Dziś Łukaszenko wystąpił na konferencji w Mińsku, dostępnej tylko dla mediów rosyjskich. Zapowiedział, jak podał Interfaks, że Białoruś mogłaby wydobywać w Rosji 10 mld m
3
gazu, czyli połowę tego, co rocznie zużywa Białoruś (rocznie Rosja wydobywa 608 mld m
3
).
- Będziemy go wydobywać lepiej niż to robią koncerny rosyjskie; nie będziecie mieć do nas żadnych uwag - zapewnił. Ciekawe, skąd ta wiedza. Białoruskie firmy nie mają doświadczenia w pracach w wydobyciu ropy i gazu. Były obecne w kilku projektach na kontynencie azjatyckim (m.in. w Iraku i Algierii), ale się stamtąd wycofały.
Białoruś wszystkie swoje surowce energetyczne kupuje w Rosji, do tego po najniższej w Europie cenie. Ropy kupuje 21,5 mln ton w tym roku, a gazu ok. 22 mld m
3
po 156,5 dol./1000 m
3
(dla porównania Polska płaci Gazpromowi ok. 550 dol. a Ukraina - 450 dol.).
W przyszłym roku cena gazu dla Mińska wzrośnie do 166 dol., a w 2014 - do 178 dol.
Łukaszenko jednak ma pretensję do Rosji, że wstępując w tym roku do WTO "porzuciła" Białoruś.
- Zrobiła się skomplikowana sytuacja i mówię: nie chcą nas wpuszczać do WTO, to dawajcie, zrobimy swoje WTO w postsowieckiej przestrzeni - cytuje Interfaks.