Azerski gaz płynie do Turcji i Gruzji z platformy na Morzu Czarnym, której operatorem jest miejscowa spółka koncernu BP. Jak podała agencja azerska Trend, dostawy zostały wstrzymane wczoraj, z powodu włączenia się systemu bezpieczeństwa na platformie.
Trwały na niej zaplanowane prace remontowe. Automatycznie zostało odcięte pompowanie gazu z czterech otworów platformy. Paliwo nie płynęło do odbiorców w Turcji i Gruzji. Dziś, jak podała BP, prace remontowe zostały zakończone, ale kiedy gaz znów popłynie, nie wiadomo.
Platforma pracuje na złożu Szach Deniz, którego zasoby szacowane są na 1,2 bln m
3
gazu. Kontrakt na prace wydobywcze został podpisany w 1996 r. Udziałowcy projektu to BP jako operator - 25,5 proc., Statoil -25,5 proc. NICO - 10 proc., Łukoil i Total po 10 proc., TPAO - 9 proc. i narodowy azerski koncern SOCAR - 10 proc.
Turcja kupuje z Azerbejdżanu ok. 16 proc. potrzebnego gazu - 6,6, mld m
3
rocznie. Kolejne 10 mld m
3
eksportuje z Iranu, ale i tu są problemy.
Iran wczoraj zmniejszył dostawy także z powodu kłopotów technicznych. Jak podał Reuters, codzienne dostawy gazu irańskiego spadły z 40 do 6-7 mln m
3
. To z kolei zmusiło Ankarę do wstrzymania eksportu paliwa do Grecji.
Turcja mniej dostaje też od największego dostawcy - Gazpromu (roczny kontrakt to 25 mld m
3
). Dziś Ukraina poinformowała, że dodatkowo przesłała Turcji gaz ze swoich magazynów.