Miedwiediew: potrzebna debata o polityce energetycznej Europy

Tegoroczna sytuacja na rynku gazowym związana z nagłym atakiem mrozów powinna wywołać rzeczową debatę na temat polityki energetycznej Europy – pisze wiceprezes zarządu OAO Gazprom i dyrektor generalny OOO Gazprom Export

Aktualizacja: 22.02.2012 09:28 Publikacja: 22.02.2012 02:39

Miedwiediew: potrzebna debata o polityce energetycznej Europy

Foto: Bloomberg

Chociaż tej zimy mróz uderzył późno, przyniósł ze sobą wyjątkowo niskie temperatury, lód i śnieg. I to nie tylko do Europy i Azji, ale nawet do północnej Afryki. W ciągu jednej nocy niewielkie do tej pory zapotrzebowanie Europy na energię, wynikające ze słabnącej gospodarki i łagodnej zimy, bardzo wzrosło. W krótkim okresie, licząc pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a początkiem lutego, popyt na rosyjski gaz wzrósł o 50 proc. W momencie, gdy nawet najbardziej odporni na mróz mieszkańcy Rosji musieli do pełni zwiększyć moc swoich kaloryferów, zużycie gazu zaczęło się zbliżać do rekordowych poziomów.

W odpowiedzi na nagły wzrost popytu na gaz Gazprom natychmiast zwiększył jego produkcję do maksimum. Ponieważ gazociągi nie są przystosowane do permanentnego zaspokajania tak dużego zapotrzebowania (z ekonomicznego punktu widzenia jest to nieopłacalne), mysieliśmy zwiększyć pobór gazu z naszych podziemnych magazynów, które wybudowaliśmy w Rosji i w Europie. Taka dwutorowa strategia stanowi standardową procedurę stosowaną w przypadkach nagłych ataków zimy i umożliwiła w styczniu br. dostarczanie naszym odbiorcom nie mniej niż 99 proc. wszystkich zamówionych ilości gazu dziennie. Jednak przy utrzymującym się mrozie w lutym całościowe zapotrzebowanie na gaz zgłaszane przez Europę było tak duże, że niemożliwe okazało się pełne zaspokojenie popytu za pomocą kolejnych, nowych dostaw.

Obserwowana dziś zmienność popytu tłumaczy, dlaczego wydobycie i handel gazem to biznes długoterminowy

Obecna sytuacja, w której nadmiernego zapotrzebowania na gaz nie da się spełnić w ramach kontraktów między Europą (włączając Turcję) a jej głównymi dostawcami, wymaga podjęcia wspólnych działań przez wszystkich największych eksporterów gazu. Gazprom odpowiada za zaspokojenie jednej czwartej zapotrzebowania na gaz Unii Europejskiej. Należałoby się zatem spodziewać, że inni producenci gazu pokryją pozostałe trzy czwarte obecnego popytu. Jednak prawda jest taka, że teraz wszyscy dostawcy włącznie z lokalnymi, a także Algieria, Azerbejdżan, Iran, Libia czy Norwegia, z trudem usiłują sprostać niezwykle dużym zamówieniom swoich klientów.

Rynki spotowe, przez wielu okrzyknięte nowym filarem europejskich dostaw gazu, niemal natychmiast opustoszały, a ceny na nich gwałtownie wzrosły nawet o 60 proc. Dostawy LNG były również opóźnione i niewystarczające, aby przyczynić się do poprawy sytuacji. Tak bardzo wspierane i dotowane odnawialne źródła energii także nie mogły zaspokoić nagłego wzrostu zapotrzebowania energetycznego. Temperatura nie ma znaczenia – nikt nie jest w stanie zmusić słońca, by świeciło, ani wiatru, aby wiał. I w taki oto sposób nagły atak zimy sprowadził na ziemię wszystkich tych, którzy wierzą, że samo głoszenie haseł o zielonej energii i liberalizacji rynku wystarczy, by w najbliższej przyszłości zamienić wizje w rzeczywistość.

W obecnej sytuacji Gazprom dokłada wszelkich starań, aby dostarczyć dodatkowy gaz, w niektórych przypadkach nawet przekraczając zakontraktowane ilości prawnie należne kupującym, których dotknęła trudna sytuacja. Chodzi o to, by zapewnić nieprzerwaną działalność zakładów produkcyjnych oraz ciągłość dostaw ciepła.

