Białoruś prosi Rosję o ulgi

Nuclear Power Plant /Bloomberg

Mińska nie stać na budowaną i finansowaną przez Rosjan elektrownię jądrową. Aleksandr Łukaszenko chce, by Moskwa wydłużyła czas spłaty kredytu o 10 lat i zmniejszyła oprocentowanie. Kreml mówi „nie”.

– Białoruś chce obniżenia stawki i wydłużenia okresu spłaty z 25 lat do 35 lat. Żadnej nowej decyzji tutaj u nas nie ma. Wszystko zostaje, tak jak zostało przyjęte wcześniej – zapowiedział Anton Siłuanow wicepremier i minister finansów Rosji w sobotę podczas corocznego spotkania MFW i Banku Światowego, informuje agencja TASS. Inaczej sprawę przedstawiała białoruski minister energetyki Wiktor Karankiewicz. Mówił, że Rosja i Białoruś „omawiają sprawę przedłużenia terminu kredytu rosyjskiego” na budowę siłowni jądrowej na Białorusi. Natomiast Aleksandr Łukaszenko stawia sprawę jeszcze dosadniej:
„ Ponieważ terminy zostały zerwane, my oczywiście nie chcemy iść z tym do sądów, choć tak stanowi umowa. Umówiliśmy się, że okres spłaty kredytu należy przedłużyć. I stawka procentowa powinna być nie gorsza niż w wypadku innych państw. I tak Armenia, Bangladesz, Węgry (tak też Rosatom buduje siłownie jądrowe-red) to wynosi do 3 proc. rocznie. Myślę, że tak możemy to rozwiązać” – zapewnił Łukaszenko.

Nuclear Power Plant/Bloomberg

Kreml przyznał Białorusi do 10 mld dol. kredytu na finansowanie 90 proc. budowanej (dwa bloki  energetyczne) w Ostrowcu tuż przy granicy z Litwą elektrowni jądrowej. Okres kredytowania to 2011-2020 a jego spłata zacznie pół roku po uruchomieniu elektrowni, ale nie później niż 1 kwietnia 2021 r. Spłata następuje w równych kwota co pół roku. Mińsk musi spłacać Moskwie kredyt amerykańskimi dolarami, których w rezerwach kraju jest jak na lekarstwo. Oprocentowanie każdej połowy wykorzystanej kwoty wynosi 5,23 proc., a druga połowa jest oprocentowana wg zasady: „LIBOR dla 6M depozytów w dolarach USA powiększony o roczną marżę 1,83 proc.

CZYTAJ TAKŻEBiałoruś zatrzyma ropociąg „Przyjaźń”, bo Rosja nie chce jabłek

Inwestycja ma roczne opóźnienie. Pierwszy reaktor miał rozpocząć pracę w 2018 r. Teraz mówi się, że wystartuje do końca tego roku. Szczególnie zaniepokojone białoruską inwestycją jest Wilno. Elektrownia powstaje 2 km od litewskiej granicy i 30 km od Wilna. Główny źródłem chłodzenia dwóch reaktorów o mocy 1150 MW każdy, ma być rzeka Wilija – główna rzeka litewskiej stolicy. Poczucie zagrożenia zwiększają też incydenty, jak ten z 2016 r, kiedy korpus reaktora spadł podczas transportu. Po upublicznieniu sytuacji Rosatom zobowiązał się go wymienić. Sytuację z bezpieczeństwem elektrowni komplikuje fakt, że na Białorusi nie ma stacji hydro-akumulacyjnych, w których nocą byłaby pompami tłoczona woda wykorzystana w elektrowni, tak by w dzień mogła poruszać turbiny i produkować prąd.
Jednak prawdziwy problemem Mińska może pojawić się po uruchomieniu pierwszego bloku. Będzie nim nadmiar prądu, z którym wciąż nie wiadomo, co zrobić. Według ocen eksperckich nadwyżka prądu wyniesie 14 mld kWh. Białorusini mieli nadzieję, że będą eksportować prąd do Polski i na Litwę. Wilno już zapowiedziało, że nie kupi ani kilowata.

CZYTAJ TAKŻELitewska blokada białoruskiej atomówki

Mogą Ci się również spodobać

Novatek rządzi w polskim autogazie

Polski rynek LPG jest zdominowany przez import z Rosji. Największym jednostkowym dostawcą jest Novatek ...

Inwestycje w Bogdance sięgną 400 mln zł

Bogdanka prognozuje w tym roku sprzedaż na poziomie 8,5 – 9 mln ton. W ...

Total ratuje Petrobras

Skompromitowany skandalem korupcyjnym brazylijski koncern paliwowy zawarł strategiczny alians z Francuzami. Total przejmie aktywa ...

PGE sfinalizowała megafuzję na rynku ciepłowniczym

Przejęcie aktywów energetycznych od francuskiego koncernu EDF kosztowało 4,27 mld zł. Polska Grupa Energetyczna ...

Resort energii: Bloki jądrowe w dwóch lokalizacjach

Resort energii planuje zakończenie budowy dwóch elektrowni jądrowych do 2043 r. W sumie w ...

Prąd znaleziony w lesie

Żaden inny kraj na świecie nie wykorzystuje tak efektywnie biomasy do produkcji prądu, jak ...