Energia i niepodległość

Three Mile Island nuclear power plant in Middletown, Pennsylvania, U.S./Bloomberg

Od naszej determinacji i skuteczności zależeć będzie nie tylko budowa elektrowni jądrowych w Polsce, ale też powodzenie strategicznej transformacji energetyki w naszym kraju – pisze Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Państwo niepodległe to państwo umiejące obronić swoje granice, zdolne zapewnić narodowi bezpieczeństwo kulturowe, społeczne, żywnościowe, materialne i w każdym innym wymiarze. Niepodległe państwo jest gwarantem wszystkich duchowych i życiowych potrzeb narodu, a za realizację tych celów odpowiada władza zdolna do podejmowania suwerennych decyzji. Warto o tych podstawach pamiętać, dyskutując o roli dostępu do bezpiecznych źródeł energii i o sposobach osiągania tego celu. To polski rząd odpowiada za bezpieczeństwo energetyczne i żadne międzynarodowe traktaty ani umowy nie zwalniają go z tej odpowiedzialności.

Energia to krwiobieg współczesnej gospodarki, to niezbywalny element naszego codziennego życia. Pewność dostaw energii po akceptowalnych cenach już obecnie determinuje decyzje przedsiębiorców o wyborze lokalizacji inwestycji.

Równocześnie chcemy, by produkcja energii coraz mniej obciążała środowisko, i musimy zmierzyć się z wymaganiami unijnej strategii „klimatycznej”. Polska jest w Europie wyjątkiem. To u nas energia produkowana jest z węgla w stopniu niespotykanym nigdzie indziej w Europie. Unia Europejska obciąża tę produkcję opłatami za emisję CO2, zamieniając ten najtańszy sposób produkcji w najdroższy i niekonkurencyjny. Jesteśmy w tej sprawie w Unii Europejskiej osamotnieni. Odchodzenie od węgla nie jest jednak jedynie kwestią ambicji UE czy deklaracji kolejnych państw świata o dążeniu do neutralności klimatycznej. Widać to w strategiach globalnych firm sektora energetycznego, instytucji finansowych, ale też w wyborach samych konsumentów. Uznając konieczność stopniowego dostosowania polskiej gospodarki do unijnych celów, musimy strzec naszego prawa do suwerennych decyzji określających sposoby i czas ich osiągnięcia.

Bezpieczeństwo dostaw i ceny energii

Polski sektor energetyczny stoi przed ogromnym wyzwaniem – musi utrzymać bezpieczeństwo dostaw i relatywnie niskie koszty energii dla odbiorców końcowych przy jednoczesnej konieczności wymiany większości elektrowni w Polsce. Oznacza to stopniowe zastępowanie elektrowni węglowych innymi źródłami energii przy wzrastającym zapotrzebowaniu na energię – ze względu na wzrost gospodarczy, masową elektryfikację transportu, ciepłownictwa, procesów przemysłowych i naszych domowych gospodarstw.

Zapewnianie bezpieczeństwa energetycznego przy jak najniższym koszcie dla całego społeczeństwa i środowiska to podstawowe zadanie państwa w sektorze energetyki. Obecny rynek energii elektrycznej w UE premiuje niskoemisyjne źródła niedysponowalne, gdyż dają one szybki i pewny zwrot z zainwestowanego kapitału. Choć to właśnie OZE są przyszłością energetyki, w konsekwencji takiego ukształtowania rynku brak jest chętnych do budowy elektrowni pozwalających stabilizować systemy elektroenergetyczne. Wiadomo, że podczas ciszy, braku słońca albo w nocy „ktoś” musi OZE zastąpić. O ile dzisiaj liczba tych „ktosiów”, czyli elektrowni pracujących zawsze na wezwanie operatora systemu przesyłowego, jeszcze wystarcza do bilansowania OZE, o tyle dalsze pogłębianie tego trendu będzie skutkować utratą bezpieczeństwa dostaw lub znaczącym zwiększeniem jego kosztu. Ten zaś ponosić będą nie wytwórcy, ale odbiorcy energii.