Niestety, na przestrzeni kilku dni w niektórych krajach nie udało nam się w całości zrealizować nadzwyczaj wysokich zamówień na gaz. Było to głównie spowodowane sztywnością systemu dostaw, włączając w to lokalizację zasobów, dostępną przepustowość gazociągów, a także pobór gazu przez państwa tranzytowe w czasie przesyłu. Co więcej, pobór gazu z podziemnych magazynów należących do nas i do naszych partnerów pomógł uniknąć jakichkolwiek przerw w przesyle, co potwierdzają także nasi partnerzy.

Obserwowana obecnie zmienność popytu tłumaczy, dlaczego wydobycie i handel gazem to biznes długoterminowy. Nierealistyczny jest pogląd, że można się zwrócić do Gazpromu bądź innego dostawcy gazu o zwiększenie dodatkowych dostaw surowca w tak krótkim czasie. Cząsteczka metanu potrzebuje tygodnia, aby przemieścić się z rosyjskich złóż na dalekiej północy do odbiorcy w Europie. Eksploatacja złóż gazowych to wielka inwestycja czasu i pieniędzy. Firmy mogą podjąć ryzyko takiej inwestycji tylko w przypadku długoterminowo zabezpieczonego popytu na gaz. Gazprom jest właścicielem największych zasobów gazu na świecie, postanowiliśmy jednak opóźnić prace na głównym złożu gazowym Bowanenkowo, ponieważ Unii Europejskiej nie udało się zdefiniować roli, jaką gaz ziemny odgrywać ma w przyszłości, po upływie terminów obecnie obowiązujących kontraktów. Cóż, „jeśli nie zamówisz dania, nikt go dla ciebie nie ugotuje".

Wąskie gardła systemu przesyłu gazu można zlikwidować, jeżeli regulacje prawne będą zachęcać do inwestycji. Europa potrzebuje dostępu do większej ilości złóż gazu, gazociągów i podziemnych magazynów, jeśli chce zaspokoić w przyszłości zapotrzebowanie energetyczne, jednocześnie kontrolując koszty i emisję gazów. Gazprom docenia konkurencję i jest na nią przygotowany, ale mam poważne obawy, czy model liberalizacji rynku gazu zaproponowany przez Komisję Europejską rzeczywiście sprzyja rozwojowi konkurencji. Niektórzy dostawcy energii zostali zmuszeni do sprzedaży infrastruktury z powodu przepisów regulacyjnych, a inwestorzy finansowi, którzy ją nabyli, chcą jedynie czerpać zyski, a nie rozwijać i modernizować infrastrukturę, której Europa potrzebuje.

Gazprom wraz z kilkoma swoimi partnerami wciąż wdraża nowe projekty infrastrukturalne. Nord Stream, niedawno uruchomiony gazociąg na dnie Morza Bałtyckiego, choć nie osiągnął jeszcze pełnej przepustowości, już przyczynia się do zapewnienia bezpieczeństwa dostaw do Europy. South Stream, planowany gazociąg na dnie Morza Czarnego, który zostanie oddany do użytku w 2015 roku, również zagwarantuje stabilne dostawy gazu do południowo-wschodniej Europy. Należy podkreślić, że te projekty powstają nie dzięki – a wręcz przeciwnie – pomimo nowego podejścia do regulacji dotyczących infrastruktury energetycznej w Europie oraz silnego sprzeciwu politycznego.

Jesteśmy przekonani, że obecne problemy w dostawach gazu, spowodowane mrozami, są tymczasowe i zostaną szybko rozwiązane dzięki wspólnym działaniom podjętym przez dostawców i odbiorców. Jednak ostatnie wydarzenia wyraźnie pokazują postępujący kryzys europejskiego rynku gazowego. Europa potrzebuje rzeczowej debaty, w jaki sposób wspierać i zachęcać do inwestycji w ten niezwykle istotny sektor energetyczny.

Chociaż tej zimy mróz uderzył późno, przyniósł ze sobą wyjątkowo niskie temperatury, lód i śnieg. I to nie tylko do Europy i Azji, ale nawet do północnej Afryki. W ciągu jednej nocy niewielkie do tej pory zapotrzebowanie Europy na energię, wynikające ze słabnącej gospodarki i łagodnej zimy, bardzo wzrosło. W krótkim okresie, licząc pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a początkiem lutego, popyt na rosyjski gaz wzrósł o 50 proc. W momencie, gdy nawet najbardziej odporni na mróz mieszkańcy Rosji musieli do pełni zwiększyć moc swoich kaloryferów, zużycie gazu zaczęło się zbliżać do rekordowych poziomów.

Pozostało 89% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?