– Przy wprowadzaniu tych technologii zostały efektywnie wykorzystane dostępne dotacje i tendencja wzrostowa utrzyma się także w 2012 roku – ocenia Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.
Według niego w 2011 r. łączne nakłady na inwestycje w tych branżach wyniosą ok. 3,9 mld zł i pozostaną na podobnym poziomie w 2012 roku.
Tani wiatr
Jak dotąd rynek produkcji zielonej energii rozwija się zgodnie ze scenariuszem zapisanym przez rząd w „Krajowym planie działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych". W przypadku energetyki wiatrowej Grzegorz Wiśniewski spodziewa się przekroczenia prognozy zapisanej w planie, natomiast jeśli chodzi o biogaz, zrealizowane inwestycje mogą być mniejsze.
– Duże znaczenie ma zróżnicowana wysokość nakładów inwestycyjnych. Biogazownie są trzykrotnie droższe od farm wiatrowych – wskazuje Grzegorz Wiśniewski.
Na polskim rynku największe są elektrownie wiatrowe należące do spółek zagranicznych, takich jak portugalski EdF, hiszpańska Iberdrola, duński Dong i niemiecki RWE. Ale ambitne plany mają też polskie grupy energetyczne.
– W związku z rozwiązaniami legislacyjnymi promującymi najtańsze inwestycje kładziemy nacisk na zwiększenie swojego portfela projektów dotyczących elektrowni wiatrowych na lądzie – mówi Michał Kucaj, rzecznik PGE Energia Odnawialna.
Ostatnio firma ta zawarła warunkowe umowy zakupu farm: Pelplin (48 MW) oraz Żuromin (60 MW).
PGE EO prowadzi też projekt budowy morskich farm wiatrowych o mocy prawie 3,5 GW. Spółka wystąpiła o zgodę na wznoszenie sztucznych wysp, konstrukcji i urządzeń w wyłącznej strefie ekonomicznej. Podobne wnioski złożyły m.in. PKN Orlen i Kulczyk Investments.
– Według mnie farmy wiatrowe off-shore powstaną nie wcześniej niż w latach 2015 - 2017. Bez poznania systemu wsparcia trudno ocenić opłacalność inwestycji – ocenia Paweł Puchalski, analityk BZ WBK.
Morska energetyka wiatrowa to przyszłość. Zgodnie z danymi Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej obecnie w UE budowane są morskie farmy o mocy prawie 6 GW, zgodę na budowę mają kolejne o mocy 17 GW, a w planach są następne o mocy 114 GW. W najbliższej dekadzie moc elektrowni wiatrowych typu off-shore w Europie wzrośnie dziesięciokrotnie.
Drogi biogaz
Oznaki spowolnienia mogą się pojawić w 2013 roku. Będzie to spowodowane przede wszystkim opóźnieniem w uchwalaniu ustawy o odnawialnych źródłach energii – przewiduje Instytut Energetyki Odnawialnej.
– Wyczerpanie dostępnych dotacji może najbardziej wpłynąć na sektor biogazu. Nie ma pewności, że po dwóch latach wspierania dotacjami branża utrzyma dynamikę – mówi Grzegorz Wiśniewski.
Według oceny instytutu, w tym roku na krajowym rynku biogazu zainwestowano 720 mln zł. W przyszłym roku kwota ta zmaleje do ok. 540 mln zł, a za dwa lata inwestycje będą dwa razy mniejsze niż w tym roku.
Za małe wsparcie
Sektor kolektorów słonecznych wykorzystywanych do podgrzewania wody rozwija się w tempie ok. 30 proc. rocznie. Duża w tym zasługa dotacji do kredytów na zakup kolektorów przyznawanych przez NFOŚiGW.
– Brakuje jednak kompleksowego wdrażania innych instrumentów ważnych z punktu widzenia technologii dla indywidualnego odbiorcy. Z tego powodu w latach 2012 i 2013 branża ta może rozwijać się wolniej, niż założono w „Krajowym planie" – ocenia Grzegorz Wiśniewski.
Jego zdaniem powinny zostać wprowadzone m.in. ulgi podatkowe związane z tego typu inwestycjami. W dyrektywie unijnej określone jest, jaki powinien być minimalny udział energii z odnawialnych źródeł w całej energii wykorzystywanej w budynkach. W Polsce takie rozwiązanie nie zostało jeszcze przyjęte.
Jeśli chodzi o elektrownie wiatrowe budowane na lądzie, mechanizm zielonych certyfikatów od dawna jest znany. Wiadomo, że takie projekty zwracają się szybko. Dlatego nie ma na razie argumentów zniechęcających do inwestowania w nie.
– Energia słoneczna musi mieć wyjątkowo korzystny system wsparcia – twierdzi Paweł Puchalski. W przypadku lądowych elektrowni wiatrowych mechanizm zielonych certyfikatów jest atrakcyjny i takie projekty zwracają się szybko. Już istniejące elektrownie mogą korzystać z certyfikatów do 2017 r.