Adobe Stock

Zbadaliśmy więc, jakie połączenie różnych niewęglowych technologii zapewni bezpieczeństwo dostaw przy jak najniższym koszcie energii. Analizy bazowały na metodyce kosztu całkowitego, uwzględniając koszty inwestorskie oraz społeczne, w tym koszty systemowe (rezerwa mocy, rozbudowa sieci, bilansowanie), środowiskowe (zdrowie, ekosystem). Kluczowe wnioski z analizy są następujące:
– źródła dysponowalne takie jak elektrownie jądrowe pozwalają ograniczyć koszty systemowe, które znacząco rosną wraz ze wzrostem udziału niestabilnych OZE w krajowej produkcji energii – z perspektywy państwa oba te źródła będą się więc uzupełniać, a nie ze sobą rywalizować;
– przy odpowiednich warunkach rozwoju elektrownie jądrowe są najtańszymi jednostkami wytwórczymi w perspektywie 2050 r.;
– w perspektywie 2045 r. w miksie energetycznym o najniższym koszcie całkowitym powinno być uwzględnione 7,7 GW energetyki jądrowej.

Włączenie wielkoskalowej energetyki jądrowej do miksu energetycznego jest zatem najtańszym sposobem przeprowadzenia transformacji energetycznej w Polsce w sposób zrównoważony. Potrzebę rozwijania energetyki jądrowej dostrzegamy nie tylko my. W Unii Europejskiej nowe reaktory powstają w Finlandii, we Francji czy w Wielkiej Brytanii. Swoje programy kontynuują Węgrzy, Czesi, Słowacy, Rumuni i Bułgarzy, a niedawna analiza zlecona przez rząd holenderski wskazuje na zasadność utrzymania, a nawet rozwoju sektora jądrowego w tym kraju, jeśli na poważnie bierze się cele klimatyczne. Westinghouse i Bechtel kończą budowę dwóch reaktorów AP1000 w Georgii w USA. Do grona państw wykorzystujących energetykę jądrową dołączają też kraje poszukujące dywersyfikacji źródeł energii, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, które skutecznie od podstaw zbudowały cały sektor energetyki jądrowej w ciągu dekady. Podobnie postępują Indie i inne kraje w Azji. Coraz powszechniejsza jest świadomość, że bez tego bezemisyjnego źródła energii trudno będzie zbudować tak zwaną zieloną gospodarkę.

Sześć wielkich bloków jądrowych

Wszystko to uzasadnia dywersyfikację polskiego miksu energetycznego poprzez włączenie energetyki jądrowej, co zostało odzwierciedlone w zaktualizowanym przez rząd Programie Polskiej Energetyki Jądrowej. Polska zamierza zbudować sześć wielkoskalowych reaktorów. Pierwsza z najprawdopodobniej dwóch elektrowni jądrowych powstanie na północy kraju. Pierwszy z reaktorów zostanie oddany do eksploatacji w 2033 r., a kolejne co dwa lata, tak by ten ambitny, ale wykonalny program budowy elektrowni jądrowych zakończyć w 2043 r. Cały program oparty będzie na jednej technologii, maksymalizując ekonomicznie efekt skali, i zakłada wybór strategicznego partnera, który będzie mógł objąć udziały w przekształcanej obecnie spółce celowej, która będzie własnością Skarbu Państwa.

Elektrownia atomowa w Gundremmingen w Niemczech/Bloomberg

Skutki tego wyboru wykraczają daleko poza kwestie stricte energetyczne czy biznesowe. Współczesne elektrownie jądrowe są zaprojektowane tak, by produkować energię minimum przez 60 lat. Gdy do tego doliczyć okres budowy elektrowni oraz proces zakończenia jej pracy, podjęte decyzje będą miały konkretne konsekwencje na najbliższe 100 lat. W tym sensie to program cywilizacyjny, bo wymagać będzie stworzenia całego nowego sektora w Polsce, przygotowania systemu kształcenia kadr technicznych na całe pokolenia – nie tylko dla samych elektrowni, ale też dla setek firm produkcyjnych i świadczących usługi powiązane.

