Jedynie klienci Tauronu dostaną nowe taryfy 1 stycznia

Adobe Stock

Tylko Tauron zakończył negocjacje z Urzędem Regulacji Energetyki dotyczące taryf dla gospodarstw domowych na 2020 r. Pozostałe koncerny energetyczne spotkały się z wetem Urzędu odnośnie przyszłorocznych stawek, co – na chwilę obecną – będzie oznaczać stosowanie dotychczasowych taryf.

 

– Nie mogłem przychylić się do wniosków przedsiębiorstw, które pomimo kilku rund negocjacji nie zdecydowały się przystać na poziom taryf akceptowalny z punktu widzenia nadrzędnych celów regulacji – wyjaśniał Rafał Gawin, Prezes URE, podczas wtorkowej konferencji. – Przekazane przez sprzedawców informacje oraz porównanie warunków funkcjonowania rynku energii elektrycznej w roku 2019 z przewidywaniami na rok 2020, nie uzasadniają, w naszej ocenie, oczekiwanego przez przedsiębiorstwa wzrostu przychodu – dodaje regulator.

Jednocześnie Urząd zatwierdził taryfy przesyłowe PSE oraz taryfy dystrybucyjne wszystkich dystrybutorów, co przekłada się na dodatkowe obciążenie rachunku kwotą od 0,80 do 1,80 zł miesięcznie.

Jak szacował podczas wtorkowej konferencji prezes URE, rachunek przeciętnego klienta indywidualnego firmy Tauron Sprzedaż, ma wzrosnąć o ok. 7 złotych miesięcznie (plus wspomniane 0,80-1,80 zł). – Wzrost rachunków dla odbiorców Tauron Sprzedaż wyniesie 12 proc., a wzrost samej ceny energii to ok. 20 proc. – skalkulował Adam Dobrowolski, dyrektor departamentu rynków energii elektrycznej i ciepła URE.

Sytuacja jest jednak niemal równie skomplikowana, jak rok wcześniej. Wówczas żadna z największych firm sprzedażowych, należących do koncernów energetycznych, nie zdołała zakończyć „dialogu” z URE w terminie, pozwalającym wprowadzić nowe taryfy 1 stycznia. W efekcie ostateczne decyzje odnośnie stawek zapadły dopiero w marcu, trzy miesiące po pierwotnym terminie. O ironio, ze statystyk przedstawionych przez URE w komunikacie wynika, że średni rachunek gospodarstwa domowego wzrósł z 483/MWh w 2018 r. do 536 zł/MWh w roku 2019 r. Gdy brać pod uwagę wyłącznie stawkę dla Taurona zatwierdzoną właśnie przez URE, rachunek spadałby do 530 zł/MWh.

 

Adobe Stock

 

Decyzja URE na swój sposób kończy zatem okres spekulacji co do dalszego losu cen prądu: wiemy, jakie mniej więcej wzrosty są akceptowalne dla regulatora. W ciągu kilku ostatnich tygodni politycy, eksperci i przedsiębiorcy przerzucali się prognozami potencjalnego wzrostu cen. Siłą rzeczy, najskromniejsze szacunki przedstawiali politycy. – Biorąc pod uwagę wskaźnik inflacyjny za ubiegły rok i za ten rok, to – jeśli podwyżki w ogóle miałyby być – jest to 5-7 proc. – dowodziła minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Jeszcze na kilka godzin przed komunikatem URE szefowa resortu rozwoju napomykała też o oczekiwanym wzroście rzędu 10 proc. – Na rachunku to nie więcej niż 9 zł – podsumowywała, jak się okazuje, całkiem trafnie.

Inne prognozy były jednak wyższe. 15-20 proc. podwyżek dla gospodarstw domowych oczekiwała prezes Forum Energii, Joanna Maćkowiak-Pandera. O zaakceptowanie podwyżek 30-procentowych miały wnioskować firmy energetyczne w negacjach z URE (według różnych źródeł). Na 30-50, a nawet 40-70 proc. wzrostu szacowano też podwyżki jeszcze wiosną i latem br.

 

Bloomberg

 

Kluczowe jest też pytanie, co poczną z tą podwyżką politycy. – Zrobimy wszystko, żeby indywidualne gospodarstwa domowe nie odczuły podwyżek cen prądu – obiecywał jeszcze wczoraj minister aktywów państwowych, Jacek Sasin. – Są różne metody, żeby podwyżki nie było – tłumaczył Sasin. – Tak jak zrobiliśmy w tym roku, że będzie to ustawowe zamrożenie cen (…) i są także inne metody, jak choćby rekompensaty dla samych odbiorców. Poruszamy się w pewnej przestrzeni prawnej, również prawa europejskiego. Powiedziałem, że nie zapłacą więcej gospodarstwa domowe, tak? To jest to samo, że nie będzie podwyżki, tak? Nie zapłacą więcej gospodarstwa domowe i to podtrzymuję (…) Mogą być też przecież rekompensaty dla odbiorców – dowodził.

Jeszcze kilka dni wcześniej minister Emilewicz odrzuciła jednak pomysł na rekompensaty. – Jakiekolwiek rekompensaty wymagałyby interwencji legislacyjnej, podobnie jak w ubiegłym roku – mówiła. – Tak jak rozmawialiśmy na posiedzeniu Rady Ministrów, na przyszły rok tego typu aktywność nie jest planowana – kwitowała.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Janusz Gajowiecki: Najgorsze lata dla wiatraków są za nami

Technologia naziemna osiągnęła poziom farm instalowanych na morzu – mówi Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego ...

Wracają inwestycje w gaz i ropę

Koncerny naftowe Chevron Corp i BP Plc informują o powrocie do wydatków na poszukiwania, ...

JSW może przejąć PBSz

Walne zgromadzenie akcjonariuszy Jastrzębskiej Spółki Węglowej zgodziło się na zakup 95 proc. udziałów Przedsiębiorstwa ...

Polska mówi goodbye Gazprom

PGNiG nie przedłuży kończącego się za pięć lat kontraktu z Gazpromem. Spółka zapewnia, że ...

Musimy się zastanowić, jak chcemy żyć w następnych dekadach

Świat potrzebuje nowych modeli biznesowych, transformacja musi być solidarna i sprawiedliwa. Za kilka tygodni ...

Raport BP: olbrzymi wzrost energii z OZE w 2019 r.

W minionym roku w światowej energetyce powiało ostrożnym optymizmem. Pozytywy to spadek udział węgla ...