W Bonn trwa konferencja klimatyczna COP23. Gość przyznał, że od pewnego czasu zmiany klimatyczne zaczynają się przekładać nie tylko na myślenie polityków, ale również na myślenie przedstawicieli biznesu, samorządów, prawie całą ludzkość.

- Zmiany klimatu są faktem, nikt już w tej chwili ich nie neguje. Wzrost średniej globalnej temperatury w porównaniu do czasów przedindustrialnych jest faktem. Jest to spowodowane antropogenicznymi emisjami dwutlenku węgla, czyli tymi emisjami, które powstały w wyniku naszych działań - mówił Jędrzejewski.

Zaznaczył, że wszyscy zdają sobie sprawę, iż jeżeli nie podejmiemy radykalnych działań, żeby ograniczyć wzrost średniej temperatury, to czekają nas kataklizmy. - Albo mamy susze, albo burze, trąby powietrzne, czy tornada w Polsce, to wszystko jest spowodowane zmianami klimatu – wyliczał.

Jędrzejewski przypomniał, że rzeczą bez precedensu było, iż prawie 200 państw zgodziło się podpisać porozumienie, którego celem jest podjęcie działań ograniczających wzrost średniej globalnej temperatury.

- W tym roku na szczycie w Bonn trzeba wypracować pewne mechanizmy, które zostaną jednoznacznie przyjęte na przyszłorocznym szczycie, który odbędzie się w Katowicach. Wtedy nastąpi rzeczywiste wdrożenie porozumienia paryskiego w życie. Potrzebne jest zwiększenie redukcji emisji gazów cieplarnianych, żeby to porozumienie wypełnić – tłumaczył.

- Polska, niestety, jest postrzegana jako hamulec tych zmian – dodał.

Jędrzejewski podkreślił, że mamy bardzo dużo do zrobienia w kwestii redukcji dwutlenku węgla. - Z wielkim niepokojem obserwujemy to, co nasi politycy robią. Nieustannie słyszymy, że nie musimy wiele więcej robić w tej kwestii. Owszem, Polska zrobiła bardzo dużo, ale było to na przełomie lat 80. i 90. kiedy padł przemysł wysokoemisyjny – mówił gość.

Przypomniał, że kiedy w Bonn dyskutuje się nad redukcjami emisji dwutlenku węgla, polski sejm proceduje projekt rynku mocy, czyli kolejnego wsparcia dla energetyki węglowej.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Jędrzejewski przyznał, że jeśli chodzi o sekwestrację CO2 przez lasy, to nie jest nic nowego. - Lasy mogą tylko wspomagać proces redukcji emisji. W Polsce mamy ok 20 mln ha lasów, które są w stanie pochłonąć 4 mln ton CO2. To jest mniej więcej 1 proc. naszych emisji – tłumaczył.

- Minister Szyszko mówi, że załatwimy sprawę poprzez lasy, ale nie przedstawił żadnej metodologii, żadnych twardych liczb – dodał.

Wraca pomysł małych elektrowni jądrowych do produkcji ciepła.

- Energetyka jądrowa to jest kolosalna pomyłka, wziąwszy pod uwagę koszty budowy elektrowni jądrowych, czy samą kwestię energetyki jądrowej od której jesteśmy jak najdalej. Wystarczy zobaczyć co się działo w Fukushimie, nie wspominając już o Czarnobylu - mówił Jędrzejewski.

Zaznaczył, że po raz pierwszy słyszy o małych elektrowniach termojądrowych. - Myślę, że jest to kolejny pomysł rzucony sobie a muzom przez Ministerstwo Energii. Zajmijmy się tym, żeby zacząć odchodzić od energetyki nieefektywnej, niewydajnej, opartej na spalaniu węgla. Przejdźmy na nowoczesne i innowacyjne technologie, związane z odnawialnymi źródłami i energetyką rozproszoną - apelował Jędrzejewski.