Reklama
Reklama

#RZECZoBIZNESIE: Tomasz Podgajniak: Mali wiatrowi gracze są skazani na wymarcie

W najlepszym wypadku, to co powstanie na Bałtyku z trudem zastąpi, to co jest już generowane na lądzie – mówi Tomasz Podgajniak, Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej, gość programu Michała Niewiadomskiego.
#RZECZoBIZNESIE: Tomasz Podgajniak: Mali wiatrowi gracze są skazani na wymarcie

Foto: tv.rp.pl

Gość przyznał, że morskie farmy wiatrowe to przedsięwzięcie dla bardzo dużych graczy. - Ok. 1000 przedsiębiorców, którzy zainwestowali w turbiny lądowe nie mają szans na wejście na morze. Oni są skazani na upadek i wymarcie - mówił Podgajniak.

- W najlepszym wypadku, to co powstanie na Bałtyku z trudem zastąpi, to co jest już generowane na lądzie – dodał.

Podkreślił, że jeśli polityka regulacyjna będzie kontynuowana, to co jest na lądzie stopniowo zniknie. - Zostaną tylko najwięksi i najbogatsi, kosztem energetyki rozproszonej - tłumaczył Podgajniak.

- A przecież największy sens ma zbliżanie źródeł energii do miejsc, gdzie jest popyt. Wtedy mamy energetykę konkurencyjną i bezpieczną – dodał.

Reklama
Reklama

Gość stwierdził, że wystarczy sobie wyobrazić łódź podwodną, która przetnie kabel podmorski wyprowadzający 1000 MW mocy z farmy na ląd, i mamy problem.

- Jeżeli dojdziemy do 50 proc. wykorzystania mocy zainstalowanej, to będziemy mieli proste zastępowanie. 14 TWh energii, którą dzisiaj wytwarzają farmy lądowe, zostanie zastąpione przez 14-15 TWh energii, która powstanie na Bałtyku. To nie zmieni naszego bilansu, ani uzależnienia od węgla, czy też stopniowego wzrostu uzależnienia od gazu - tłumaczył Podgajniak.

W dniach, kiedy wieje a jest mniejsze zapotrzebowanie na prąd, PSE chce zapłacić farmom wiatrowym, żeby nie wytwarzały wtedy energii elektrycznej.

- Branża od dawna o tym mówi. Z punktu widzenia zdroworozsądkowego darmowa energia z wiatru powinna być wykorzystywana w maksymalnym stopniu. Jednak system ma swoje ograniczenia. Niezbilansowanie występuje kilka razy w roku po kilkanaście godzin – mówił gość.

- To nie jest pierwsza, anie pewnie ostatnia, propozycja, która ma na celu ucywilizować funkcjonowanie rynku. Tylko, że ona niczego nie poprawia, jedynie łagodzi skutki poprzednich działań – dodał.

Przypomniał, że od 1 stycznia 2018 r. wiatraki straciły przywilej wprowadzania całej wyprodukowanej energii do sieci.

Energetyka
PGE wybuduje nowe bloki gazowe za 6 mld zł
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Energetyka
Krytyczny punkt transformacji energetycznej. Prezes URE wskazuje najsłabsze ogniwo
Energetyka
Trzęsienie ziemi w Grupie Azoty. Prezes pożegnał się ze stanowiskiem
Energetyka
Badanie: Polacy odczuwają wzrost cen prądu. I boją się dalszych podwyżek
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama