Atomówka rusza, Litwa odcina import prądu

Białoruś poinformowała Litwę, że produkcja prądu z elektrowni atomowej przy litewskiej granicy rozpocznie się na początku listopada. Republiki bałtyckie ustaliły, że zaprzestaną wtedy importu białoruskiej energii.

Litgrid – litewski operator sieci energetycznych poinformował uczestników rynku o informacji, otrzymanej za pośrednictwem systemu giełdowego Nord Pool, że Białoruś między 1 a 10 listopada uruchomi swoją elektrownię atomową.

Operator litewski już wcześniej zapowiedział, że po uruchomieniu białoruskiej siłowni zlokalizowanej 3 km od granicy z Litwą i nad rzeką Wilią, która płynie do Wilna, import energii elektrycznej z Białorusi zostanie wstrzymany.

Jest to zgodne z litewską ustawą o bojkocie energii elektrycznej z białoruskiej elektrowni atomowej pod Ostrowcem. Od początku wytwarzania na tej stacji Litgrid ustali zerową przepustowość importu prądu z Białorusi. „(…) Po otrzymaniu informacji o rozpoczęciu wytwarzania energii elektrycznej lub po zarejestrowaniu w czasie rzeczywistym danych o wytwarzaniu w Ostrowcu, w centrum sterowania systemu Litgrid, natychmiast ustawimy przepustowość na zero megawatów dla komercyjnych przepływów energii elektrycznej z Białorusi” – mówił Vidmantas Grusas p.o. dyrektor Litgrid, dla agencji BNS.

Zdjęcia z budowy elektrowni w Ostrowcu przez Rosatom/materiały prasowe

Zgodnie z litewskim prawem, po uruchomieniu białoruskiej elektrowni jądrowej Litwa przestanie też dostarczać Białorusi rezerwy energii elektrycznej.

Litwa od początku budowy Ostrowca, jest najbardziej aktywnym krytykiem tej inwestycji. Litwini wiele razy ostrzegali Unię, że siłownia ta stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy. Sami zaopatrzyli mieszkańców kraju w jod w tabletkach, a w rejonach przygranicznych odbyły się ćwiczenia w szybkiej ewakuacji. Mińsk od początku odrzuca roszczenia Wilna i zapewnia, że Ostrowiec, który zbudował rosyjski Rosatom, za rosyjskie pieniądze, jest nowoczesny i bezpieczny.

W elektrowni znajdują się dwa rosyjskie reaktory typu WWER o mocy 1200 megawatów każdy. Jedyne takie pracują dotąd w jednej z rosyjskich siłowni. Nie wiadomo, co Białoruś zrobi z wyprodukowanych prądem. Kraj go nie potrzebuje. Prawdopodobnie trafi do systemu rosyjskiego. Żigimantas Wajczunas minister energetyki Litwy zapowiedział dziś, że „nowe zasady handlu energią republik bałtyckich z Rosją zapewnią spadek zakupów prądu w Rosji.

– Po pierwsze nie będziemy handlować z Białorusią. Po drugie maksymalne wielkości handlu prądem Litwy, Łotwy i Estonii z Rosją sięgną 4,2 TWh rocznie – to o połowę mniej od wcześniejszych wyliczeń – mówił minister.

Nuclear Power Plant /Bloomberg

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Wenezuela zrywa dostawy ropy

Tonący w kryzysie kraj ma już miesiąc opóźnienia w realizacji naftowych kontraktów. Ceny ropy ...

Pierwsza ropa z USA sprzedana!

Teksańska Enterprise Products jako pierwsza amerykańska firma podpisała kontrakt na eksport ropy, po zdjęcie ...

Energa z większymi dostawami z PGG

10 stycznia Energa podpisała z Polską Grupą Górniczą aneks do umowy na dostawy węgla. ...

Sikora: hurra, że to nie rząd zajmie się elektrownią atomową

Jestem zwolennikiem elektrowni atomowej i bardzo się cieszę, że pójdziemy krok do przodu – ...

Opole też może wpaść w poślizg. Straty będą, choć budżet ten sam

Plaga opóźnień w branży może dopaść dwa bloki opolskiej elektrowni. Dotychczas inwestycja warta ok. ...

Dwie opcje ratunkowe dla węglowego giganta

Polska Grupa Górnicza stoi na rozdrożu. Jeśli nie sprzeda energetyce całej swojej produkcji, rozważa ...