Niewiadomski: czas na transformację, nie atom

AFP

Kolejne kraje wchodzą do gry, gdzie stawką jest lukratywny kontrakt na budowę bloków jądrowych w Polsce. Pytanie tylko, czy powinniśmy inwestować grube miliardy w stare i wielkoskalowe rozwiązania.

Polską energetykę trzeba zbudować de facto od nowa – zarówno jeżeli chodzi o wytwarzanie, jak i przesył prądu. Węgiel, który nadal stanowi podstawę naszego systemu, będzie ustępował pola innym technologiom, szczególnie odnawialnym – energii z wiatru i słońca. Choć rząd do 2049 r. planuje eksploatować kopalnie węgla kamiennego, to już dziś wiadomo, że kres tego surowca nastąpi znacznie wcześniej. Dotowanie wydobycia jest zakazane ze względu na przepisy o pomocy publicznej, energia pozyskiwana w ten sposób staje się zaś coraz droższa z uwagi na rosnące ceny uprawnień do emisji CO2.

Cieszę się, że ze stanowiskiem w Ministerstwie Aktywów Państwowych pożegnał się Janusz Kowalski. Blokowanie transformacji i zachęcanie górniczych związkowców, by kontestowali przemiany, było co najmniej dziwaczne w sytuacji, gdy wiceminister tego samego resortu Artur Soboń ustalał z górnikami wygaszanie kopalń.

Teraz jest czas na zaplanowanie głębokich reform, bo za chwilę pojawią się na ten cel grube miliardy z Brukseli. Zasadnicze pytanie brzmi – czy powinniśmy obecnie stawiać na atom? Uczestnicy debaty, która miała miejsce na łamach „Rzeczpospolitej” jesienią 2020 r., wskazywali, że oferowane technologie nie dość, że są stare (a w momencie ewentualnego wejścia do systemu energetycznego w Polsce mogą być schyłkowe), to jeszcze bazują na rozwiązaniach wielkoskalowych. I kiedy wypada z systemu duży blok o mocy 1000 MW, to bywa, że w momentach wysokiego zapotrzebowania na energię jest problem ze zbilansowaniem systemu.

Światowym trendem jest obecnie rozpraszanie wytwarzania energii – nie jeden wielki blok, ale setki czy tysiące małych instalacji. To jest oczywiście wyzwanie dla sieci, dlatego dziś warto zająć się jej przebudowaniem, by była bardziej inteligentna i pomieściła większą liczbę mikroinstalacji fotowoltaicznych, których przyrost nad Wisłą postępuje na niespotykaną skalę.

Co w przyszłości ma stabilizować pracę źródeł energii zależnych od pogody? Na pewno zielony wodór,
ale i atom, tylko może ten nowoczesny – modułowy. Nad takimi rozwiązaniami pracują obecnie Amerykanie. Skoro do dziś w Polsce nie ma atomu, to warto poczekać na nowoczesne rozwiązania i skorzystać z gigantycznego postępu technologicznego, jaki odbywa się w tej materii na świecie.

Michał Niewiadomski – redaktor działu Ekonomia „Rzeczpospolitej”, redaktor prowadzący Energianews.pl Fot. Maciej Zienkiewicz

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ten rok pod znakiem przeglądu strategii Tauronu

W tym roku Tauron chce się skupić na aktualizacji strategii biznesowej. Jak podkreślił prezes ...

Gazprom traci zyski

Gazowy gigant z Rosji zarobił 1,5 raza mniej niż rok wcześniej. Zwiększył za to ...

MAE: pandemia zmniejszy inwestycje w energetyce

Światowe inwestycje w sektorze energetyki zmaleją w 2020 r. o 20 proc. czyli o ...

Ukraina ogłasza gazową niezależność

Od przyszłego roku Naftogaz zwiększa wydobycie gazu w kraju. Za trzy lata Ukraina będzie ...

Benzyna nie na kieszeń Polaka

Pomimo jednego z większych spadków cen paliw w Europie, obywatel  RP wciąż kupi za miesięczne ...

Naftowy gigant mocno zaciska pasa. ExxonMobil zwolni pracowników

Wieloletni lider energetycznych rankingów ma duże problemy finansowe. Szykuje wielkie zwolnienia i rezygnuje z ...