Ta inwestycja będzie kołem zamachowym dla pokrewnych badań i rozwoju, także w kontekście kolejnych generacji reaktorów, w tym modułowych małoskalowych. Budując całą serię reaktorów, polskie firmy będą mogły nabyć niezbędne kompetencje, rozwinąć produkcję specjalistycznego sprzętu, usług i aplikacji, tak by skutecznie konkurować w globalnych łańcuchach dostaw o wysokiej wartości dodanej. Równolegle realizacja programu przyniesie nowe inwestycje zagraniczne, które napłyną wraz z rozwojem nowego sektora przemysłu.

Strategiczny partner

Do realizacji polskiego programu energetyki jądrowej poszukujemy partnera strategicznego. Chodzi nie tylko o dostawcę technologii czy głównego wykonawcę zdolnego zagwarantować realizację programu w wyznaczonym harmonogramie i ustalonym budżecie. Szukamy partnera gotowego wziąć współodpowiedzialność za sukces tego programu na każdym etapie. Partnerstwo to będzie miało charakter strategicznego sojuszu wzmacniającego bezpieczeństwo energetyczne Polski w XXI wieku.
Ta szersza perspektywa przyświecała podpisaniu pod koniec października umowy o polsko-amerykańskiej współpracy w polskim programie jądrowym. Dla Waszyngtonu to okazja, by amerykański przemysł odzyskał kluczową rolę jako dostawca technologii nuklearnych na rynki światowe. To ważne pole globalnej rywalizacji, nie tylko handlowej czy technologicznej, ale rywalizacji o kształt ładu światowego.

Podpisana umowa ma bardzo konkretny i wymierny cel. Czołowe amerykańskie firmy rozpoczną prace przygotowawcze i projektowe w zakresie budowy elektrowni jądrowych w Polsce. Strona amerykańska zapewni sfinansowanie tych prac. Równolegle wspólnie z amerykańskimi instytucjami finansowymi przygotowane zostaną propozycje struktury finansowania programu. Wyniki tych prac mają doprowadzić w perspektywie 2021 roku do ostatecznych rozstrzygnięć po stronie polskiej, czyli wyboru technologii i partnera.

Potem zostanie nam „już tylko” wdrożyć ten program w życie. Program, który zakresem wyzwań trudno porównać z czymkolwiek, z czym mierzyliśmy się jako Polska w ostatnich dekadach. Od naszej determinacji i skuteczności zależeć będzie nie tylko budowa elektrowni jądrowych w Polsce, ale też powodzenie strategicznej transformacji energetyki w naszym kraju. Sukces w tej dziedzinie da Polsce suwerenność i bezpieczeństwo energetyczne, umacniając naszą niepodległość.

Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Ruszył konkurs na prezesa i wiceprezesów Enei

Rada nadzorcza Enei ogłosiła konkurs na nowy zarząd spółki. Jest to związane z upływem ...

Indie wolą energię słońca od węgla

Po raz pierwszy inwestycje w Indiach w wykorzystanie energii słońca są większe od finansowania ...

Więcej inwestycji w magazyny gazu

Własne obiekty na błękitne paliwo może mieć wkrótce nie tylko PGNiG, ale i Gaz-System ...

Zachód zapłaci za Nord Stream-2

Pięć zachodnich koncernów sfinansuje połowę kosztów rozbudowy gazociągu północnego. Po podpisaniu dzisiejszego porozumienia, akcje ...

W przyszłym roku stawka OZE wzrośnie

W 2017 r. wysokość stawki opłaty za wsparcie odnawialnych źródeł energii wyniesie 3,7 zł/MWh. ...

Jedna trzecia Rosjan bez gazu

W ciągu 15 lat Gazprom wydał na gazyfikację Rosji tyle, ile na połowę jednego ...