Które firmy energetyczne dadzą jeszcze zarobić?

Trend wzrostowy na giełdzie trwa w najlepsze. Analitycy widzą jednak kres zwyżek tuż za rogiem.

Publikacja: 26.05.2014 05:00

Które firmy energetyczne dadzą jeszcze zarobić?

Foto: Bloomberg

Cztery największe spółki energetyczne z warszawskiego parkietu od początku roku znacząco zwiększyły swoją kapitalizację. Liderem jest Polska Grupa Energetyczna, której wycena rynkowa poszła w górę aż o 36 proc., by ostatnio dobić do poziomu 22 zł za akcję. A to tylko o złotówkę mniej niż podczas oferty publicznej tej spółki.

Podobną tendencję widać także w Tauronie, którego papiery zdrożały od początku stycznia o 21,7 proc., oraz u grudniowego debiutanta, czyli Energi: walory kosztują już o 23 proc. więcej niż prawie pół roku temu. Beneficjentem zwyżek jest też poznańska Enea, ale tu zwyżki nie są tak spektakularne, choć także dwucyfrowe – od stycznia jej walory poszły w górę o 13 proc.

Pierwsze sygnały

Analitycy widzą jednak kres tej hossy energetycznej. Sygnałem ostrzegawczym może być piątkowa rekomendacja Goldman Sachs, który obniżył rekomendację dla PGE, zalecając sprzedaż jej walorów – wcześniej zalecenie brzmiało „neutralnie". Podwyższono jednak cenę docelową z 20,2 zł do 20,5 zł. Akcje Tauronu wyceniono na 6,6 zł (wcześniej 5,9 zł), podtrzymując rekomendację „kupuj".

To może oznaczać, że analitycy tego banku widzą na horyzoncie koniec zwyżkowej tendencji dla największej spółki sektora, a wyższa cena docelowa wynika tylko z obecnego kursu. Dla akcjonariuszy katowickiego koncernu widzą zaś jeszcze możliwości zarobienia na akcjach.

Z analizy średnich cen docelowych z tegorocznych rekomendacji biur maklerskich dla największych spółek energetycznych wynika, że na akcjach Tauronu faktycznie można jeszcze zyskać. Tylko tam średnia wycen analityków jest wyższa niż obecny kurs.

Tauron faktycznie jest oceniany przez analityków dość pozytywnie, bo jako spółka z najstarszymi mocami wytwórczymi, korzysta najmocniej z wprowadzonej w tym roku operacyjnej rezerwy mocy, stanowiącej wsparcie państwa za utrzymanie jednostek w gotowości.

Zbyt drogie

Zdaniem większości analityków inwestorzy wydają się przeceniać korzyści płynące dla spółek z planów stworzenia w Polsce rynku mocy.

Tomasz Ściesiek z Ipopemy Securities nie zakłada dalszych znaczących zwyżek w energetyce ze względu na brak fundamentalnych zmian branży.

– Rynek uwzględnił już wpływ operacyjnej rezerwy mocy. Co więcej, założył, że tak docelowo będzie wyglądało wsparcie dla energetyki. Tymczasem jest to mechanizm tymczasowy – tłumaczy analityk. Dlatego w jego ocenie spółki energetyczne są dziś przewartościowane.

Wtóruje mu Stanisław Ozga z DM PKO BP. – Zwyżki, z którymi mamy do czynienia od kilku miesięcy, obrazują poprawę nastawienia do sektora w całej Europie, a także są efektem wzrostu hurtowych cen energii i wprowadzenia mechanizmów wsparcia dla energetyki w Polsce. Ale bez nowych pozytywnych informacji w tych obszarach bicie kolejnych rekordów będzie utrudnione – mówi o kursach grup energetycznych Ozga.

Według niego rynek już dyskontuje fakt, że w kontraktach na 2015 r. energię kupuje się po 168–170 zł za MWh, co jest widoczne w prognozach analityków. – Na razie nie ma konieczności, żeby podnosić prognozy wyników poszczególnych grup z sektora – dodaje analityk DM PKO BP.

Nie doliczono ryzyka

Jak zauważa Piotr Dzięciołowski z DM Citi Handlowy, inwestorzy skłonni płacić wysokie kwoty za akcje nie biorą ?pod uwagę czynników ryzyka związanych z tym, że energetyka, w tym w szczególności PGE, może być wkrótce zmuszona do udzielenia pomocy podupadającej branży górniczej. – Nie zakładałbym takiego ryzyka przy Tauronie, bo spółka już przejęła PKW. Nie dostrzegam go też w Enerdze. Ale jeśli dzisiejsza niekorzystna sytuacja w górnictwie utrzyma się przez kilka miesięcy, to istnieje ryzyko, że PGE może wyjść na rynek z komunikatem o przejęciu niektórych kopalni od Kompanii Węglowej, tłumacząc to chęcią zapewnienia sobie dostaw surowca do Opola – podejrzewa analityk.

Jego zdaniem najbezpieczniejsza inwestycją w energetyce jest dziś Energa, bo spółka płaci dywidendę, a jej biznes opiera się głównie na stabilnym segmencie dystrybucji.

Zauważa też pozytywne zmiany w Tauronie, który w ciągu ostatnich dwóch–trzech lat poprawił wyniki finansowe.

– W tym okresie prawie zawsze były one lepsze niż oczekiwania analityków – przypomina Dzięciołowski.

Zupełnie inną tendencję zauważa w PGE, której sytuacja poprawiła się poprzez zmianę zasad księgowania wydatków w kopalniach węgla brunatnego oraz dzięki kilku zdarzeniom jednorazowym.

– PGE do końca dekady będzie miało ujemny cash flow, co podważa sens płacenia obecnej ceny za akcje spółki – twierdzi analityk DM Citi Handlowy.

Cztery największe spółki energetyczne z warszawskiego parkietu od początku roku znacząco zwiększyły swoją kapitalizację. Liderem jest Polska Grupa Energetyczna, której wycena rynkowa poszła w górę aż o 36 proc., by ostatnio dobić do poziomu 22 zł za akcję. A to tylko o złotówkę mniej niż podczas oferty publicznej tej spółki.

Podobną tendencję widać także w Tauronie, którego papiery zdrożały od początku stycznia o 21,7 proc., oraz u grudniowego debiutanta, czyli Energi: walory kosztują już o 23 proc. więcej niż prawie pół roku temu. Beneficjentem zwyżek jest też poznańska Enea, ale tu zwyżki nie są tak spektakularne, choć także dwucyfrowe – od stycznia jej walory poszły w górę o 13 proc.

Pozostało 84% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie