Druga należąca do tej spółki rafineria, w Litvinovie, na skutek zeszłorocznego wybuchu wciąż działa wykorzystując tylko część swoich mocy produkcyjnych. Nie wykluczone, że Czesi będą zmuszeni sięgnąć po strategiczne rezerwy paliw.
- Produkcja w rafinerii w Kralupach została całkowicie wstrzymana - potwierdził w rozmowie z "LN" Mikuláš Duda, rzecznik prasowy Unipetrolu. - Obecnie przewidujemy, że ta przerwa potrwa kilka tygodni - dodał.
Powodem zatrzymania produkcji jest awaria, do której doszło w instalacji krakingu katalitycznego zakładu w Kralupach przed prawie dwoma tygodniami.
Unipetrol poinformował od razu o zaistniałej sytuacji swoich odbiorców, a ci zdecydowali się powstałe w wyniku wstrzymania produkcji w Kralupach braki uzupełnić zwiększonym eksportem paliwa.
Zdaniem gazety nie ma zagrożenia, że w Czechach zabraknie paliwa. Aktualne jest jednak pytanie, jaka będzie cena benzyny sprowadzonej pilnie z zagranicy. I jak długo trzeba będzie ten nadzwyczajny środek stosować.
- Jesteśmy przygotowani na ograniczeń dostaw paliw z Kralupy i na stabilizowanie sytuacji na czeskim rynku - zapewniła Lenka Svobodová, rzeczniczka największego, kontrolowanego przez państwo dystrybutora paliwa spółki Čepro.
- Zwiększamy już import paliw zarówno dla siebie, jak i dla naszych biznesowych partnerów - dodała.
"LN" piszą, że zdaniem przedstawicieli branży przestój w Kralupach może się przeciągnąć aż do lipca. A to może oznaczać konieczność sięgnięcia po rezerwy strategiczne państwa.
- Śledzimy sytuację i jesteśmy gotowi w razi potrzeby użyć wszelkich środków, aby nie doszło do niedoboru paliwa na rynku, zaś użytkownicy nie odczuli nadzwyczajnej sytuacji w cenie benzyny - stwierdził Pavel Švagr, prezes przedsiębiorstwa Správa Státních Hmotných Rezerv (odpowiednik polskiej Agencji Rezerw Materiałowych).
Notowany na giełdzie w Pradze Unipetrol zyskuje dzisiaj 1,6 proc. i za jego akcje płaci się obecnie 176,95 korony.