Do Polski zaczęła płynąć tańsza energia ze Skandynawii

Do naszego kraju zaczęła płynąć tańsza energia ze Skandynawii. Koncerny obawiają się, że obniży to ceny hurtowe. A to z kolei dobra informacja dla konsumentów.

Aktualizacja: 26.02.2016 06:08 Publikacja: 25.02.2016 20:00

Foto: 123RF

W ostatnim tygodniu importowaliśmy 26,6 tys. MWh z Litwy. To tyle, ile w ciągu roku zużywa 13,3 tys. polskich gospodarstw domowych. Wysłaliśmy na Litwę prawie 90 razy mniej.

To efekt uruchomienia podmorskiego połączenia energetycznego między Litwą i Szwecją. Gros energii, która jest w ten sposób przesyłana, wykorzystują Litwini. Część dociera do Polski oddanym pod koniec ubiegłego roku mostem LitPol Link.

Zmiana trendu

Od momentu uruchomienia handlu prądem przez NordBalt import prądu do Polski z tego kierunku skoczył aż pięciokrotnie. Wykorzystanie mocy przesyłowych wzrosło do 80 proc. z 10 proc. przed 17 lutego.

– Ten wzrost nastąpił przy średnich zdolnościach przesyłowych niższych o jedną trzecią w stosunku do okresu sprzed 17 lutego – zaznacza Agata Samcik, rzeczniczka Towarowej Giełdy Energii.

Handel tym prądem odbywa się właśnie na TGE. Wykorzystuje się do tego tzw. mechanizmu market coupling (sprowadza się do tego, że prąd płynie z rynków z niższą ceną tam, gdzie jest drożej, dążąc do wyrównania różnic – red.). Na razie nie wiadomo jednak, kto tańszą energię ze Szwecji kupuje. Transakcje przechodzące przez TGE są bowiem anonimowe.

Odwrócenie trendu już niepokoi nasze koncerny. Prezes PGE Marek Woszczyk podczas ostatniej konferencji przyznał, że zwiększona przepustowość przesyłu energii może być dla polskich elektrowni zagrożeniem, ale daje też szanse na zarobek. Wszystko zależy od warunków atmosferycznych. Bo jeśli w Szwecji będą znikome opady, to Litwini będą importować prąd z naszych elektrowni napędzanych w większości węglem.

– Nie wykluczamy, że będziemy zarabiali na tym połączeniu. Przed uruchomieniem NordBalt to PGE było głównym eksporterem prądu na Litwę – ujawnił Woszczyk.

Teraz jednak średni eksport na Litwę spadł ze 102 MWh do 2 MWh.

Wiatraki dołują cenę

Wpływ zwiększonej podaży tańszej energii ze Skandynawii na nasze ceny hurtowe jest na razie znikomy. Przede wszystkim dlatego, że stosunkowo wysoka temperatura ograniczyła zużycie. Drugim powodem jest ograniczenie przepustowości kabla łączącego nas bezpośrednio ze Szwecją zaraz po starcie NordBaltu.

Ale operator systemu przesyłowego zaznacza, że to przepustowość może być wyższa. Jak tłumaczy Beata Jarosz, rzeczniczka PSE, chodzi o ograniczenia sieciowe wywołane wzmożoną pracą farm wiatrowych w tym okresie.

– Połączenie z Litwą nadal jest w fazie testów, co oznacza ograniczony wpływ na ceny energii. Rzeczywiste oddziaływanie będzie można ocenić dopiero po dłuższym okresie stabilnej i jednoczesnej pracy obu połączeń – NordBalt i LitPol – komentuje Sławomir Krenczyk, rzecznik Enei. Ale twierdzi, że pewien ograniczony wpływ importu już widać, zwłaszcza w szczycie zużycia.

Specjaliści od handlu energią uważają jednak, że most, którym można przesyłać moc zbliżoną do tej produkowanej w tym samym czasie przez blok dużej elektrowni, może wpłynąć na rynek.

Uważają też, że na lutowe spadki ceny hurtowej w większym stopniu wpłynęła wspomniana wzmożona praca wiatraków. Marian Kilen, trading manager z Fortum, wskazuje, że na spocie kupowało się po 139,7 zł/MWh, czyli o 15 zł taniej niż rok wcześniej. Z kolei spadek cen kontraktów na dostawy w 2017 r. od początku stycznia roku wyniósł ok. 13 zł/MWh. – Niższe ceny spotowe rzadko przekładają się na oferty dla klientów końcowych. Ale w dłuższym okresie mają wpływ na ceny w kontraktach terminowych, które z kolei są ważne dla odbiorców – wyjaśnia Kilen.

Przedsiębiorcy kupujący energię po cenie indeksowanej do tej rynkowej mogą skorzystać na obniżeniu ceny referencyjnej niemal od razu.

– Ceny w rozliczeniach z tymi klientami ulegną właściwemu obniżeniu – deklaruje Krenczyk z Enei, która ma taki produkt w ofercie.

Opinia

Paweł Owczarski | prezes firmy Polski Prąd

Zwiększenie podaży szwedzkiej energii ma na razie niewielki wpływ na nasz rynek. Obecny spadek hurtowych cen prądu to raczej efekt ciepłej i wietrznej zimy, ale też niższych kosztów zakupu węgla, na którym nasze elektrownie opierają się w niemal 90 proc. Drożej niż my kupują energię w hurcie tylko Litwini i Łotysze. Dlatego rodzimi wytwórcy są pod coraz większą presją, a ich aktywa tracą na wartości. Oczywiście można w sposób sztuczny zamknąć się na import, ale docelowo uderzy to w konkurencyjność naszego przemysłu.

W ostatnim tygodniu importowaliśmy 26,6 tys. MWh z Litwy. To tyle, ile w ciągu roku zużywa 13,3 tys. polskich gospodarstw domowych. Wysłaliśmy na Litwę prawie 90 razy mniej.

To efekt uruchomienia podmorskiego połączenia energetycznego między Litwą i Szwecją. Gros energii, która jest w ten sposób przesyłana, wykorzystują Litwini. Część dociera do Polski oddanym pod koniec ubiegłego roku mostem LitPol Link.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?