Drożej zapłacimy za paliwa

Przewidywania, że gospodarka europejska ruszy w II półroczu, i aktywność funduszy wysokiego ryzyka na rynku ropy to powody, dlaczego na stacjach benzynowych zapłacimy więcej.

Publikacja: 14.02.2013 02:15

Drożej zapłacimy za paliwa

Foto: Bloomberg

– Nie ma co liczyć, że w najbliższym czasie ropa stanieje do poziomu poniżej 118–119 dolarów za baryłkę – ocenia Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol. Jego zdaniem może nawet kosztować więcej, chociaż ceny w I półroczu nie powinny przekroczyć 130 dol. za baryłkę. – Nie  ma do tego żadnego powodu – uważa.

Na razie na stacjach benzynowych jest nadal dość tanio: za litr Pb 95 płacimy 5,48 zł, a za litr oleju napędowego – o 1 gr więcej. Ale to już ostatnie dni tak przyjaznych cen.  – Już w najbliższych dniach czeka nas podwyżka przy dystrybutorach, przy tym szybciej będzie drożała benzyna niż olej napędowy.  Ale  ceny i  jednego, i drugiego paliwa będą wynosiły po ok. 5,60 zł za litr. Ceny w  hurcie już poszły w górę – mówi Jakub Bogucki. Dodaje, że za dwa–trzy tygodnie olej napędowy będzie  minimalnie tańszy od benzyny.

Na wzrost cen ropy wpływają wszystkie  informacje korzystne dla światowej gospodarki. Surowiec zdrożał wyraźnie, kiedy Chińczycy w ostatni piątek poinformowali o rekordowych wynikach handlu zagranicznego w styczniu. I kiedy Mario Draghi powiedział, że w II półroczu sytuacja w strefie euro wyraźnie się poprawi.

Przy tym wszystkim dawno na rynku nie było takiego szumu informacyjnego. Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) podała  wczoraj o obniżeniu swojej prognozy popytu o 90 tys. baryłek ropy dziennie. Dzień wcześniej OPEC przewidywał coś przeciwnego – że popyt wyniesie ponad 840 tys. baryłek dziennie, a więc  o 80 tysięcy więcej niż w prognozie z grudnia.

Wielu analityków jednak jest zdania, że tak wysokie ceny Brenta jak obecnie są nie do utrzymania. – Jestem bardzo zaskoczony, że ropa jest tak droga – mówi „Rz" Andy Sommer, analityk szwajcarskiego Dietikonu. Jego zdaniem sytuacja na rynku nie uzasadnia tak wysokich cen, a ropa powinna być tańsza przynajmniej o 8–10 dol. na baryłce.

Jest jeszcze jeden powód wzrostu cen ropy:  na tym rynku bardzo uaktywniły się agresywne fundusze wysokiego ryzyka. Według różnych źródeł zgromadziły one od  grudnia 2012  r.  400–500 mln baryłek, grając właśnie na zwyżkę cen. To znacznie więcej, niż USA zużywają w ciągu trzech tygodni. Nigdy w przeszłości tak wielka ilość surowca nie została „wyssana" z rynku przez graczy finansowych.

Fundusze grają pod mniejszą produkcję w Arabii Saudyjskiej oraz przedłużenie sankcji wobec Iranu. Do tego dochodzi jeszcze potencjalna możliwość  przerwania wydobycia w Wenezueli i przedłużające się niepokoje na Bliskim Wschodzie.

– Nie ma co liczyć, że w najbliższym czasie ropa stanieje do poziomu poniżej 118–119 dolarów za baryłkę – ocenia Jakub Bogucki, analityk portalu e-petrol. Jego zdaniem może nawet kosztować więcej, chociaż ceny w I półroczu nie powinny przekroczyć 130 dol. za baryłkę. – Nie  ma do tego żadnego powodu – uważa.

Na razie na stacjach benzynowych jest nadal dość tanio: za litr Pb 95 płacimy 5,48 zł, a za litr oleju napędowego – o 1 gr więcej. Ale to już ostatnie dni tak przyjaznych cen.  – Już w najbliższych dniach czeka nas podwyżka przy dystrybutorach, przy tym szybciej będzie drożała benzyna niż olej napędowy.  Ale  ceny i  jednego, i drugiego paliwa będą wynosiły po ok. 5,60 zł za litr. Ceny w  hurcie już poszły w górę – mówi Jakub Bogucki. Dodaje, że za dwa–trzy tygodnie olej napędowy będzie  minimalnie tańszy od benzyny.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie