Białoruska atomówka jeszcze bardziej opóźniona

A members of the media wearing a protective suit and a mask films video as he visits the inside the central control room for the No. 1 and No. 2 reactors at Tokyo Electric Power Co.'s Fukushima Dai-ichi nuclear power plant in Okuma, Fukushima Prefecture, Japan, on Monday, March 10, 2014. Tepco's Fukushima Dai- Ichi plant had three reactor core meltdowns after it was hit by an earthquake and tsunami on March 11, 2011. Photographer: Koji Sasahara/Pool via Bloomberg

Po raz kolejny zmienił się termin uruchomienia białoruskiej elektrowni atomowej. Tym razem pierwszy reaktor ma rozpocząć pracę „wiosną 2021 r”.

 

Białoruska elektrownia atomowa pod Ostrowcem staje się coraz większym problemem dla białoruskiego reżimu i rosyjskiego wykonawcy – koncernu Rosatom. Nie ma chętnych na prąd z elektrowni, a sama Białoruś tego prądy nie potrzebuje. Rosja zadeklarowała, że reżimowi Łukaszenki pomoże, ale aby rosyjskie sieci mogły odebrać tak dużo energii, potrzebne jest dostosowanie obu systemów.

Pierwotnie uruchomienie siłowni miało nastąpić w 2018 r (pierwszy rektor). Potem miał to być rok 2020. Ministerstwo energii Białorusi informowało na początku roku, że uruchomienie pierwszego bloku planowane jest na lipiec 2020, a rozpoczęcie dostaw energii elektrycznej do sieci zaplanowano na wrzesień-październik.

Teraz uruchomienie pierwszego bloku energetycznego zostało przeniesione na pierwszy kwartał 2021 r., Drugiego – na 2022 r. – poinformował Wiktor Krankiewicz minister energetyki Białorusi podczas 64. sesji Konferencji Generalnej IAE w Wiedniu. Jego słowa cytuje w poniedziałek służba prasowa białorudego resortu. Białoruska elektrownia jądrowa to największy rosyjsko-białoruski projekt gospodarczy (Rosja dała reżimowi Łukaszenki 10 mld dol. kredytu spłacalnego w ciągu 25 lat), którego generalnym wykonawcą jest Atomstroyexport (należy do Rosatomu).

W Ostrowcu (obwód grodzieński) 3 km od granicy z Litwą powstaje instalacja z dwoma reaktorami WWER-1200 o łącznej mocy zainstalowanej 2400 MW. Zastosowane rozwiązania są mało sprawdzone. Działa tylko jeden taki reaktor w jednej z rosyjskich elektrowni. Zaraz po uruchomieniu 4 lata temu reaktor zaliczył poważną awarię. Elektrownia na Białorusi miała zarabiać na imporcie prądu. Litwa, która od początku alarmowała, że obiekt jest zagrożeniem dla całego regionu, zakazała prawnie zakupów z tego źródła. Reszta potencjalnych odbiorców – m.n Polska też nie będą importować prądu z Ostrowca.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dania zgadza się na Baltic Pipe, Nord Stream 2 wciąż czeka

Dania wyraziła zgodę na budowę w swoich wodach gazociągu Baltic Pipe, którym norweski gaz ...

Jest nowy zarząd w PKN Orlen

Do ścisłego kierownictwa na nową kadencję weszli trzej dotychczasowi członkowie zarządu oraz Wiesław Protasewicz ...

Iran bruździ w OPEC+

Republika Islamska zablokuje niekorzystną dla Teheranu decyzję kartelu eksporterów o zwiększeniu wydobycie ropy. – ...

Ekskluzywna dyskusja o przyszłości górnictwa

Proces transformacji powinien być transparentny i włączający. Obecnie jest rozproszony i ekskluzywny – tak ...

Czy rosyjska Arktyka odmrozi uszy Arabom?

Największy koncern paliwowy świata chce inwestować w rosyjskiej Arktyce w wydobycie gazu i produkcję ...

Szwajcaria zajęła akcje Nord Stream 1 i 2. Gazprom wyjaśnia

Naftogaz doprowadził do ponownego zajęcia akcji Gazpromu przez Szwajcarię. Rosjanie wciąż odmawiają wykonania wyroku trybunału ...