Turcja jest trzecim po Ukrainie i Niemczech największym klientem Gazpromu. Utrata tego rynku kosztowałaby rosyjski koncern stratę ok. 30 proc. obrotów z tym krajem.
A Turcja ma dla rosyjskiego gazu alternatywę. Jest nią gaz z Azerbejdżanu. Turcy mają w rękawie jeszcze jednego asa - dotychczasowy kontrakt z Gazpromem kończy się w 2012 r.
- Jeżeli cena na rosyjski gaz nie zostanie znacząco obniżona, to możemy zerwać dotychczasowe kontrakty - zapowiedział agencji Reuters turecki minister energetyki Taner Yldiz.
Minister wyjaśnił, że w ostatnich 29 miesiącach Gazprom podniósł cenę swojego gazu dla Turcji o 39 proc. Ostatni raz było to w sierpniu (wzrost o 50 dol. za 1000 m
3
).
Turcy chcą zniżki takiej, jaką poprzez sąd udało się osiągnąć włoskiej spółce Edison. Jednak jak podaje gazeta "RBK daily", w Gazpromie twierdzą, że od tureckiego partnera - koncernu Botas, nie dostali żadnego pisma w tej sprawie.
W 2010 r. Turcja kupiła od Gazpromu 18,1 mld m
3
gazu, z czego 8 mld m
3
poprzez gazociąg Błękitny Potok.
Zdaniem rosyjskich analityków Turcja kupuje w Rosji 44 proc., potrzebnego gazu. Nie może z tych zakupów całkowicie zrezygnować, ale może je znacznie zmniejszyć (o ok. jedną trzecią).