- Ukraińscy partnerzy powinni w pełni i prawidłowo wykonywać zobowiązania z kontraktu, w tym warunki cenowe, nawet w wypadku reorganizacji spółki Naftogaz - cytuje Natalię Tomakową, rzeczniczkę rosyjskiego prezydenta, agencja Interfaks.
Zdaniem Miedwiediewa przekazana Rosji ukraińska propozycja uregulowania gazowego sporu, nie zawiera konkretów.
Dlatego Rosja jest gotowa bronić swojego stanowiska w sądzie. Będzie też dokładnie egzekwować wykonanie gazowej umowy. Czyli, jak wcześniej zapowiedział prezes Gazpromu Aleksiej Miller: nakładać kary umowne w wypadku niższych od ustanowionych kontraktem zamówień ukraińskich.
Tymczasem Kijów już złożył na przyszły rok zamówienie na 27 mld m3 gazu, choć zgodnie z podpisaną przez Julię Tymoszenko umową z 2009 r, minimum wynosi rocznie 33 mld m3.
Rosjanie są też skłonni na ustępstwa cenowe, jeżeli Naftogaz połączyłby się (a w zasadzie został przejęty) przez Gazprom.
Kijów nie dopuszcza takiego rozwiązania. Ogłosił, że do 1 października zostanie przedstawiony szczegółowy program zreformowania Naftogazu. Chodzi o jego prywatyzację, podział na samodzielne firmy energetyczne, transportowe i wydobywcze.
To oznaczałoby, zdaniem strony ukraińskiej, że umowa z Gazpromem w wypadku nieistnienia przedsiębiorstwa Naftogaz, przestaje obowiązywać.